Filmy, które się liczą, czyli na co i dlaczego warto czekać #4

05shapewater3-superJumbo-v2

Przez trzy lata ideą tego wpisu było podrzucenie Wam tytułów, którymi warto się zainteresować z uwagi na zbliżający się sezon nagród filmowych. Większość tych tytułów ma szansę na nominacje i choćby z tego względu, że będzie (lub już jest) o nich głośno, nie zaszkodzi dowiedzieć się o nich więcej. Człowiek się starzeje, więc i wielkie nagrody nie robią na nim takiego wrażenia jak kiedyś, zmieniają się też gusta i to, co zachwyca jurorów niekoniecznie idzie w parze z własnymi upodobaniami. Tegoroczna ściągawka jest zatem bardziej spisem tytułów, na które warto czekać, bo mogą serwować – po prostu – kawał dobrego kina. I tego, czekając na ich premiery, się trzymajmy.
Czytaj dalej

Liga sprawiedliwości [recenzja]

img01

„Historie nadawały temu wszystkiemu sens” – mówi jedna z bohaterek Ligii sprawiedliwości, odpowiadając na sugestię, by powróciła (w pisaniu) do poważnych tematów. Twórcy najnowszej produkcji DC Comics nawet sobie nie zdają sprawy, ile prawdy o ich filmie kryje się w tej prostej kwestii. Bo w wojnie z Marvelem o rząd dusz wytwórnia czyni ze swoich kolejnych tytułów to, czym bardzo nie chce, by się stały – pakuje w nie wszystko, czym dysponuje, zapominając, że czasem wystarczy mieć po prostu dobrą historię.

Czytaj dalej

Najlepszy [recenzja]

najlepszy-film

Najlepszy nie bez powodu był na tegorocznym festiwalu w Gdyni jedną z najbardziej oczekiwanych premier. To film Łukasza Palkowskiego, autora wielkiego hitu frekwencyjnego sprzed trzech lat – Bogów. Filmu, który wielu widzom przywrócił wiarę w polską kinematografię, bo okazało się, że można ciekawie, z humorem, bez żenady i jeszcze po polsku. Najlepszy ma duże szanse podtrzymać tę wiarę, bo choć nie jest to film bez wad, ma trzy cechy, które gwarantują nie tylko oglądalność, ale i sympatię widzów: pełnokrwistego bohatera, którego da się lubić i któremu się kibicuje, historię pełną wzlotów i upadków, którą się śledzi z wypiekami na twarzy, i humor, który burzy mury największego zniechęcenia.
Czytaj dalej

Blade Runner 2049 [recenzja]

blade-runner-2049

Wielkie oczekiwanie na seqel kultowego Blade Runnera Ridleya Scotta przeszło gdzieś obok mnie. Może dlatego, że nie jestem wielką fanką oryginału (szanuję, ale nie oszukuję, że jest to film poruszający we mnie najgłębsze struny). Może z powodu małej niewiary w to, że twórcy sci-fi mają ambicję powiedzieć swoim filmem coś o kondycji współczesnego człowieka lub świata, a nie tylko oczarować pięknymi zdjęciami i krystalicznym dźwiękiem. Może wreszcie dlatego, że im lepszy pierwowzór i im większe nadzieje pokładamy w kontynuacji, tym częściej spotyka nas rozczarowanie. Jedyne, co naprawdę i szczerze ciągnęło mnie do filmu, było nazwisko jego reżysera. Denis Villeneuve, autor wstrząsającego Pogorzeliska, doskonałego Sicario, surrelistycznie pociągającego Wroga i hipnotyzującego, świeżego Nowego początku, to jeden z najbardziej świadomych, precyzyjnych i charakterystycznych współczesnych reżyserów. Blade Runner 2049 w zasadzie nie mógł mu się nie udać.

Czytaj dalej

Atak paniki [recenzja]

atak_paniki

„Radiowiec, kelner, panna młoda, pisarka, mąż i żona oraz behawiorysta zwierząt dostają ataku paniki”. Pamiętam, że gdy przeczytałam w przedzień seansu ten opis filmu, poczułam zniechęcenie. „O, nie. Kolejny kolaż wątków i postaci, które spotykają się na koniec w imię naciąganego na potrzeby fabuły motywu głównego”. Wyobraźcie sobie więc moje zdumienie i radość, gdy po seansie zorientowałam się, że losy bohaterów filmu śledziłam z wypiekami na twarzy, śmiałam się z ich perypetii wraz z całą salą i nie spojrzałam na zegarek podczas seansu ani razu. Takie to było dobre!

Czytaj dalej

Cicha noc [recenzja]

cicha_noc_film

Cicha noc. Film, który zrobił furorę na festiwalu w Gdyni, zdobył jego najważniejszą nagrodę i przez wielu porównywany jest – w kontekście tak jednogłośnie pozytywnego odbioru – do ubiegłorocznej Ostatniej rodziny. Trudno się temu dziwić, bo film debiutującego na dużym ekranie (!) Piotra Domalewskiego faktycznie zachwyca swoją szczerością, bezpretensjonalnością i celnością w portretowaniu polskiej rodziny. To film, który ogląda się z rosnącą ciekawością i jednocześnie trudnym do opanowania uczuciem bliskości – z bohaterami, ich dramatami, rzeczywistością, w której żyją. Rzeczywistości tak bardzo polskiej, a jednocześnie wyjątkowo uniwersalnej.

Czytaj dalej

Twój Vincent [recenzja]

loving-vincent-film

Oryginalny pomysł na projekt i cierpliwość reżysera w walce o niego to dla mnie najcenniejsze wartości filmu. Doprowadzenie realizacji do końca, mimo częstej niewiary, a nawet kpin innych w stosunku do ciężkiej pracy i marzeń twórcy, wymaga niezwykłego samozaparcia, cierpliwości i pokory. To dlatego zawsze będę uważała Boyhooda za film niepowtarzalny, mimo iż fabularnie nie wyróżnia się niczym niezwykłym – poświęcenie 12 lat życia na film przedstawiający dorastanie bohatera, bez gwarancji (dla reżysera i aktorów), że ten odniesie jakikolwiek sukces, to rzecz niebywała i godna ogromnego szacunku. I to dlatego Twój Vincent zachwycił mnie tak bardzo, że o jego formie, ale też treści i pracy nad nim mogłabym mówić godzinami.

Czytaj dalej

Ptaki śpiewają w Kigali [recenzja]

ptaki_spiewaja_w_kigali

Ptaki śpiewają w Kigali był jednym z najbardziej oczekiwanych filmów na festiwalu w Gdyni. Nic dziwnego. Nie dość, że film podejmuje niezwykle trudną tematykę, w dodatku wykraczającą poza nasze polskie granice (ludobójstwo w Rwandzie), to jeszcze jego powstanie naznaczyła śmierć dwóch ważnych dla niego osób: reżysera, Krzysztofa Krauzego, i autora zdjęć, Krzysztofa Ptaka. Pozostawionej niejako samej Joannie Kos-Krauze udało się nie tylko doprowadzić projekt do końca, ale i stworzyć film ważny, wyróżniający się na mapie polskiej kinematografii. Czy spełniający pokładane w nim nadzieje widzów? I tak, i nie.

Czytaj dalej

Opowieść podręcznej – czy warto oglądać?

opowiesc_podrecznej

Kiedy myślisz, że w telewizji widziałeś już wszystko, a świat jest tak nienormalny, że nic cię nie zdziwi, trafiasz na Opowieść podręcznej. Zaskakujący, poruszający i przerażający serial, po którym myślenie o roli kobiet w życiu społecznym nigdy nie będzie już takie samo. Tak podsumowałabym 10-odcinkowy maraton ekranizacji powieści Margaret Atwood, opowiadający historię Fredy, tytułowej podręcznej, której odebrano córkę, męża i normalne życie po to, by wraz z innymi kobietami, których nie dotknęła plaga bezpłodności, mogła rodzić dzieci obcym, bogatym ludziom. Brzmi przerażająco? I tak jest.

Czytaj dalej

Kino o sprawiedliwości, czyli filmy o prawnikach

Emocjonujące procesy, piekielnie inteligentni, piękni, bogaci i walczący jak lwy o sprawiedliwość prawnicy, intrygujące sprawy, dylematy moralne, podejrzani, oskarżeni, ofiary. Dramat sądowy, a szerzej film prawniczy, którego bohaterami są prawnicy, ma w sobie wszystko, czego potrzebuje dobra, kinowa historia: interesującą fabułę, intrygę, którą śledzimy często z wypiekami na twarzy, niezwykłe zwroty akcji, ponadprzeciętnych bohaterów, których podziwiamy, którym współczujemy lub którymi pogardzamy, i pytania, na które wraz z nimi szukamy odpowiedzi. A gdy dodać do tego fakt, że wiele z nich opiera się na autentycznych wydarzeniach, nikogo nie powinna dziwić ogromna popularność filmów portretujących wymiar sprawiedliwości.

Czytaj dalej

Dunkierka [recenzja]

dunkirk

Czas. Ten bez wątpienia naczelny motyw twórczości Christophera Nolana jest w Dunkierce pełnoprawnym, być może jedynym głównym, bohaterem. Utkana z trzech perspektyw narracyjnych i temporalnych historia ewakuacji Brytyjczyków z oblężonej przez Niemców francuskiej Dunkierki to klaustrofobiczna, desperacka i zatrważająca walka nie tylko z żywym przeciwnikiem, ale i właśnie czasem. To on determinuje działania żołnierzy i przebieg ewakuacji, ale i odbiór filmu. Pomyślana jako oszczędny, chwilami wręcz kameralny thriller Dunkierka, którego siła rażenia tkwi w unoszącym się nad bohaterami od pierwszej do ostatniej minuty widmem upływającego czasu, wgniata w fotel tak, jakby ucieczka dotyczyła nas wszystkich.

Czytaj dalej

Ania – czy warto oglądać?

Moda na seriale oferujące sentymentalną podróż w krainę dzieciństwa trwa w najlepsze. Po bijącym rekordy popularności Stranger Things (pisałam o nim tutaj) Netflix postawił na luźną adaptację klasyki literatury młodzieżowej Anię z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery. 7-odcinkowy serial, pokazywany oryginalnie w kanadyjskiej telewizji i nadawany reszcie świata za pomocą właśnie popularnej platformy streamingowej, wzbudził jednak mieszane uczucia. Czyżby przypomnienie emocji towarzyszących nam podczas obcowania z kulturą wyższą kilkanaście lat temu już nie wystarczyło, by zdobyć serca rzeszy fanów?

Czytaj dalej

Gwiazdy [recenzja]

gwiazdy-film

Gdyby chcieć podsumować podejście twórców i wypływającą z niego jakość filmu Gwiazdy, świetnie nadawałaby się do tego wypowiedź ich reżysera. Jan Kidawa-Błoński, podczas jednej z rozmów na temat swojej najnowszej produkcji, przyznał bowiem, że szukając aktorki do roli Marleny, jednej z głównych bohaterek filmu, kierował się dwiema rzeczami. Miała mieć niebieskie oczy i duży biust. Co dobrego mogło wyjść z filmu, w których w taki sposób traktuje się bohaterów i aktorów? Zamiast sprawdzać, poczytajcie – zaoszczędzicie czas, pieniądze i trochę nerwów.

Czytaj dalej

Filmy niezależne warte obejrzenia – cz. II

miss-sloane-movie

Prawda, świeżość, wolność – to trzy wartości, które są największą siłą kina niezależnego. Nie ma tu częstego w wysokobudżetowych produkcjach fałszu, który każe kolorować rzeczywistość, by stała się bardziej uniwersalna i lepiej się sprzedała. Rzadziej pojawiają się tu utarte schematy – twórcy stawiają sobie za punkt honoru powiedzieć o świecie i ludziach jeśli nie więcej, to inaczej niż poprzednicy. Wreszcie swoboda twórcza, na którą mogą sobie pozwolić autorzy filmów niezależnych, bo nie są związani umowami ze sztabem producentów i wielką wytwórnią, którzy mają w akcie twórczym ostatnie słowo. To są też wartości, których poszukuję w kinie, dlatego twórców, którzy idą pod prąd i dysponując niewielkim budżetem są w stanie pokazać mi świat, jakiego nie znam lub jakiego nie mogłam czy nie chciałam do tej pory poznać, będę zawsze podziwiać, a ich projektów wyglądać i pożądać.

Czytaj dalej

Szatan kazał tańczyć [recenzja]

szatan kazal tanczyc

Kiedyś o reżyserach takich jak Katarzyna Rosłaniec mówiło się, że są jak enfant terrible  – niesforne dziecko zadające zbyt dużo kłopotliwych pytań, psotnie łamiące konwenanse, idące pod prąd nie bacząc na krytykę i niechęć publiczności. Dziś określenie ich tym mianem jest niemożliwe, bo twórcom tym brakuje często jednej, bardzo ważnej cechy: niemego podziwu i szacunku dla ich pokręconej, ale jednak świeżej i przestawiającej sztukę filmową na nowe tory twórczości, które sprawiają, że ich kłopotliwa obecność staje się nie tylko akceptowana, ale i pożądana i wyczekiwana.

Czytaj dalej

Kino o zdobywaniu, czyli filmy o górskiej wspinaczce

everest-4

Góry to dla kina wymarzony motyw przewodni. Ich monumentalne piękno gwarantuje zapierające dech w piersiach zdjęcia, naturalna scenografia nie wymaga wręcz interwencji, a kryjąca się w nich tajemnica otwiera szereg możliwości fabularnych i gatunkowych. Przede wszystkim jednak góry niosą za sobą emocje, pozwalające opowiedzieć w ich przestrzeni historię, która porusza, chwyta za gardło i skłania do refleksji nad własnym życiem i wartościami, które go budują.

Czytaj dalej

Crazy, stupid… Oscars 2017

6362131604899639611269980815_2017-Oscars-89th-Academy-Awards

Miało być monotonnie, przewidywalnie i nudno. I było, aż do 6:10, gdy w Dolby Theatre miała miejsce największa kompromitacja w dziejach Oscarów. I w zasadzie nie ma większego znaczenia, kto wygrał, ile statuetek zgarnęło La La Land, kto był autorem najbardziej przejmującej mowy i jak bardzo naprodukował się Jimmy Kimmel, by gala była zabawna. Od teraz wszyscy będą mówić tylko o tym, jak pomylono koperty i na scenę wyszła ekipa nie tego filmu, który faktycznie wygrał w najważniejszej kategorii. I to jest naprawdę spektakularna porażka reżyserów tego spektaklu i całej Akademii. Ale najpierw było tak:

Czytaj dalej

Moje przedoscarowe wariacje 2017

oscar-nominees-800x288

Z roku na rok przedoscarowe typowanie sprawia nam wszystkim coraz mniej satysfakcji. W obliczu szeregu nagród podprowadzających i silnej zazwyczaj ekscytacji jednym, góra dwoma tytułami, jaka staje się udziałem niemal całego, kinowego (eksperckiego i fanowskiego) świata, naprawdę trudno jest pomylić się, kto w tym roku zgarnie cały worek statuetek. W tym roku jest podobnie, a nawet gorzej – bo La La Land, sprawca największego zamieszania, jest przykładem filmu, który trafia się w oscarowej puli raz na kilka lat i przejeżdża przez sezon nagród jak walec, nie pozostawiając cienia złudzeń, komu przypadnie w udziale to najważniejsze złoto. Niech więc poniższe typowanie będzie okazją raczej do przyjrzenia się rzadko w ostatnim czasie recenzowanym tu filmom i ich poszczególnym elementom niż obstawianiem zwycięzcy, który może być tylko jeden.

Czytaj dalej

Najlepsza muzyka filmowa 2016 roku

CctiflkW0AAiZrX

To już czwarta odsłona rankingu najlepszych utworów muzyki filmowej ubiegłego roku, który przygotowuję wraz z Damianem, autorem bloga Filmowe Konkret-Słowo. O tym, że muzyka jest jednym z najważniejszych elementów filmu, tworzących jego klimat, a niejednokrotnie będącym samodzielnym jego bohaterem, nie muszę nikogo z Was przekonywać. O jej sile świadczy zresztą doskonale coraz większa popularność tej gałęzi twórczości z pogranicza muzyki i filmu, rozpoznawalność najważniejszych tematów muzycznych w filmach każdego roku, a nade wszystko rosnąca świadomość muzyki filmowej jako oddzielnego od obrazu (u)tworu, który z powodzeniem można zażywać i czerpać ze spotkania z nim ogromną estetyczną, intelektualną i emocjonalną przyjemność.

Czytaj dalej

Najlepsze piosenki filmowe 2016 roku

nerve-2016

Każdego roku w repertuarze kin znajdują się dwa, może trzy filmy, których playlisty – ścieżki dźwiękowe złożone z oryginalnych, stworzonych na potrzeby danego tytułu piosenek – zdobywają ogromną popularność. W tym roku z takim muzycznym prezentem przybyli twórcy Bridget Jones 3 Legionu samobójców, którego muzyka okazała się zdecydowanie lepsza niż sam film. Problem z tymi utworami jest jednak taki, że o ile wpadają one natychmiast w ucho i w większości podobają się, o tyle słuchanie ich kilka razy dziennie w radiu potrafi zabić nawet największą do nich sympatię. Dlatego w poniższym minirankingu najlepszych piosenek filmowych 2016 r. nie znalazły się one na szczycie listy, ustępując miejsca piosenkom oryginalnym, nietypowym, za to niezwykle klimatycznym i doskonale pełniącym swoją rolę w filmach, które ubogaciły. Brzmi ciekawie? Mam nadzieję. Zapraszam do słuchania. PS. Na końcu wpisu znajdziecie link do pełnej playlisty, warto włączyć i posłuchać w całości.

Czytaj dalej