Ania – czy warto oglądać?

Moda na seriale oferujące sentymentalną podróż w krainę dzieciństwa trwa w najlepsze. Po bijącym rekordy popularności Stranger Things (pisałam o nim tutaj) Netflix postawił na luźną adaptację klasyki literatury młodzieżowej Anię z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery. 7-odcinkowy serial, pokazywany oryginalnie w kanadyjskiej telewizji i nadawany reszcie świata za pomocą właśnie popularnej platformy streamingowej, wzbudził jednak mieszane uczucia. Czyżby przypomnienie emocji towarzyszących nam podczas obcowania z kulturą wyższą kilkanaście lat temu już nie wystarczyło, by zdobyć serca rzeszy fanów?

Czytaj dalej

Gwiazdy [recenzja]

gwiazdy-film

Gdyby chcieć podsumować podejście twórców i wypływającą z niego jakość filmu Gwiazdy, świetnie nadawałaby się do tego wypowiedź ich reżysera. Jan Kidawa-Błoński, podczas jednej z rozmów na temat swojej najnowszej produkcji, przyznał bowiem, że szukając aktorki do roli Marleny, jednej z głównych bohaterek filmu, kierował się dwiema rzeczami. Miała mieć niebieskie oczy i duży biust. Co dobrego mogło wyjść z filmu, w których w taki sposób traktuje się bohaterów i aktorów? Zamiast sprawdzać, poczytajcie – zaoszczędzicie czas, pieniądze i trochę nerwów.

Czytaj dalej

Filmy niezależne warte obejrzenia – cz. II

miss-sloane-movie

Prawda, świeżość, wolność – to trzy wartości, które są największą siłą kina niezależnego. Nie ma tu częstego w wysokobudżetowych produkcjach fałszu, który każe kolorować rzeczywistość, by stała się bardziej uniwersalna i lepiej się sprzedała. Rzadziej pojawiają się tu utarte schematy – twórcy stawiają sobie za punkt honoru powiedzieć o świecie i ludziach jeśli nie więcej, to inaczej niż poprzednicy. Wreszcie swoboda twórcza, na którą mogą sobie pozwolić autorzy filmów niezależnych, bo nie są związani umowami ze sztabem producentów i wielką wytwórnią, którzy mają w akcie twórczym ostatnie słowo. To są też wartości, których poszukuję w kinie, dlatego twórców, którzy idą pod prąd i dysponując niewielkim budżetem są w stanie pokazać mi świat, jakiego nie znam lub jakiego nie mogłam czy nie chciałam do tej pory poznać, będę zawsze podziwiać, a ich projektów wyglądać i pożądać.

Czytaj dalej

Szatan kazał tańczyć [recenzja]

szatan kazal tanczyc

Kiedyś o reżyserach takich jak Katarzyna Rosłaniec mówiło się, że są jak enfant terrible  – niesforne dziecko zadające zbyt dużo kłopotliwych pytań, psotnie łamiące konwenanse, idące pod prąd nie bacząc na krytykę i niechęć publiczności. Dziś określenie ich tym mianem jest niemożliwe, bo twórcom tym brakuje często jednej, bardzo ważnej cechy: niemego podziwu i szacunku dla ich pokręconej, ale jednak świeżej i przestawiającej sztukę filmową na nowe tory twórczości, które sprawiają, że ich kłopotliwa obecność staje się nie tylko akceptowana, ale i pożądana i wyczekiwana.

Czytaj dalej

Kino o zdobywaniu, czyli filmy o górskiej wspinaczce

everest-4

Góry to dla kina wymarzony motyw przewodni. Ich monumentalne piękno gwarantuje zapierające dech w piersiach zdjęcia, naturalna scenografia nie wymaga wręcz interwencji, a kryjąca się w nich tajemnica otwiera szereg możliwości fabularnych i gatunkowych. Przede wszystkim jednak góry niosą za sobą emocje, pozwalające opowiedzieć w ich przestrzeni historię, która porusza, chwyta za gardło i skłania do refleksji nad własnym życiem i wartościami, które go budują.

Czytaj dalej

Crazy, stupid… Oscars 2017

6362131604899639611269980815_2017-Oscars-89th-Academy-Awards

Miało być monotonnie, przewidywalnie i nudno. I było, aż do 6:10, gdy w Dolby Theatre miała miejsce największa kompromitacja w dziejach Oscarów. I w zasadzie nie ma większego znaczenia, kto wygrał, ile statuetek zgarnęło La La Land, kto był autorem najbardziej przejmującej mowy i jak bardzo naprodukował się Jimmy Kimmel, by gala była zabawna. Od teraz wszyscy będą mówić tylko o tym, jak pomylono koperty i na scenę wyszła ekipa nie tego filmu, który faktycznie wygrał w najważniejszej kategorii. I to jest naprawdę spektakularna porażka reżyserów tego spektaklu i całej Akademii. Ale najpierw było tak:

Czytaj dalej

Moje przedoscarowe wariacje 2017

oscar-nominees-800x288

Z roku na rok przedoscarowe typowanie sprawia nam wszystkim coraz mniej satysfakcji. W obliczu szeregu nagród podprowadzających i silnej zazwyczaj ekscytacji jednym, góra dwoma tytułami, jaka staje się udziałem niemal całego, kinowego (eksperckiego i fanowskiego) świata, naprawdę trudno jest pomylić się, kto w tym roku zgarnie cały worek statuetek. W tym roku jest podobnie, a nawet gorzej – bo La La Land, sprawca największego zamieszania, jest przykładem filmu, który trafia się w oscarowej puli raz na kilka lat i przejeżdża przez sezon nagród jak walec, nie pozostawiając cienia złudzeń, komu przypadnie w udziale to najważniejsze złoto. Niech więc poniższe typowanie będzie okazją raczej do przyjrzenia się rzadko w ostatnim czasie recenzowanym tu filmom i ich poszczególnym elementom niż obstawianiem zwycięzcy, który może być tylko jeden.

Czytaj dalej

Najlepsza muzyka filmowa 2016 roku

CctiflkW0AAiZrX

To już czwarta odsłona rankingu najlepszych utworów muzyki filmowej ubiegłego roku, który przygotowuję wraz z Damianem, autorem bloga Filmowe Konkret-Słowo. O tym, że muzyka jest jednym z najważniejszych elementów filmu, tworzących jego klimat, a niejednokrotnie będącym samodzielnym jego bohaterem, nie muszę nikogo z Was przekonywać. O jej sile świadczy z resztą doskonale coraz większa popularność tej gałęzi twórczości z pogranicza muzyki i filmu, rozpoznawalność najważniejszych tematów muzycznych w filmach każdego roku, a nade wszystko rosnąca świadomość muzyki filmowej jako oddzielnego od obrazu (u)tworu, który z powodzeniem można zażywać i czerpać ze spotkania z nim ogromną estetyczną, intelektualną i emocjonalną przyjemność.

Czytaj dalej

Najlepsze piosenki filmowe 2016 roku

nerve-2016

Każdego roku w repertuarze kin znajdują się dwa, może trzy filmy, których playlisty – ścieżki dźwiękowe złożone z oryginalnych, stworzonych na potrzeby danego tytułu piosenek – zdobywają ogromną popularność. W tym roku z takim muzycznym prezentem przybyli twórcy Bridget Jones 3 Legionu samobójców, którego muzyka okazała się zdecydowanie lepsza niż sam film. Problem z tymi utworami jest jednak taki, że o ile wpadają one natychmiast w ucho i w większości podobają się, o tyle słuchanie ich kilka razy dziennie w radiu potrafi zabić nawet największą do nich sympatię. Dlatego w poniższym minirankingu najlepszych piosenek filmowych 2016 r. nie znalazły się one na szczycie listy, ustępując miejsca piosenkom oryginalnym, nietypowym, za to niezwykle klimatycznym i doskonale pełniącym swoją rolę w filmach, które ubogaciły. Brzmi ciekawie? Mam nadzieję. Zapraszam do słuchania. PS. Na końcu wpisu znajdziecie link do pełnej playlisty, warto włączyć i posłuchać w całości.

Czytaj dalej

La La Land [recenzja]

la-la-land_4

La La Land. Jest jakaś słodka przyjemność w wymawianiu tytułu najnowszego filmu Damiena Chazelle. Filmu, który z jednej strony dumnie płynie pod prąd oczekiwaniom współczesnych widzów, mówiąc o jazzie, gatunku muzycznym, który niby wszystkim się podoba, a niewielu zna go i rozumie naprawdę (z filmu ta hipsterska prawda wybrzmiewa zresztą z całą mocą), filmu jednocześnie przyjmującego formę specyficznego i mającego również o wiele węższą w porównaniu do głównego nurtu gatunku filmowego publiczność – musicalu. Z drugiej zaś – wychodzi dokładnie naprzeciw najprostszym potrzebom widzów, pokazując świat, którego nie znają i podejmując próbę udowodnienia im, że nie oznacza to, iż jest on poza ich zasięgiem. Przepis na sukces? Na to wygląda. Choć, jak to w kinie bywa, sukces sukcesem, a gusta… gustami.

Czytaj dalej