Spotlight

Spotlight

Gdy mówi się w kinie o sprawach wielkiej wagi, natury moralnej, kontrowersjach, trudno w stosunku do tematyki, którą film porusza pozostać obojętnym, i to bez względu na stronę, po której się znajdujemy (ideologicznie i fizycznie – jako twórca bądź odbiorca). O ile jednak my, widzowie, jesteśmy w komfortowej sytuacji obserwatora, którego sądy nie wykraczają poza dyskusje w gronie znajomych, o tyle reżyser takiego filmu zawsze wystawia się na ostrzał, który rodzi wątpliwości, czy aby na pewno potraktował materię fabularną rzetelnie. Szczególnie gdy idzie o rzecz tak powszechnie bulwersującą, a jednocześnie zamiataną pod dywan jak pedofilia w Kościele katolickim, która jest tematem Spotlight.

Czytaj dalej

Most szpiegów

rs_1024x683-151016083950-1024-tom-hanks-bridge-of-spies-movie-101615

W kinie, jak w życiu, gdy z kimś się dobrze dogadujesz, chętnie robisz z nim różne rzeczy. Jeśli łączą cię z nim aspiracje zawodowe, nic nie stoi na przeszkodzie, byście ze sobą współpracowali, kiedy tylko przyjdzie wam na to ochota. A gdy efekt tej współpracy przechodzi najśmielsze oczekiwania – wasze i publiczności – dlaczego by do niej co jakiś czas nie wracać? Tom Hanks coś na ten temat wie. Ze swoimi dwoma przyjaciółmi – Stevenem Spielbergiem i Ronem Howardem – zrealizował łącznie 11 produkcji, z których wszystkie, co do jednego, spotkały się z fantastycznym przyjęciem widzów. I teraz pytanie za sto punktów: czyja była to zasługa? Dobrej fabuły, reżyserii czy dobrego aktorstwa? Wszystkiego jednocześnie? A może przede wszystkim odpowiedniej osoby na pierwszym planie?

Czytaj dalej

Steve Jobs

63949

Biografia to niezwykle wdzięczny gatunek filmowy. Nie dość, że pozwala garściami czerpać z wyjątkowej tkanki, jaką było czyjeś nadzwyczajne życie, to jeszcze daje twórcom i aktorom szansę skorzystać z czyjejś sławy, a nade wszystko obrosłych wokół danej postaci emocji. Taki punkt wyjścia, jak się jednak okazuje, nie zawsze wystarczy, by stworzyć interesujący i atrakcyjny dla widza dramat. Jak bowiem opowiedzieć historię, by nie tylko ująć jej sedno, pokazać najważniejsze jej etapy, ale też w sposób pełny zaprezentować jej bohatera, sprawić, że odbiorca naprawdę przejmie się – w pozytywnym czy negatywnym znaczeniu – jego losem? Zapytajcie Danny’go Boyle’a i Aarona Sorkina. Oni wiedzą, jak to robić dobrze.

Czytaj dalej

Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2

Hunger-Games

Z drugą częścią ostatniego aktu Igrzysk śmierci wielu z nas wiązało duże nadzieje. KosogłosCzęść 2 miał nie tylko zgrabnie domknąć wszystkie główne wątki, ale też udowodnić, że jego sztuczny, marketingowy podział miał przynajmniej minimalny fabularny sens. Z obu tych założeń spełnić udało się, co było do przewidzenia, tylko pierwszy. Fakt, że historia walecznej Katniss Everdeen naprawdę się tu kończy jest tak pewny, jak ten, że porcjowanie dania głównego ma rację bytu tylko wtedy, gdy jego treść jest wystarczająca, by nasycić i posmakować. Kosogłos jest taką treścią, ale tylko pod warunkiem, że wyjmiemy co lepsze kąski z obu jego części. Jako samodzielny film druga jego część jest bowiem na tyle dobra, by zaspokoić apetyt, na tyle jednak naciągana, by pozostawić niedosyt.

Czytaj dalej

Marsjanin

martian-gallery2-gallery-image_0

Marsjanin od samego początku miał być filmem mainstreamowym, z imponującą obsadą, spektakularną oprawą techniczną, dużym budżetem i jeszcze większymi zyskami. I jako taki film rozrywkowy sprawdza się doskonale. Jest w nim tyle humoru, by można było się odprężyć i mile spędzić w kinie czas, i tyle dramaturgii, by choćby przez chwilę przejąć się opowiadaną historią. A i bohaterowie skonstruowani są w taki sposób, że szybko zyskują sympatię i grono oddanych kibiców. Pytanie tylko, czy oprócz tej miłej rozrywki nowy film Ridleya Scotta wnosi do naszego życia, a przede wszystkim kina sci-fi coś nowego.

Czytaj dalej

Everest

everest-nuova-featurette-sull-avventuroso-set-del-film-v3-228962-1280x720

Przenoszenie na ekran prawdziwych historii to zazwyczaj obranie jednego z dwóch kierunków: idealizowania bądź odmitologizowania jej bohaterów. Rzadko zdarza się, że twórcy udaje się postać odbrązowić zachowując wszelkie znamiona prawdopodobieństwa. Bohater bywa więc człowiekiem, ale tak heroicznym, że niemal świętym. W drugą stronę działa to analogicznie: tak bardzo jest człowiekiem, że w jego (nędzne) człowieczeństwo po prostu trudno uwierzyć. Twórcom Everestu udało się wymanewrować swoją fabułę tak, by w żadną z tych stron nie skręcała zbyt ostro, przedstawiając ludzi z krwi i kości, tak samo rozsądnych, jak naiwnych, w równym stopniu odważnych, co zniewolonych własnymi pragnieniami.

Czytaj dalej

Młodość

Youth-La-giovinezza-3

Spotkanie z kinem Paolo Sorrentino jest dla mnie zawsze wielkim świętem. Aranżowane wyłącznie w jednym kinie, w bardzo świadomie dobranej porze i z pełną ufnością, że to, co zobaczę, zaspokoi mój apetyt na dobre kino i sprawi, że tuż po zakończeniu seansu będę chciała wrócić na miejsce i obejrzeć film jeszcze raz. Młodość – choć nie jest arcydziełem rangi Wielkiego piękna i od początku nie pretendowała do tego – dostarcza tego wszystkiego ze wspaniałą, włoską otwartością i hojnością.

Czytaj dalej

Sicario

s_d040_10409

Nowy film Denisa Villeneuve’a, twórcy intrygującego Labiryntu i bardzo niejednoznacznego Wroga, to gęste, ponure i wyraziste kino. Kanadyjski reżyser jest w opowiadaniu historii konsekwentny i precyzyjny – w Sicario można odnaleźć wiele elementów znanych z jego poprzednich projektów i cenionych zarówno przez widzów, jak i krytyków. Największą jednak zaletą jego stylu jest przekuwanie potencjalnych słabych punktów filmu w jego mocne strony. Tak mocne, że po seansie trudno uwolnić się od wrażenia, które po sobie zostawiły.

Czytaj dalej

Do utraty sił

Pierwsza oczywistość jest taka, że filmy o bokserach zawsze ogląda się dobrze. Można sobie (jak ja) nie znosić bijących się do krwi ludzi, można nie rozumieć fenomenu tego sportu (znów ja), można wreszcie czuć całą mocą, że ring to nie wszystko i ważne, jeśli nie ważniejsze, jest to, co poza nim, i wymagać, by ta warstwa była skrojona jak należy, ale nie da się nie oglądać tego bez emocji i szybszego oddechu. Druga oczywistość jest taka, że są aktorzy, na których zawsze dobrze się patrzy. Jake Gyllenhaal i Rachel McAdams zdecydowanie należą do tej grupy. Te dwie oczywistości sprawiają, że Southpaw ogląda się dobrze. Co wcale nie znaczy, że to dobry film. Przynajmniej nie cały.

Czytaj dalej

Pan Turner

mr-turner-cannes-2014-2

Mike Leigh – jak nie od dziś wiecie – należy do reżyserów, których szczególnie cenię. Jego filmy mnie uspokajają, wyciszają, dystansują do swoich problemów, przypominają, jak piękna może być proza życia, codzienność, linearność ludzkiej egzystencji, zwyczajność człowieka. I choć najnowszy film brytyjskiego reżysera niezupełnie się w ten splot charakterystycznych cech jego stylu wpisuje, bo dotyczy postaci niezwykłej i niecodziennej, wpisanej w niedzisiejsze realia i wytwarzającej wokół siebie bardziej magiczną niż realistyczną atmosferę, to nadal ten sam Leigh. Nienachalny, prostolinijny, skromny, gloryfikujący życie – zarówno od jego tragicznej, jak i komicznej strony. A zazwyczaj – obu jednocześnie.

Czytaj dalej

Mały książę (2015)

petitprince3

Ekranizowanie klasyki literatury jest zawsze kłopotliwe. Oczekiwania widzów-czytelników, którzy w przypadku pozycji takiej rangi jak Mały książę siłą rzeczy stanowią pokaźną liczbę odbiorców, są ogromne i twórcy muszą się naprawdę porządnie namyślić, co i jak właściwie chcą przekazać. Wydawać by się mogło, że w takiej sytuacji wynik pracy może być jednoznacznie dobry lub zły. Tymczasem Mark Osborne, twórca najnowszej interpretacji baśni Antoine’a de Saint-Exupéry’ego, celuje w środek tej prostej zdawałoby się dychotomii, proponując konwencję opowieści w opowieści i w zaskakujący sposób łącząc klasykę z nowoczesnością.

Czytaj dalej

Nieracjonalny mężczyzna

16

Jeszcze kilka lat temu mój brak sympatii do kina Woody’ego Allena spotykał się z mieszanymi reakcjami. Fani reżysera, słysząc o mojej niskiej ocenie, potrafili wręcz się obrażać, z wyższością stwierdzając, że nie jestem wystarczająco dojrzała, by zrozumieć takie kino (serio). Dziś w dyskusjach o nowych filmach Allena nawet oni są bardziej powściągliwi, dostrzegając coraz mocniej brak pokory i silne parcie na szkło wytwórni filmowych współpracujących z reżyserem i jego samego twórcze lenistwo, każące mu co roku opowiadać widzowi tę samą historię, coraz częściej z tymi samymi bohaterami (i nawet aktorami). Nieracjonalny mężczyzna nie jest tu żadnym wyjątkiem.

Czytaj dalej

Amy

music-amy-winehouse-shepherds-bush-2007

Nigdy nie byłam fanką Amy Winehouse. Nie śledziłam ani jej kariery muzycznej, ani życia prywatnego, a już tym bardziej problemów z używkami. Znałam ją z kilku, głośnych przebojów, potężnego, oryginalnego głosu i charakterystyczie wystylizowanej fryzury. Jej śmierć była dla mnie szokiem – tak jak jest nim każda śmierć, która nie powinna się zdarzyć w takim wieku i w takich okolicznościach. Jak większość, szybko się z niej otrząsnęłam. Życie toczy się dalej, moje życie, w którym są moje problemy. Problemy, które stają się tak bardzo małe, gdy ogląda się Amy – historię dziewczyny, której odebrano radość i sens życia i która nie umiała samodzielnie o ten sens powalczyć.

Czytaj dalej

Klucz do wieczności

Dobre pół roku przed polską premierą, jak nie wcześniej, zaczął być w kinach promowany Klucz do wieczności. Dziesiątki spotkań ze zwiastunem wywołały wrażenie, że wiedziałam o filmie już właściwie wszystko. Choć tak naprawdę wystarczyłoby i jedno – fabuła filmu jest tak banalna i przewidywalna, że poświęcenie nawet tych trzech minut na zapoznanie się z jego pigułką w postaci trailera to i tak wystarczająco, by żałować straconego czasu.

Czytaj dalej

Ted 2

Nie trzeba być ani pruderyjnym, ani wyrafinowanym, by nie mieć po drodze z humorem Setha MacFarlane’a. Wulgarne, seksistowskie, sprośne, czasem wręcz ordynarne i bardzo niesmaczne żarty są cechą charakterystyczną jego stylu, wyróżnikiem wszystkich jego produkcji – od animowanego Family Guy aż po perypetie ożywionego misia, tytułowego Teda właśnie. I tak jak nie muszą się wszystkim podobać, tak naturalne jest, że czasem wywołują uśmiech, szczególnie gdy serwowane są w czasie, gdy lekka rozrywka jest wszystkim, czego potrzebuje zmęczony pracą/sesją i upałami widz. O ile jednak Ted dostarczał pod tym względem wyjątkowo przyswajalny zestaw dowcipów, o tyle w jego kontynuacji MacFarlane po prostu przesadził. I wcale nie chodzi wyłącznie o niewybredne żarty.

Czytaj dalej

Idol (Danny Collins)

Istnieje wiele teorii montowania zwiastunów filmowych. Najpopularniejsze kondensują najważniejsze wątki filmu, okraszając je jedną z zabawniejszych lub – przeciwnie – bardziej dramatycznych scen. Inne pakują trailer takimi scenami o wysokim ładunku emocjonalnym po brzegi, dając widzom właściwie cały film na tacy, w pigułce i bez konieczności wychodzenia do kina. Są zwiastuny hołdujące minimalizmowi, prezentujące fragment jednej, wybranej sceny z filmu, często intrygujące, czasem jednak zupełnie niezrozumiałe. I są takie zwiastuny, jak ten do Idola właśnie, gdzie nic, zupełnie nic widza do obejrzenia nie zachęca ani… nie zniechęca. Po tak nijakiej zapowiedzi na film trafiasz właściwie tylko przypadkiem. I jak to z przypadkami bywa, rzadko są zwykłymi zbiegami okolicznościami, bo film okazuje się nie tylko dobry, ale i bardzo przyjemny.

Czytaj dalej

Twarz anioła

Ktokolwiek słyszał o sprawie Amandy Knox pewnie ucieszył się na wieść o filmie, który miał powstać na podstawie tej gorącej medialnie historii. Zagadkowe morderstwo, chaotyczne śledztwo, niezwykle atrakcyjna podejrzana, w tle seks, narkotyki i imprezy w wydaniu południowym (rzecz działa się we Włoszech), a we wszystko zaangażowane aż trzy wymiary sprawiedliwości (włoski, amerykański i brytyjski) – to zdecydowanie świetny materiał na scenariusz. I byłby z tego także znakomity thriller, pod warunkiem, że jego zrealizowanie BBC powierzyłoby komuś pokroju Davida Finchera. Michaelowi Winterbottomowi bowiem rzecz się po prostu nie udała.

Czytaj dalej

Złota dama

Jak bardzo trzeba być (nie)zdolnym, by z szalenie ciekawego, wręcz hipnotyzującego bohatera uczynić jedną z najnudniejszych postaci w historii kina? Zapytajcie Simona Curtisa – ma w tym wprawę. Po nieudolnej próbie przedstawienia złożonej i arcyinteresującej przecież osobowości Marilyn Monroe (Mój tydzień z Marilyn) postanowił opowiedzieć historię Marii Altmann, austriackiej imigrantki, która wypowiedziała wojnę rządowi Austrii, by odebrać swoją własność – ich narodową Mona Lisę, czyli obraz Gustava Klimta, portretujący ukochaną ciotkę Marii. Brzmi intrygująco? Brzmi. U Curtisa intrygujące jest wszystko… poza tym.

Czytaj dalej

Wiek Adaline

age_a_0

Oczekiwania wobec filmów są z nami naturalnie zrośnięte. Rzadko się zdarza, że idziemy na seans bez żadnej wiedzy na temat wyświetlanego tytułu. Wybieramy go, bo lubimy występujących w nim aktorów, bo nakręcił go znany reżyser, film otrzymał nagrody, mówi się o nim, bo zainteresowała nas jego tematyka, spodobał się zwiastun lub lubimy gatunek, który reprezentuje, bo polecają (lub nie) go znajomi. Zwykle oczekujemy wiele i wiele też mamy w związku z tym filmowych rozczarowań. Rzadko odwrotnie, dlatego filmy, które oceniliśmy na wyrost źle, a okazały się dobre, zasługują na nasz rachunek sumienia. Co też niniejszym czynię.

Czytaj dalej

Miasteczko Cut Bank

Głośne festiwalowe filmy – czyli takie, o których przed ogłoszeniem programu już słyszeliśmy, bo na przykład grają w nich znani aktorzy, reżyserują kojarzeni przez nas reżyserzy, czy po prostu płyną bliżej głównego niż niezależnego nurtu w kinie – są, mam wrażenie, moim najczęstszym festiwalowym rozczarowaniem. Miasteczko Cut Bank wypatrzyłam wcześniej, ucieszyłam się, widząc jego zwiastun w kinie, znak, że wkrótce będzie dostępny dla wszystkich, czekałam niecierpliwie na ten seans. Całkiem niepotrzebnie, bo film okazał się zupełnie niewart jakiegokolwiek zainteresowania.

Czytaj dalej