Listy do M. 2

listy-do-M2_1

Teza mówiąca, iż sequele są gorsze od oryginałów, jest dość kontrowersyjna. Każdy z nas bez namysłu wymieniłby co najmniej kilka tytułów, których drugie czy trzecie części były o niebo lepsze od pierwszej. Nie da się jednak zaprzeczyć stwierdzeniu, że większość kontynuacji nie jest efektem skrupulatnie zaplanowanej struktury historii, a pogoni za zyskiem, prostą konstatacją: skoro film tyle na siebie zarobił, to dlaczego by nie wyciągnąć z tego jeszcze więcej? Popularność oryginału zawsze przyciągnie do kin jego fanów. I choćby nie wiem jak niezadowoleni by z nich wyszli, sale nadal będą pękać w szwach. W Listach do M. 2 mechanizm ten sprawdził się w stu procentach.

Czytaj dalej

11 minut

11minutDormer

Jest w 11 minutach Jerzego Skolimowskiego coś, co każe oglądać kolejne, rozsypane w czasie i przestrzeni kadry z uwagą i rosnącym napięciem mimo iż generują więcej pytań niż odpowiedzi. Coś, co sprawia, że gdy te już przychodzą, konsternują – jednych swoją oczywistością, innych symboliką, którą, jak chciał sam reżyser, interpretują przez pryzmat własnej wrażliwości. Przede wszystkim zaś jest w tym przedziwnym, zamkniętym w kokonie metafor filmie akcji coś, co nie pozostawia obojętnym, nawet jeśli opinie o nim lokują się po przeciwnych stronach balustrady.

Czytaj dalej

Chemia

z18945721Ofot-kadr-z-filmu-Chemia-materialy-promocyjne

Gdy pierwszy raz usłyszałam o Chemii pomyślałam, że to kolejna tvn-owska, ckliwa produkcja inspirowana prawdziwą historią, która bazuje na poruszającej, ale mającej wywołać tanie emocje historii. Ale Chemia nią nie była. A szkoda, bo może wtedy – choć pozbawiona większej wartości artystycznej – poruszyłaby w widzach jakiekolwiek wrażliwe struny.

Czytaj dalej

Żyć nie umierać

Wśród polskich widzów wciąż pokutuje przekonanie, że współczesna kinematografia rodzima do niczego się nie nadaje, a polskie kino to właściwie tylko filmy pokroju Kac Wawa Listy do M. Oczywiście, to okrutna bzdura, bo każdego roku mamy co najmniej kilka ambitnych i wartych uwagi projektów, ale gdy oglądam takie filmy jak Żyć nie umierać myślę sobie, że twórcy doskonale wyczuwają te nastroje i równie doskonale się do nich dopasowują, oferując filmy do bólu wtórne i wystudiowane. Niszcząc przy tym garść szczerego, świeżego dobra, którą próbują do tego odbioru wnieść ich zdolniejsi koledzy.

Czytaj dalej

Heavy Mental

Grzegorz_Stosz_Izabela_6595043

Jeszcze do niedawna codzienność, to, co zwykłe, powszednie, tuzinkowe, nie sprzedawało się w kinie zbyt dobrze. Kogo mogłoby interesować coś tak trywialnego, znanego, opatrzonego jak codzienne życie? Po fali produkcji pełnych fantazji, sztuczek i fikcji ta nieciekawa, nudna powszedniość stała się czymś wręcz pożądanym. Kino codzienności dostało swoje pięć minut uwagi widza, widza spragnionego odpoczynku, ale też uważnego wpatrzenia się w swoje życie, którego kino to miało być odzwierciedleniem. Czy Heavy Mental – film o poszukiwaniu spełnienia i próbie wyrażenia siebie – ma szansę spełnić te potrzeby?

Czytaj dalej

Disco Polo

Zwiastun filmowy już dawno przestał być zapowiedzią, prezentującą wybrane sceny filmy – na tyle lakoniczne, by nie zdradzić jego fabuły, wystarczająco atrakcyjne, by zachęcić do obejrzenia go. Dziś w zwiastunach mówi się wszystko, tylko nie to, o czym właściwie jest dany film. Nie jest to regułą, ale takie przypadki jak niedawna zapowiedź Pani z przedszkola, reklamująca kuriozalny dramat z homoseksualizmem w roli głównej jako „komedię, jakiej jeszcze nie było” o pewnej „najbardziej zakręconej rodzinie”, są w kinie coraz częstsze. Disco Polo wpisuje się w ten trend. Jednak o ile wspomniany film Marcina Kryształowicza był właścicielem jednego z najzabawniejszych zwiastunów roku, a w ostatecznym kształcie okazał się wielkim rozczarowaniem, o tyle zwodzący zwiastun „Disco Polo” zapowiada przemiłą niespodziankę.

Czytaj dalej

Joanna i Nasza klątwa – o naszych oscarowych dokumentach

f421ce56-82b6-11e4-a192-0025b511229e

Są takie cztery oscarowe kategorie, które podczas całej imprezy załatwiane są szybko i nieuważnie, bo mało kto słyszał o nominowanych w ich ramach filmach, o oglądaniu nie wspominając. Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny to – obok dokumentów długometrażowych i krótkometrażówek aktorskich i animowanych – temat, który w Hollywood zdaje się nikogo nie obchodzić. I nie obchodziłby także nas, gdyby nie to, że w tym roku w tej grupie znalazły się aż dwa polskie filmy – Joanna Nasza klątwa, dając nadzieję na wygraną, ale przede wszystkim będąc dowodem na to, że polskie kino jest na świecie zauważane i doceniane.

Czytaj dalej

Ziarno prawdy

ziarno prawdy

Odbiorca filmu nakręconego na podstawie powieści, który ową lekturę ma za sobą, jest trudnym widzem. Ma olbrzymie wymagania co do scenariusza, sposobu prowadzenia akcji, interpretacji bohaterów, obsady, a podczas seansu doszukuje się najmniejszych uchybień. Gdy w grę wchodzi kryminał, można już śmiało powiedzieć, że taki widz to utrapienie reżysera. Nie dość, że robi wszystko to, co wyżej, to jeszcze nie interesuje go zagadka, bo zna jej rozwiązanie i wie to, co w kryminale jest najlepsze: kim jest morderca. Przed Ziarnem prawdy byłam takim właśnie widzem.

Czytaj dalej

Pani z przedszkola

Przyznam szczerze, że mało który zwiastun w tym roku poderwał mnie z fotela tak jak Pani z przedszkola. Oglądałam go z uśmiechem na twarzy i rosnącą niecierpliwością – chciałam już, natychmiast zobaczyć, czy faktycznie film będzie tak nieszablonowo zabawny, jak wygląda w tych krótkich wycinkach. Pierwszy raz dostałam obuchem w głowę, gdy zobaczyłam plakat filmu (no bo… serio?), drugi – gdy odkryłam, że to film Krzyształowicza, autora świetnie przyjętej chyba przez wszystkich oprócz mnie Obławy. Ale i tak wierzyłam, że będzie fajnie. No bo Kulesza, Woronowicz z fajnymi wąsami, Janda i jej cięte riposty. Nie wystarczyło.

Czytaj dalej

Jeziorak

Myślę i myślę, co by tu napisać o tym Jezioraku i mam w głowie pustkę. Taką samą, z jaką wyszłam z kina po seansie, podczas którego studiowanie z uwagą procesu rozwiązywania kryminalnej zagadki przeplatało się ze znużeniem. Dziś – po kilku dniach od tego momentu – wciąż zastanawiam się, czy ten stan ospałego odrętwienia nie był celowym zabiegiem reżysera, lokującego akcję swojej historii w miejscu, które swą mroczną, tajemniczą i przygnębiającą atmosferą odurza jak najlepszy narkotyk. Bo Jeziorak siedzi we mnie uparcie i świetnie broniąc się przed jakimikolwiek zarzutami, po prostu przekonuje.

Czytaj dalej