Zaćma

zacma

Ryszard Bugajski nie boi się podejmować w kinie trudnych tematów. Poczynając od obsypanego wyróżnieniami Przesłuchania z 1982 r., obnażającego działania SB, przez mocno politycznych Graczy, filmową biografię gen. Fieldorfa „Nila” aż po niedawny, wstrząsający Układ zamknięty, w którym reżyser wziął pod lupę polski wymiar sprawiedliwości, wszystkie jego filmy pozostawiają wyraźny ślad nie tylko w polskiej kinematografii, ale i publicznej dyskusji. Zaćma – rzucająca światło na kontrowersyjną postać Julii Brystygierowej, byłej funkcjonariuszki Ministerstwa Bezpieczeństwa – konsekwentnie ten trend realizuje.

Czytaj dalej

Wszystkie nieprzespane noce

wszystkie_nieprzespane_noce

W filmie, jak w życiu, historię tworzą ludzie. Czasem może być ona zupełnie nieciekawa, chaotyczna i niezdradzająca żadnych oznak celowości, ale napędzający ją bohaterowie mają w sobie taką charyzmę, że kupujemy wszystko bez zająknięcia. Albo dokładnie w taki sam sposób odrzucamy, bo nie widzimy w nich – ani w historii, ani bohaterach – nic, czego moglibyśmy i chcieli się uchwycić. I właśnie taki będzie odbiór wchodzącego właśnie do kin debiutu Michała Marczaka Wszystkie nieprzespane noce.

Czytaj dalej

Prosta historia o morderstwie

prosta-historia-o-morderstwie

Przepis na dobry polski kryminał? Unikać rozgłosu i wielkiego marketingu. Prosta historia o morderstwie weszła do kin po cichu. Ukryła się w cieniu triumfującej w Gdyni Ostatniej rodziny (recenzja tutaj) i wyczekanego Wołynia (tu) i postanowiła nie wojować nazwiskiem swojego twórcy – wziętego aktora, dopiero co wychwalanego za rolę w aż dwóch prezentowanych na festiwalu w Gdyni filmach – Wołyniu właśnie oraz kryminale Jestem mordercą. To ciekawe, że właśnie ten ostatni film, w którym Arkadiusz Jakubik zagrał oskarżonego o seryjne morderstwa na kobietach mężczyznę, nazywanego Wampirem z Zagłębia, powstał niejako na marginesie prac aktora nad własnym filmem, a popularnością zdecydowanie go przebił (w Gdyni został przyjęty z entuzjazmem, o czym świadczą aż trzy zdobyte tam nagrody i mnóstwo pochlebnych recenzji). Mnie, jak wiecie, film Pieprzycy nie oczarował, co z przyjemnością mogą powiedzieć o historii Jakubika. Istotnie, prostej i istotnie o morderstwie, ale jak przy tym złożonej i dobrej!

Czytaj dalej

Dziewczyna z pociągu

girl-on-the-train

Pamiętam szał na książkę Pauli Hawkins. Półki w księgarniach uginały się pod ciężarem domawianych w nieskończoność egzemplarzy, z reklam krzyczał nadany jej tytuł bestsellera, a większość znajomych albo już pozycję czytała, albo właśnie się za to zabierała. Sama zresztą nabyłam ze dwie sztuki na prezent, ślepo wierząc, że tyle pochwał nie bierze się z niczego. Wiarę zweryfikowała szybko lektura, która, owszem, przebiegła szybko i sprawnie, ale wielkich wrażeń nie zapewniła. Bolał szczególnie niski poziom artystyczny i przewidywalność historii, odkrywającej karty gdzieś na wysokości połowy narracji, co w przypadku thrillera czy kryminału jest, nomen omen, zabójstwem. Co mógł zmienić film? Mógł nadać tej opowieści tempa, wniknąć nieco głębiej w psychologię postaci, uporządkować nieznośną, potrójną narrację, dać się zapamiętać – obrazami, muzyką, aktorstwem. Niestety, nic takiego nie zrobił.

Czytaj dalej

Jestem mordercą

jestem-morderca

Jestem mordercą, nowy film Macieja Pieprzycy, spotkał się na festiwalu w Gdyni z bardzo ciepłym przyjęciem (o ile przymiotnik ten w ogóle odnajduje się w kontekście thrillera opowiadającego historię Wampira z Zagłębia), a o jego pozytywnym odbiorze najlepiej świadczy statuetka Srebrnego Lwa, jaka powędrowała do twórców. Ja, niestety, należę do mniejszości, której film nie uwiódł, a nawet więcej – trochę wynudził. I nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, bo wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że film Pieprzycy to film dobry, rzetelnie rozpisany i zrealizowany, świetnie zagrany i zmontowany. Co jest w nim więc takiego, co sprawia, że jego odbiór może być tak niepewny?

Czytaj dalej

Ostatnia rodzina

ostatnia-rodzina

Chciałam zacząć tak: są filmy, które odbierają mowę. Wciągają od pierwszej do ostatniej minuty, zapierają dech w piersi, zachwycają, spajają z opowiadaną historią i jej bohaterami i powodują, że już podczas seansu żałujemy, że to spotkanie kiedyś się skończy. Ale powiedzieć tak o Ostatniej rodzinie to jakby trochę za mało. To film, który wyznacza nową jakość w polskim kinie. Kompletny, skończony, piekielnie świadomy siebie, niewymagający komentarza, a jednocześnie wywołujący galop myśli i emocji.

  Czytaj dalej

Wołyń

wolyn

Wojciech Smarzowski nie bez powodu uważany jest za jednego z najodważniejszych współczesnych polskich reżyserów. Tematy, które podejmuje w swoich filmach, są niewygodne, trudne i bolesne, nie ma w nich wiele pytań, ale też próżno szukać w nich odpowiedzi. Jego kino to kino szczere i bezkompromisowe, przedstawiające świat – zawsze ten nasz, nam najbliższy – takim, jakim jest on w rzeczywistości. Nie jest to świat piękny, wręcz przeciwnie – to obraz pełen brudu, okrucieństwa, wulgarny i okrutny, nie ma w nim zbyt wiele nadziei, teraźniejszość mierzi swoją brzydotą i… prawdą. I to właśnie ona jest największym atutem filmów Smarzowskiego – tym, czego wszyscy u niego szukamy i czego wyglądamy z każdym kolejnym filmem. Czysta, obnażona z pięknych szat, obdarta z lukru prawda, która nas, niestety, nie wyzwala, ale na pewno oczyszcza i skłania do refleksji. Wołyń – najnowszy film reżysera – doskonale w tę wizję się wpisuje.

Czytaj dalej

Najlepsze melodramaty

pamietnik-film

Kto lubi czasem obejrzeć dobry melodramat, ręka w górę! Ja lubię. Kiedyś oglądanie filmów tego gatunku uważane było w niektórych kręgach za wstydliwe. Kojarzone z pełnymi intryg, czarno-białych bohaterów i, oczywiście, happy endów historie rodem z harlequinów lub brazylijskich telenowel, miały właściwie jeden target: egzaltowane, sentymentalne i wrażliwe kobiety bez większych ambicji kulturalnych, którym czas wolny pozwalał na poświęcanie się rozrywkom tego rodzaju. Dziś nie ma już ani wolnego czasu, ani tej grupy docelowej, a i moda na szczęśliwe zakończenia dawno odeszła do lamusa. Współczesne melodramaty to tak naprawdę pełnokrwiste dramaty, które po prostu uczyniły miłość swoim głównym tematem, a realizacyjnie w niczym nie ustępują „poważanym” gatunkom filmowym. Poniższe zestawienie doskonale zresztą to potwierdza.

Czytaj dalej

Śmietanka towarzyska

Cafe-Society-kristen-stewart-woody-allen-2

Ostatnimi laty podoba mi się mniej więcej co drugi lub trzeci film Woody’ego Allena. Gdy po świetnej Blue Jasmine w dorobku reżysera przytrafiły się dwa, nieciekawe filmy z Emmą Stone w roli głównej, z następującą po nich Śmietanką towarzyską wiązałam duże nadzieje. Choć z moim dużym dystansem do Allena nadzieje to może zbyt duże słowo – filmy reżysera nadal specjalnie mnie nie ekscytują i zdecydowanie ich nie wyczekuję. A, umówmy się, ten film miał akurat wyjątkowo niezachęcający zwiastun i obsadę (oprócz Blake Lively, oczywiście, bo, jakby to powiedzieć, zgadnijcie dla kogo właściwie poszłam do kina…).

Czytaj dalej

Jason Bourne

jason-bourne-still-1

Bourne odkrywa swoją tożsamość, Bourne wyrusza na krucjatę, Bourne stawia ultimatum, Bourne… No właśnie, co właściwie Jason Bourne może jeszcze zrobić w kolejnej, czwartej już odsłonie swojej ucieczki przed bezlitosną CIA? Na przykład pogrzebać w swojej przeszłości, która skrywa wciąż mnóstwo tajemnic. Naciągane? Nie dla Paula Greengrassa, który na tej idei zbudował 120-minutową jazdę bez trzymanki. Pytanie tylko, czy przynajmniej w połowie tak satysfakcjonującą, jak poprzednie.

Czytaj dalej

Tajemnice Manhattanu

Manhattan-Nocturne-2016

Każdy, kto oglądał Wolnego strzelca z kapitalną rolą Jake’a Gyllenhaala, nabrał ogromnego apetytu na klimatyczne thrillery z dziennikarstwem śledczym w tle. Nic dziwnego, że Tajemnice Manhattanu – film reklamowany jako thriller o tabloidowym dziennikarzu, który tropi pewną mroczną tajemnicę – zwabiły do kin miłośników intryg i zagadek z morderstwem w tle. Co dostali w zamian za swoją uwagę?

Czytaj dalej

183 metry strachu

the-shallows-film

Film o walce młodej surferki z rekinem 183 m od brzegu? Ok, przyznaję, to nie jest opis, który każe rzucić wszystko i pobiec do kina. Coś mi jednak podpowiadało, że 183 metry strachu mogą być czymś, co latem w kinie łykamy bez popijania: fajną rozrywką, z całkiem wciągającą akcją i zapierającymi dech w piersi widokami (i wcale nie mam na myśli tylko Blake Lively!). I co, miałam rację.

Czytaj dalej

Kamper

kamper-zurawski-nieradkiewicz

„Widziałaś może Kampera? Bo właśnie wyszedłem z kina i muszę z kimś pogadać”. Gdy w niedzielę dostałam takiego smsa od Szymalana, pomyślałam: „Ale jak to? O polskim filmie, na który w ogóle się nie wybierałam?”. Więc się wybrałam, a gdy w niespełna dwa dni później sama wychodziłam z seansu i dyskutowałam z Szymalanem o Kamperze pół wieczoru, pomyślałam, jak niewiele brakowało, bym przegapiła jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Dlaczego najlepszych? Bo najbliższych temu, czym żyjemy na co dzień.

Czytaj dalej

Kino skandynawskie – filmy warte obejrzenia – cz. II

100-YEAR-OLD-MAN-ELEPHANT

Krótki wpis poświęcony kinu skandynawskiemu z kilkoma rekomendacjami filmowymi (klik) spotkał się z ogromnym zainteresowaniem z Waszej strony i licznymi pytaniami o więcej tytułów. Ogromnie mnie to cieszy, bo to oznacza, że – tak jak ja – macie spory apetyt na filmy z regionu, który charakteryzuje się zupełnie odmiennym podejściem do kinematografii niż pozostała część Europy, a pewnie nawet świata. Będę chciała jeszcze napisać o tym więcej, pokazać Wam, gdzie tkwią te różnice i jak odróżnić filmy szwedzkie od norweskich i duńskich, polecić filmy nowe, ale też klasyki, od których warto zacząć przygodę z kinem tego regionu. A dziś, zgodnie z życzeniami, kolejna porcja skandynawskich filmów wartych uwagi. Jak zawsze, wszelkie opinie, ale i tropy i podpowiedzi, co obejrzeć – mile widziane, zostawiajcie po sobie ślady w komentarzach.

Czytaj dalej

Iluzja 2

Now-You-See-Me-2-movie-review

Iluzja zarobiła ponad 350 mln dolarów przy aż 5-krotnie niższym budżecie. Nic dziwnego, że twórcy postanowili kuć żelazo póki gorąco i żwawo zabrali się za pisanie scenariusza sequela tego czysto rozrywkowego filmu o grupie magików pracujących dla tajemniczego Oka. Do znanych z pierwszej części sztuczek dorzucono nowe role, w przypadku jednej z nich dokonano nieoczywistego wyboru castingowego i na wszelki wypadek przeniesiono jeszcze część akcji do Chin. To sprytne zagranie, bo zdaje się, że tylko wejście na rynek chiński zapewni Iluzji 2 oczekiwane zyski. Dziurawy scenariusz oraz odgrzewane gagi i triki takiej mocy i magii [sic] już, niestety, nie mają.
Czytaj dalej

Alicja po drugiej stronie lustra

Alice (Mia Wasikowska) returns to the whimsical world of Underland to help the Hatter (Johnny Depp) in Disney's ALICE THROUGH THE LOOKING GLASS, an all-new adventure featuring the unforgettable characters from Lewis Carroll's beloved stories.

Przyznaję bez bicia, że na drugą część Alicji w Krainie Czarów szłam trochę uprzedzona. Moje sceptyczne nastawienie wynikało przede wszystkim z ogromnego rozczarowania, jakim była pierwsza odsłona, ale też z obaw, że obsada, mocno już przecież opatrzona w tych i podobnych rolach, po prostu sobie z tą historią nie poradzi. Helena Bonham Carter bywa manieryczna, Mia Wasikowska jest już na Alicję, przyznajmy to szczerze, trochę za stara, Johnny Depp niby się skończył, w dodatku ten postrzelony Sacha Baron Cohen… Gdy dodać do tego wyznanie, że świat Alicji nigdy nie był „moją bajką”, ocena, jakie są szanse, by film mi się spodobał, mogła by przedstawiać się niepokojąco nisko. Tymczasem Alicja po drugiej stronie lustra była dla mnie ogromnym, pozytywnym zaskoczeniem.

Czytaj dalej

Filmy krótkometrażowe warte obejrzenia – cz. IV

d265556dc25d7201a5448c7165f24902

Krakowski Festiwal Filmowy przybywa w najlepszym z możliwych momentów. Zdążyliśmy już odpocząć po dziesięciodniowym świętowaniu coraz większego sukcesu kina niezależnego (OFF Camera), dojść do siebie po zwariowanym Festiwalu Filmów Kultowych, przestać śledzić z uporem maniaka doniesienia z Cannes, ale jeszcze jedną nogą wciąż jesteśmy w filmowym świecie za sprawą muzycznych wspaniałości, które dostarcza Festiwal Muzyki Filmowej. Znaczy: zmęczeni, ale w rytmie, pragnący odpoczynku od kin, filmów i wydarzeń, ale tak bardzo do nich już przywykli, że ich brak uwiera i męczy bardziej od zasłużonego odpoczynku. Na zmęczenie długimi filmami najlepszą radą są zawsze albo seriale, albo krótkometrażówki. I, jak co roku, do rzucenia okiem na te ostatnie dziś mocno Was zachęcam. Oto kilka rekomendacji filmowych, z których możecie skorzystać podczas ruszającego w niedzielę, 29 maja, KFF. Czytaj dalej

Kino niezależne – filmy warte obejrzenia – cz. I.

e5ca44e56285914d2e48c4cb6e08d047

Kino niezależne nie bez przyczyny zajmuje specjalne miejsce w mojej filmowej podróży. Pozwala mi się wyciszyć, zwolnić, zatrzymać w maratonie premier. Stwarza idealne warunki do refleksji, zadania sobie ważnych pytań, zmierzenia się z emocjami, które być może kiedyś do mnie wrócą w realnym życiu. Jest wolne od determinowanej ogromnym budżetem i oczekiwaniami wytwórni presji na wyniki, a tym samym może sobie pozwolić na nieoczywiste rozwiązania w zakresie fabuły, formy i castingu. Kino niezależne to kino wolne, wypływające z potrzeby wolności twórczej i tę wolność akcentujące całym sobą.

Czytaj dalej

Kino afrykańskie – filmy warte obejrzenia – cz. II

Lamb-629x332

Wiosna festiwalami stoi. Moja podróż ich ścieżkami rozpoczyna się w drugiej połowie kwietnia od niedawno odkrytego festiwalu filmów afrykańskich AfryKamera. To dla mnie jedno z najbardziej wartościowych poznawczo wydarzeń, gdy mam szansę nie tylko zobaczyć filmy, które rzadko trafiają do regularnej dystrybucji, i poznać nieco lepiej kino Czarnego Lądu, ale przede wszystkim przyjrzeć się bliżej światu, którego zupełnie nie znam. W ubiegłym roku polecałam Wam kilka afrykańskich filmów dokumentalnych, dziś będzie nieco bardziej różnorodnie.

Czytaj dalej

Opowieść o miłości i mroku

film.org.pl_tumblr_n0yavwlizo1rf29u9o1_1280

Debiut reżyserski Natalie Portman jest jednym z tych filmów, których wartość odkrywa się dopiero po seansie. Miejsce lekkiego znużenia brakiem akcji, do której przyzwyczaiło nas kino, zajmuje podziw dla subtelnych kadrów i niedopowiedzeń, a z gąszczu retrospekcji wyłania się coś więcej niż tylko fragment wspomnień głównego bohatera. Te refleksje są cenne, ale druga strona medalu – stos nierówności i osobliwych rozwiązań – każe zastanowić się, jak duży jest nasz kredyt zaufania dla debiutujących po drugiej stronie kamery aktorów.

Czytaj dalej