Filmy, które się liczą, czyli na co i dlaczego warto czekać #4

05shapewater3-superJumbo-v2

Przez trzy lata ideą tego wpisu było podrzucenie Wam tytułów, którymi warto się zainteresować z uwagi na zbliżający się sezon nagród filmowych. Większość tych tytułów ma szansę na nominacje i choćby z tego względu, że będzie (lub już jest) o nich głośno, nie zaszkodzi dowiedzieć się o nich więcej. Człowiek się starzeje, więc i wielkie nagrody nie robią na nim takiego wrażenia jak kiedyś, zmieniają się też gusta i to, co zachwyca jurorów niekoniecznie idzie w parze z własnymi upodobaniami. Tegoroczna ściągawka jest zatem bardziej spisem tytułów, na które warto czekać, bo mogą serwować – po prostu – kawał dobrego kina. I tego, czekając na ich premiery, się trzymajmy.

 

Tytuły uszeregowane są według daty polskiej premiery.

 

The Florida Project

Historia trudnej walki o przetrwanie z perspektywy sześcioletniej dziewczynki. Moonee mieszka wraz ze swoją mamą w hotelu, ale wbrew pozorom przeżywa szczęśliwe dzieciństwo. Wraz z grupką rówieśników każdego dnia odkrywa pobliskie tereny i czerpie z zabawy mnóstwo energii. Ten lakoniczny opis może nie brzmi zbyt atrakcyjnie, ale film już zgarnął kilknaście nominacji do ważnych, niezależnych nagród, a co najważniejsze – gra w nim Willem Dafoe. Mnie to przekonuje. Premiera – 25 grudnia. Zwiastun tutaj.

 

I tak cię kocham (The Big Sick)

Tak, to jedna z tych komedii romantycznych, które mają szansę być naprawdę sensownym spojrzeniem na miłość dwojga ludzi, których dzieli właściwie wszystko – od koloru skóry i zaplecza kulturowego, po doświadczenia i plany na przyszłość. W rolach głównych Zoe Kazan – tytułowa Ruby Sparks) i Kumail Nanjiani, znany m.in. z serialu Dolina Krzemowa i kilku mało zabawnych komedii ;) Premiera – 5 stycznia. Zwiastun tutaj.

 

Gra o wszystko (Molly’s Game)

Jeśli oglądaliście Miss Sloane i było Wam mało pięknej, błyskotliwej i ostrej jak brzytwa Jessici Chastain, to macie okazję podziwiać aktorkę w podobnej roli raz jeszcze. Tym razem wciela się w rolę eksnarciarki, która otwiera ekskluzywny klub pokerowy. Ponieważ jej działalność jest nie do końca legalna, wkrótce zainteresuje się nią FBI. Obok Chastain zobaczymy tu także Idrisa Elbę i Kevina Costnera. Całość napisał i wyreżyserował absolutny geniusz scenopisarstwa Aaron Sorkin (autor m.in. Ludzi honoruThe Social NetworkMoneyballSteve’a Jobsa). Premiera filmu 5 stycznia, zwiastun znajdziecie tutaj.

 

Pomniejszenie (Downsizing)

Alexandre Payne to jeden z tych reżyserów, którzy trafiają do oscarowej puli w zasadzie z każdym filmem, który stworzą. Tak było z dobrymi Bezdrożami, średnimi Spadkobiercami i wspaniałą Nebraską, tak będzie pewnie także z Pomniejszeniem – filmem o technologii, oferującej życie w równoległym, pomniejszonym świecie (ludzie mierzą tu zaledwie 5 cali). Ma on być rozwiązaniem rosnącego problemu przeludnienia. Brzmi ciekawie? Dla głównych bohaterów historii – o twarzach Matta Damona i Kristen Wiig – zdecydowanie tak. Decydując się na ten eksperyment, podobno całkowicie zmieniają swoje życie. Czy na lepsze, dowiemy się 12 stycznia. Zwiastun tutaj.

 

Kształt wody (The Shape of Water)

Mój absolutny numer jeden z dwóch powodów: Sally Hawkins, która jest moim zdaniem jedną z najlepszych brytyjskich aktorek, i Guillermo del Toro, autora Labiryntu fauna – filmu, który uważam za arcydzieło. Poszłabym zatem w ciemno na wszystko, pod czym oboje się podpisali, ale rozumiem, że większości z Was potrzeba większej zachęty, a więc o czym jest film? To ciekawe, ale Kształt wody jest podobno baśnią dla dorosłych, która opowiada o pracującej w rządowym laboratorium… woźnej. Elisa odkrywa przypadkowo pilnie strzeżoną tajemnicę – eksperyment, którego wyniki mogą zaważyć na losach świata. Jak pewnie się domyślacie, czuje wewnętrzną potrzebę, by nie zostawić tej sprawy w spokoju, na czym bardzo zależy autorom projektu. Premiera tytułu 19 stycznia, zwiastun tutaj.

 

Tamte dni, tamte noce (Call Me by Your Name)

Jeden z oscarowych faworytów krytyków i dziennikarzy filmowych. To opowieść o młodziutkim Elio, który spędza wakacje w pięknej willi we Włoszech. Rozkoszując się kulturą regionu i intelektualnymi dysputami z wykształconymi rodzicami, poznaje Olivera, który wywraca jego świat do góry nogami. Osoby, które widziały tę historię na tegorocznym American Film Festival mówią, że film aż kipi od zmysłowości i emocji. Zobaczymy. Reżyserem filmu jest Luca Guadagnino, autor ubiegłorocznych Nienasyconych (A Bigger Splash). Premiera 26 stycznia, zwiastun do obejrzenia tutaj.

 

Czas mroku (Darkest Hour)

Tego samego dnia (26 stycznia) do kin wchodzi także film biograficzny opowiadający o pierwszych latach rządów Winsona Churchilla. Główna rola w filmie Joe Wrighta (reżysera takich dobrych filmów jak PokutaSolista czy Anna Karenina) obsadzona została dość nietypowo, bo premiera Wielkiej Brytanii gra tu Gary Oldman. Charakteryzacja musiała mieć pełne ręce roboty, ale efektów tej pracy (i aktora również) jestem bardzo ciekawa. Dodam jeszcze tylko, że Oldman wymieniany jest jako faworyt w wyścigu po Oscara za pierwszoplanową rolę męską. Zwiastun tutaj.

 

Wszystkie pieniądze świata (All the Money in the World)

To miał być hit sezonu z murowanymi nominacjami i być może nawet Oscarem dla Kevina Spaceya. Ze względu na skandal, którego głównym bohaterem stał się aktor, główna rola w filmie została naprędce podmieniona, a sceny z udziałem postaci Jeana Paula Getty’ego – nagrane ponownie w raptem kilkanaście dni, na miesiąc przed oficjalną premierą filmu. O czym on właściwie opowiada? To dość ciekawa historia pewnego miliardera, który nie chce zapłacić okupu za swojego porwanego wnuka, co nadweręża cierpliwość zrozpaczonej matki i żądających wielu milionów dolarów porywaczy. Za kamerą Ridley Scott, w rolach głównych zaś Christopher Plummer, Michelle Williams i Mark Wahlberg. Film w kinach od 26 stycznia. Zwiastun tutaj.

 

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri (Three Billboards Outside Ebbing, Missouri)

Aktualnie numer jeden na listach krytyków typujących sezonowe nagrody filmowe. Zrozpaczona po śmierci swojej córki matka (w tej roli Frances McDormand) wypowiada „wojnę” miejskiemu szeryfowi (tu Woody Harrelson), który do tej pory nie odnalazł mordercy. Kobieta wywiesza na tytułowych trzech billboardach plakaty z prowokacyjnymi hasłami i rozpoczyna walkę o sprawiedliwość i zachowanie godnej pamięci o córce. Szybko okazuje się, że otwarty konflikt dotyka o wiele więcej osób niż te, w stronę których był skierowany. Do kin film trafi 2 lutego. Rzućcie okiem na zwiastun.

 

The Disaster Artist

Oglądaliście The Room? Najwyższa pora. To film nazywany „arcydziełem złego smaku”, a nawet „filmem, który jest tak zły, że aż dobry”. Zdobył sobie całkiem spore rzesze fanów, widzących w nich świadomą parodię melodramatu. The Disaster Artist to historia powstawania tego filmu i jednocześnie sylwetka Tommy’ego Wiseau. W roli głównej James Franco, który jednocześnie wyreżyserował film. Partnerują mu jego brat, Dave Franco, a także Seth Rogen i Alison Brie. W kinach od 9 lutego, zwiastun tutaj.

 

Czwarta władza (The Post)

Jak na dziennikarza przystało, wyczekuję The Post z niecierpliwością. Film Stevena Spielberga z wprost wyborną obsadą (Meryl Streep, Tom Hanks, Sarah Paulson, Jesse Plemons, Alison Brie) opowiada autentyczną historię starcia amerykańskiego dziennika z władzami, ukrywającymi od kilkunastu lat istotne dla Amerykanów informacje. Jak łatwo się domyślić, wydawcy muszą odeprzeć mnożące się naciski, zmierzające do zaniechania zamiaru ich publikacji. Premiera filmu 16 lutego, zwiastun tutaj.

 

Nić widmo (Phantom Thread)

Zdaje się, że ostatnia (jeśli aktor nie zmieni planów) rola filmowa Daniela Day-Lewisa, który zapowiedział oficjalnie, że wybiera się na aktorską emeryturę. Ale rola to wyjątkowa, bo zamykająca przy tym wieloletnią i bardzo udaną współpracę aktora z reżyserem Paulem Thomasem Andersonem, autorem takich filmów jak Aż poleje się krewMistrz czy Wada ukryta. Osobiście nie przepadam, ale udział w filmie cudownej Lesley Manville i historia słynnych krawców Woodcocków, którzy w latach 50. ubierali połowę brytyjskich elit, elektryzuje mnie wystarczająco, by na film czekać. W kinach tydzień przed galą rozdania Oscarów, 23 lutego. Zwiastun do podejrzenia tutaj.

 

I, Tonya

Kolejny biograficzny dramat sportowy, choć tym razem w roli głównej reprezentantka mało filmowej (nieogranej jeszcze w kinie) dyscypliny: łyżwiarstwa figurowego. Myliłby się jednak ten, kto myśli, że to film o sukcesach Tonyi Harding i jej drodze na szczyt. Reżyser, Craig Gillespie, koncentruje się na oskarżeniach, jakie spadły na łyżwiarkę w związku z brutalnym napadem na jej konkurentkę. To właśnie Tonya, a w zasadzie jej bliscy, zostali oskarżeni o jego przeprowadzenie. Film w kinach 2 marca, zwiastun tutaj. W roli głównej znana m.in. z Wilka z Wall Street Margot Robbie.

 

Lady Bird

Ulubienica publiczności, zwariowana, roztrzepana i posiadająca takie pokłady uroku osobistego, że można by nim obdzielić pół Hollywood Greta Gerwig (znana głównie z filmó Frances Ha Mistress America) tym razem staje po drugiej stronie kamery. Film ma tak lakoniczny festiwalowy opis, że nie sposób z niego dowiedzieć się, o czym właściwie opowiada ta historia, ale 100% świeżości na Rotten Tomatoes (podobno film zdetronizował dzierżący do tej pory w ręce tytuł najlepiej ocenianego na portalu tytułu – Toy Story 2) jest jakąś podpowiedzią, czy warto się nim zainteresować. Szczególnie, że podobno grająca główną rolę Saoirse Ronan ma szansę wreszcie doczekać się swojego Oscara. Sprawdzimy, choć na razie nie wiadomo kiedy, bo data polskiej premiery nie jest jeszcze znana (nieoficjalnie mówi się o początku marca). Zwiastun tutaj.

 

Mudbound

Historia dwóch amerykańskich rodzin, toczących walkę z nieprzychylnym lokalnym środowiskiem i polityką amerykańskiego południa tuż po zakończeniu II wojny światowej. W rolach głównych Garrett Hedlund i Carey Mulligan. Data polskiej premiery nieznana, ale zwiastun zobaczycie tutaj.

 

W wyścigu po najważniejsze nagrody sezonu uczestniczą też filmy, które miały już swoją polską premierę. To przede wszystkim historia ewakuacji wojsk alianckich z francuskiej Dunkierki (rezencja tutaj) wyreżyserowana przez Christophera Nolana, horror Uciekaj, który spotkał się z gorącym przyjęciem widzów i krytyków i jest tym samym pierwszym od bardzo dawna horrorem, który ma szansę na nominację; sequel kultowego filmu z lat 80., czyli wyreżyserowany przez Denisa Villeneuve’a Blade Runner 2049 (tutaj) i Wonder Woman w reżyserii Patty Jenkins. Natomiast w kategorii animacyjnej Twój Vincent (więcej o filmie pisałam tu), niezwykły projekt polskich twórców, rzucający światło na tajemniczą śmierć can Gogha (film, przypominam, stworzony został z 65 tys. klatek, na które składały się namalowane przez ponad 100 malarzy z całego świata obrazy) oraz disneyowska animacja CocoSłowem, jest na co czekać.

 

Źródło zdj.: nytimes.com

 

Filmy, które się liczą, czyli na co i dlaczego warto czekać #3

la_la_land_film

Wielkimi krokami zbliża się sezon filmowych nagród, a więc najwyższy czas na krótką ściągę tytułów, którymi zdecydowanie warto się zainteresować. Część już mieliśmy okazję gościć w polskich kinach, część właśnie ma u nas swoją premierę, na te najważniejsze jeszcze czekamy i – jak co roku – wierzę, że się doczekamy, by w okresie przedoscarowym być już naprawdę na bieżąco. So, here we go.

Czytaj dalej

Jak polskie kino wywinęło Orła, czyli gala PNF 2016

a04203d3cd23366c5fc74541a20fa004

Polskie kino się zmienia. Rodzima kinematografia dynamicznie się rozwija, proponując nam coraz nowe realizacje, które zachwycają pomysłem na siebie i formą podania, czasem tak bardzo, że doceniają je (nawet bardziej niż my sami) zagraniczne gremia. Polska Akademia Filmowa stara się podążać za tymi zmianami, choć z różnym skutkiem. Tegoroczna gala rozdania Orłów miała być jedną z tych lepszych prób. Wyszło różnie, choć ostatecznie to, co najważniejsze – czyli nagrody – trafiły dokładnie tam, gdzie trafić powinny, co jest zawsze najlepszą i najcenniejszą rzeczą w tego typu imprezach.

Czytaj dalej

Filmy, które się liczą, czyli na co i dlaczego warto czekać #2

revenant1

Sezon nagród filmowych ruszył pełną parą. Za chwilę rozdane zostaną Złote Globy, tuż po ceremonii usłyszymy nominacje oscarowe, chwilę potem posypią się nagrody branżowych gildii i wyróżnienia brytyjskie. Wszystkie, krok po kroku, przybliżą nas do zwycięzców najważniejszego pojedynku. Zwycięzców, o których słyszymy od co najmniej kilku miesięcy i o których będzie głośno jeszcze przez najbliższych kilkanaście tygodni. Tak jak rok temu dziś podrzucam Wam krótką ściągę tytułów, na które warto czekać nie tylko dlatego, że będzie się o nich mówić, ale przede wszystkim dlatego, że zwiastują naprawdę niezłe kino.

Czytaj dalej

Cezary 2015

Francuzi żyją trochę własnym życiem i własnym życia tego tempem. Robią, co chcą, mówią, co chcą, niczym i nikim się nie przejmują i na wszystko mają czas. Swój czas. Nie dziwnego, że swoje najważniejsze filmowe nagrody przyznają dokładnie w momencie, gdy oczy całego świata zwrócone są w stronę Hollywood – w weekend oscarowy. W tym roku po raz pierwszy oglądałam pełną transmisję z gali rozdania Cezarów i kilka refleksji, które wówczas się pojawiły, w kontekście największej tego typu imprezy, która odbyła się przed momentem w hollywoodzkim Dolby Theatre, może i są warte odnotowania. Więc notuję.

Czytaj dalej

Filmy, które się liczą, czyli na co i dlaczego warto czekać #1

Jeszcze do niedawna, gdy oglądałam na żywo ogłoszenie nominacji do Złotych Globów, bywałam przerażona – swoją niewiedzą, ignorancją, nienadążaniem za tym, co ważne i modne. Trochę było w tym winy polskich dystrybutorów filmowych, którzy zbyt późno zapoznawali nas z tytułami, które liczą się w wyścigu po najważniejsze nagrody w branży, trochę też mojej, bo nie nadążałam, nie zaglądałam, nie śledziłam. Dziś w obu tych kwestiach widzę wyraźne zmiany i choć wciąż wiele przed nami, jest lepiej. Zdaję sobie jednak doskonale sprawę, że nie wszyscy robicie to, co ja – bo nie macie czasu, bo nie wiecie, co zasługuje na uwagę, nie łączycie faktów, nie interesujecie się wreszcie tym aż tak bardzo. Po czwartkowym wydarzeniu słyszałam wiele głosów, że nominowane tytuły nie mówią Wam zupełnie nic albo bardzo niewiele. Niech więc poniższe zestawienie posłuży Wam za ściągawkę, na co i dlaczego warto w najbliższym sezonie nagrodowym czekać, by być na bieżąco i wiedzieć, o co tyle szumu. Enjoy.

Czytaj dalej

Jak polskie kino wywinęło Orła, czyli gala PNF 2014

orły 2013

Miało mnie tu nie być. Miało mnie tu nie być z tą rzeczą właśnie, bo polskie nagrody filmowe ani mnie przejmują, ani interesują, a kontakt z Orłami ogranicza się zwykle do rzutu okiem na występ Maćka Stuhra i pobieżne przejrzenie jasnych jak słońce od miesięcy wyników. Ale jestem. Jestem, bo to, co zobaczyłam, świadomie włączając retransmisję gali rozdania nagród, przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. W życiu nie widziałam tak żenującego przedstawienia, a powstała w ten sposób gorycz musiała być wylana. Na was, na co – jak wiem – czekacie z niecierpliwością. No to macie. Orły 2013 – relacja nie z tej ziemi.
Czytaj dalej