Dostali Oscara i… zniknęli

Renee Zellweger - Wzgórze nadziei

Oscar – najważniejsza nagroda filmowa na świecie – to dla większości aktorów i twórców kina wielkie marzenie. Jedni stawiają go za cel swoich poczynań zawodowych, starając się każdą rolą, filmem bądź pracą udowodnić, że na to wyróżnienie zasługują, inni pracują po cichu licząc na docenienie, jeszcze innym statuetka wpada w ręce jakby przypadkiem, zastając nowych właścicieli równie zaskoczonych, co przerażonych i szczęśliwych, że oto właśnie skosztowali wisienki na torcie swojej kariery. Wydawać by się mogło, że taka nagroda to ogromny zastrzyk motywacji, otwarcie nowych drzwi, pełnych wyzwań, nowych, interesujących i dobrze płatnych projektów. Nic tylko pracować i spijać śmietankę z oscarowej sławy. Ale, o dziwo, nie zawsze tak się dzieje. Wśród laureatów Oscara jest całkiem spora grupa osób, które po otrzymaniu Oscara po prostu zniknęła, a ściślej mówiąc zaniknęła wśród wytworów Fabryki Snów, poświęcając się projektom, które już nigdy nie zaoferowały im roli godnej nagród.

Czytaj dalej

Filmy, które się liczą, czyli na co i dlaczego warto czekać #2

revenant1

Sezon nagród filmowych ruszył pełną parą. Za chwilę rozdane zostaną Złote Globy, tuż po ceremonii usłyszymy nominacje oscarowe, chwilę potem posypią się nagrody branżowych gildii i wyróżnienia brytyjskie. Wszystkie, krok po kroku, przybliżą nas do zwycięzców najważniejszego pojedynku. Zwycięzców, o których słyszymy od co najmniej kilku miesięcy i o których będzie głośno jeszcze przez najbliższych kilkanaście tygodni. Tak jak rok temu dziś podrzucam Wam krótką ściągę tytułów, na które warto czekać nie tylko dlatego, że będzie się o nich mówić, ale przede wszystkim dlatego, że zwiastują naprawdę niezłe kino.

Czytaj dalej

Filmy krótkometrażowe warte obejrzenia #3 (55. Krakowski Festiwal Filmowy)

Jak co roku, na festiwalowej mapie Polski, serce kina niezależnego bije w Krakowie. Po 8. już edycji festiwalu PKO OFF Camera przyszedł czas na kolejną odsłonę Krakowskiego Festiwalu Filmowego, prezentującego krótkie metraże z całego świata. W ubiegłym roku polecałam Wam kilka świetnych tytułów (tutaj i tutaj), mam nadzieję, że dotarliście do nich – czy to na festiwalu, czy później. W tym roku postanowiłam skupić się wyłącznie na kinie polskim, które jest najbliżej nas zarówno przedstawianymi realiami, jak i fikcją nimi inspirowaną.

Czytaj dalej

Kino afrykańskie i filmy dokumentalne warte obejrzenia (AfryKamera 2015)

10. edycja Festiwalu Filmów Afrykańskich dobiegła końca. W tym roku miałam przyjemność uczestniczyć w nim w nowej roli – jurora sekcji dokumentalnej (AfroDocs), gdzie wraz z Tomkiem Michniewiczem, podróżnikiem, fotografem i dziennikarzem, oraz Piotrkiem Plucińskim, krytykiem filmowym, autorem znanego Wam dobrze bloga Z górnej półki, ocenialiśmy afrykańskie dokumenty. Nie miałam obowiązku nic tu pisać, promować, zachęcać. Robię to, bo filmy, które widziałam, zasługują na to, by o nich powiedzieć, zachęć do ich obejrzenia.

Czytaj dalej

Cezary 2015

Francuzi żyją trochę własnym życiem i własnym życia tego tempem. Robią, co chcą, mówią, co chcą, niczym i nikim się nie przejmują i na wszystko mają czas. Swój czas. Nie dziwnego, że swoje najważniejsze filmowe nagrody przyznają dokładnie w momencie, gdy oczy całego świata zwrócone są w stronę Hollywood – w weekend oscarowy. W tym roku po raz pierwszy oglądałam pełną transmisję z gali rozdania Cezarów i kilka refleksji, które wówczas się pojawiły, w kontekście największej tego typu imprezy, która odbyła się przed momentem w hollywoodzkim Dolby Theatre, może i są warte odnotowania. Więc notuję.

Czytaj dalej

Crazy, stupid… Oscars 2015

Le-logo-des-Oscars-2015_exact1024x768_l

Potrzeba było czterech nominacji, by polskie media obudziły się z letargu i zajęły w oscarową noc tym, co dzieje się w Hollywood. Trzy kanały telewizyjne, niemal wszystkie stacje radiowe i serwisy internetowe relacjonują na żywo to, co dzieje się właśnie przed Dolby Theatre. Wreszcie – wreszcie relacjonują i wreszcie się dzieje, bo co by o Oscarach nie mówić, nikt nie śmie zaprzeczyć, że są wielkim wydarzeniem i każdy, kogo kino cokolwiek obchodzi, w mniejszym bądź większym stopniu chce w nim uczestniczyć.

Czytaj dalej

Moje przedoscarowe wariacje 2015

oscar-nominees-800x288

Tradycją stało się już coroczne typowanie zwycięzców w oscarowym wyścigu. I życzenie sobie, by typy okazały się nietrafione, bo tylko wtedy gala nagród będzie niespodziewana i ciekawa. Zwykle, niestety, to się nie udaje. Po wielotygodniowych podchodach w postaci rozdań rozmaitych akademii, gildii i festiwali, faworyci są tak mocni, że nikt w Los Angeles nie ośmieliłby się na nich nie postawić. Takie typowanie to jednak dobra okazja, by głośno przeanalizować nominacje – wreszcie, bo dopiero teraz większość nominowanych filmów miała już polską premierę i możemy uczciwie zawodników tego wyścigu ze sobą porównać i wypomnieć Akademii raz jeszcze wszelkie pominięcia.

Czytaj dalej

„Czarna lista” oscarowej Akademii

7f087300-a2b4-11e3-9e93-91c9ce28b681_leo-dicaprio

Niezbadane są wyroki Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej… Każdego roku dostarczają całemu światu okazji do kpin i żartów i choć często są przewidywalne, potrafią także zaskoczyć. Niestety, zwykle negatywnie. Zdumienie, oburzenie, wreszcie rozczarowanie i żal – to dominujące emocje, towarzyszące każdemu rozdaniu Oscarów. Wszyscy znamy case Leonardo DiCaprio. Wspaniały, zdolny, ceniony i świetnie opłacany aktor, mający na koncie szereg świetnych ról, za które go pokochano (fani), zauważono (krytycy), nawet doceniono (nominacje), ale bardzo rzadko (inne gremia) lub w ogóle (Akademia) nie nagrodzono. Przypadek smutny, wyjątkowo leżący wszystkim na sercu, ale – jak nietrudno się domyślić – nie jedyny. Amerykańska akademia ma na swoim koncie więcej takich porażek. Czego najbardziej (powinna) wstydzi(ć) się Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej?

Czytaj dalej

Filmy, które się liczą, czyli na co i dlaczego warto czekać #1

Jeszcze do niedawna, gdy oglądałam na żywo ogłoszenie nominacji do Złotych Globów, bywałam przerażona – swoją niewiedzą, ignorancją, nienadążaniem za tym, co ważne i modne. Trochę było w tym winy polskich dystrybutorów filmowych, którzy zbyt późno zapoznawali nas z tytułami, które liczą się w wyścigu po najważniejsze nagrody w branży, trochę też mojej, bo nie nadążałam, nie zaglądałam, nie śledziłam. Dziś w obu tych kwestiach widzę wyraźne zmiany i choć wciąż wiele przed nami, jest lepiej. Zdaję sobie jednak doskonale sprawę, że nie wszyscy robicie to, co ja – bo nie macie czasu, bo nie wiecie, co zasługuje na uwagę, nie łączycie faktów, nie interesujecie się wreszcie tym aż tak bardzo. Po czwartkowym wydarzeniu słyszałam wiele głosów, że nominowane tytuły nie mówią Wam zupełnie nic albo bardzo niewiele. Niech więc poniższe zestawienie posłuży Wam za ściągawkę, na co i dlaczego warto w najbliższym sezonie nagrodowym czekać, by być na bieżąco i wiedzieć, o co tyle szumu. Enjoy.

Czytaj dalej