Kino niezależne – filmy warte obejrzenia – cz. III

brads-status

Lubicie filmy niezależne? Ja bardzo. Zawsze urzeka mnie bijąca z nich prawda – o życiu, o człowieku, o rzeczywistości, w której żyjemy, codzienności, jaka jest naszym udziałem. Ale też odwaga – w stawianiu pytań i niesileniu się na odpowiedzi, w mówieniu o tym, co boli, cieszy lub odpycha, wreszcie – w zabawie formą i konwencją w bezpretensjonalny, niepodszyty chęcią zysku, a raczej (nie)zwykłą radością tworzenia sposób.
Czytaj dalej

Najlepszy [recenzja]

najlepszy-film

Najlepszy nie bez powodu był na tegorocznym festiwalu w Gdyni jedną z najbardziej oczekiwanych premier. To film Łukasza Palkowskiego, autora wielkiego hitu frekwencyjnego sprzed trzech lat – Bogów. Filmu, który wielu widzom przywrócił wiarę w polską kinematografię, bo okazało się, że można ciekawie, z humorem, bez żenady i jeszcze po polsku. Najlepszy ma duże szanse podtrzymać tę wiarę, bo choć nie jest to film bez wad, ma trzy cechy, które gwarantują nie tylko oglądalność, ale i sympatię widzów: pełnokrwistego bohatera, którego da się lubić i któremu się kibicuje, historię pełną wzlotów i upadków, którą się śledzi z wypiekami na twarzy, i humor, który burzy mury największego zniechęcenia.
Czytaj dalej

Blade Runner 2049 [recenzja]

blade-runner-2049

Wielkie oczekiwanie na seqel kultowego Blade Runnera Ridleya Scotta przeszło gdzieś obok mnie. Może dlatego, że nie jestem wielką fanką oryginału (szanuję, ale nie oszukuję, że jest to film poruszający we mnie najgłębsze struny). Może z powodu małej niewiary w to, że twórcy sci-fi mają ambicję powiedzieć swoim filmem coś o kondycji współczesnego człowieka lub świata, a nie tylko oczarować pięknymi zdjęciami i krystalicznym dźwiękiem. Może wreszcie dlatego, że im lepszy pierwowzór i im większe nadzieje pokładamy w kontynuacji, tym częściej spotyka nas rozczarowanie. Jedyne, co naprawdę i szczerze ciągnęło mnie do filmu, było nazwisko jego reżysera. Denis Villeneuve, autor wstrząsającego Pogorzeliska, doskonałego Sicario, surrelistycznie pociągającego Wroga i hipnotyzującego, świeżego Nowego początku, to jeden z najbardziej świadomych, precyzyjnych i charakterystycznych współczesnych reżyserów. Blade Runner 2049 w zasadzie nie mógł mu się nie udać.

Czytaj dalej

Atak paniki [recenzja]

atak_paniki

„Radiowiec, kelner, panna młoda, pisarka, mąż i żona oraz behawiorysta zwierząt dostają ataku paniki”. Pamiętam, że gdy przeczytałam w przedzień seansu ten opis filmu, poczułam zniechęcenie. „O, nie. Kolejny kolaż wątków i postaci, które spotykają się na koniec w imię naciąganego na potrzeby fabuły motywu głównego”. Wyobraźcie sobie więc moje zdumienie i radość, gdy po seansie zorientowałam się, że losy bohaterów filmu śledziłam z wypiekami na twarzy, śmiałam się z ich perypetii wraz z całą salą i nie spojrzałam na zegarek podczas seansu ani razu. Takie to było dobre!

Czytaj dalej

Cicha noc [recenzja]

cicha_noc_film

Cicha noc. Film, który zrobił furorę na festiwalu w Gdyni, zdobył jego najważniejszą nagrodę i przez wielu porównywany jest – w kontekście tak jednogłośnie pozytywnego odbioru – do ubiegłorocznej Ostatniej rodziny. Trudno się temu dziwić, bo film debiutującego na dużym ekranie (!) Piotra Domalewskiego faktycznie zachwyca swoją szczerością, bezpretensjonalnością i celnością w portretowaniu polskiej rodziny. To film, który ogląda się z rosnącą ciekawością i jednocześnie trudnym do opanowania uczuciem bliskości – z bohaterami, ich dramatami, rzeczywistością, w której żyją. Rzeczywistości tak bardzo polskiej, a jednocześnie wyjątkowo uniwersalnej.

Czytaj dalej

Twój Vincent [recenzja]

loving-vincent-film

Oryginalny pomysł na projekt i cierpliwość reżysera w walce o niego to dla mnie najcenniejsze wartości filmu. Doprowadzenie realizacji do końca, mimo częstej niewiary, a nawet kpin innych w stosunku do ciężkiej pracy i marzeń twórcy, wymaga niezwykłego samozaparcia, cierpliwości i pokory. To dlatego zawsze będę uważała Boyhooda za film niepowtarzalny, mimo iż fabularnie nie wyróżnia się niczym niezwykłym – poświęcenie 12 lat życia na film przedstawiający dorastanie bohatera, bez gwarancji (dla reżysera i aktorów), że ten odniesie jakikolwiek sukces, to rzecz niebywała i godna ogromnego szacunku. I to dlatego Twój Vincent zachwycił mnie tak bardzo, że o jego formie, ale też treści i pracy nad nim mogłabym mówić godzinami.

Czytaj dalej

Ptaki śpiewają w Kigali [recenzja]

ptaki_spiewaja_w_kigali

Ptaki śpiewają w Kigali był jednym z najbardziej oczekiwanych filmów na festiwalu w Gdyni. Nic dziwnego. Nie dość, że film podejmuje niezwykle trudną tematykę, w dodatku wykraczającą poza nasze polskie granice (ludobójstwo w Rwandzie), to jeszcze jego powstanie naznaczyła śmierć dwóch ważnych dla niego osób: reżysera, Krzysztofa Krauzego, i autora zdjęć, Krzysztofa Ptaka. Pozostawionej niejako samej Joannie Kos-Krauze udało się nie tylko doprowadzić projekt do końca, ale i stworzyć film ważny, wyróżniający się na mapie polskiej kinematografii. Czy spełniający pokładane w nim nadzieje widzów? I tak, i nie.

Czytaj dalej

Dunkierka [recenzja]

dunkirk

Czas. Ten bez wątpienia naczelny motyw twórczości Christophera Nolana jest w Dunkierce pełnoprawnym, być może jedynym głównym, bohaterem. Utkana z trzech perspektyw narracyjnych i temporalnych historia ewakuacji Brytyjczyków z oblężonej przez Niemców francuskiej Dunkierki to klaustrofobiczna, desperacka i zatrważająca walka nie tylko z żywym przeciwnikiem, ale i właśnie czasem. To on determinuje działania żołnierzy i przebieg ewakuacji, ale i odbiór filmu. Pomyślana jako oszczędny, chwilami wręcz kameralny thriller Dunkierka, którego siła rażenia tkwi w unoszącym się nad bohaterami od pierwszej do ostatniej minuty widmem upływającego czasu, wgniata w fotel tak, jakby ucieczka dotyczyła nas wszystkich.

Czytaj dalej

Filmy niezależne warte obejrzenia – cz. II

miss-sloane-movie

Prawda, świeżość, wolność – to trzy wartości, które są największą siłą kina niezależnego. Nie ma tu częstego w wysokobudżetowych produkcjach fałszu, który każe kolorować rzeczywistość, by stała się bardziej uniwersalna i lepiej się sprzedała. Rzadziej pojawiają się tu utarte schematy – twórcy stawiają sobie za punkt honoru powiedzieć o świecie i ludziach jeśli nie więcej, to inaczej niż poprzednicy. Wreszcie swoboda twórcza, na którą mogą sobie pozwolić autorzy filmów niezależnych, bo nie są związani umowami ze sztabem producentów i wielką wytwórnią, którzy mają w akcie twórczym ostatnie słowo. To są też wartości, których poszukuję w kinie, dlatego twórców, którzy idą pod prąd i dysponując niewielkim budżetem są w stanie pokazać mi świat, jakiego nie znam lub jakiego nie mogłam czy nie chciałam do tej pory poznać, będę zawsze podziwiać, a ich projektów wyglądać i pożądać.

Czytaj dalej

La La Land [recenzja]

la-la-land_4

La La Land. Jest jakaś słodka przyjemność w wymawianiu tytułu najnowszego filmu Damiena Chazelle. Filmu, który z jednej strony dumnie płynie pod prąd oczekiwaniom współczesnych widzów, mówiąc o jazzie, gatunku muzycznym, który niby wszystkim się podoba, a niewielu zna go i rozumie naprawdę (z filmu ta hipsterska prawda wybrzmiewa zresztą z całą mocą), filmu jednocześnie przyjmującego formę specyficznego i mającego również o wiele węższą w porównaniu do głównego nurtu gatunku filmowego publiczność – musicalu. Z drugiej zaś – wychodzi dokładnie naprzeciw najprostszym potrzebom widzów, pokazując świat, którego nie znają i podejmując próbę udowodnienia im, że nie oznacza to, iż jest on poza ich zasięgiem. Przepis na sukces? Na to wygląda. Choć, jak to w kinie bywa, sukces sukcesem, a gusta… gustami.

Czytaj dalej

Siedem minut po północy

09395-joseharo.NEF

Film – jako wyraz wrażliwości twórcy i dzieło sztuki – pełni niejednokrotnie funkcję oczyszczającą. Pomaga stawić czoła pytaniom, na które nie umiemy lub nie chcemy odpowiedzieć, zmierzyć się z dylematami, które nami miotają, wreszcie – uporać się z emocjami, z którymi sobie nie radzimy. Taki jest właśnie najnowszy film J.A. Bayony, hiszpańskiego reżysera, który po sukcesie Sierocińca, serialu Dom grozy oraz oscarowego dramatu Niemożliwe coraz sprawniej porusza się po pełnym blichtru Hollywood. Nie tracąc, co ważne, tego, co ma najcenniejsze: wyobraźni, która pomaga mu tworzyć lub adaptować historie w taki sposób, by zachwycały nie tylko formą, ale i przekazem.

Czytaj dalej

Sully

10257307_watch-the-trailer-for-sully-a-movie-about_86396936_m

Nie mogę nazwać się wielką fanką filmów Clinta Eastwooda. Niby nic do reżysera nie mam, szanuję ogromnie jego pracę i niegasnącą energię do tworzenia, kilka jego filmów autentycznie mnie poruszyło (Rzece tajemnic dałam nawet najwyższą punktację, a Co się wydarzyło w Madison County uważam za jeden z najlepszych melodramatów w historii kina), ale ostatnie tytuły – InvictusMediumJ. EdgarSnajper – mimo doborowej obsady i świetnej realizacji zupełnie mnie nie porwały. Mimo to do Sully’ego podeszłam bez uprzedzeń i także bez oczekiwań. Choć i z nimi, myślę, spodobałby mi się tak bardzo jak się spodobał, bo to naprawdę sensownie pomyślany film.

Czytaj dalej

Zwierzęta nocy

nocturnal-animals

Czy może być coś piękniejszego od filmu, który hipnotyzuje obrazem, czaruje dźwiękiem, zachwyca grą aktorską i jeszcze absorbuje swoją historią? Tom Ford po raz kolejny udowodnił, że sztuka nie kończy się dla niego na modzie, a projektowanie ubrań to doskonały punkt wyjścia do kreowania fikcyjnych światów, w których sceneria, kostiumy, charakteryzacja, rekwizyty i światło mają równorzędne prawo bytu co historia czy jej bohaterowie. Zwierzęta nocy to prawdziwa uczta dla zmysłów, choć przyjemność uczestniczenia w niej ma zdecydowanie mało wspólnego z psychicznym, a nawet fizycznym komfortem.

Czytaj dalej

Nowy początek

arrival_film

Nie pierwszy i nie ostatni raz kino zachwyca się Denisem Villeneuve, kanadyjskim reżyserem, który w Hollywood aktywny jest od zaledwie sześciu lat. Poczynając od zatrważającego Pogorzeliska, przez świetnie przyjęte intrygujące i ponure thrillery Labirynt Wróg, aż po ubiegłoroczne, doskonałe Sicario, którym zaskarbił sobie sympatię licznych przyznających nagrody filmowe gremiów, reżyser udowadnia, że nie znalazł się po drugiej stronie kamery przypadkiem. Jego kino jest kinem świeżym, kinem frapującym, odważnym, ale jednocześnie skromnym i kameralnym. Nawet, gdy za temat obiera sobie tak gigantyczne problemy jak idea czasu i istnienie życia pozaziemskiego.

Czytaj dalej

Zaćma

zacma

Ryszard Bugajski nie boi się podejmować w kinie trudnych tematów. Poczynając od obsypanego wyróżnieniami Przesłuchania z 1982 r., obnażającego działania SB, przez mocno politycznych Graczy, filmową biografię gen. Fieldorfa „Nila” aż po niedawny, wstrząsający Układ zamknięty, w którym reżyser wziął pod lupę polski wymiar sprawiedliwości, wszystkie jego filmy pozostawiają wyraźny ślad nie tylko w polskiej kinematografii, ale i publicznej dyskusji. Zaćma – rzucająca światło na kontrowersyjną postać Julii Brystygierowej, byłej funkcjonariuszki Ministerstwa Bezpieczeństwa – konsekwentnie ten trend realizuje.

Czytaj dalej

Wszystkie nieprzespane noce

wszystkie_nieprzespane_noce

W filmie, jak w życiu, historię tworzą ludzie. Czasem może być ona zupełnie nieciekawa, chaotyczna i niezdradzająca żadnych oznak celowości, ale napędzający ją bohaterowie mają w sobie taką charyzmę, że kupujemy wszystko bez zająknięcia. Albo dokładnie w taki sam sposób odrzucamy, bo nie widzimy w nich – ani w historii, ani bohaterach – nic, czego moglibyśmy i chcieli się uchwycić. I właśnie taki będzie odbiór wchodzącego właśnie do kin debiutu Michała Marczaka Wszystkie nieprzespane noce.

Czytaj dalej

Prosta historia o morderstwie

prosta-historia-o-morderstwie

Przepis na dobry polski kryminał? Unikać rozgłosu i wielkiego marketingu. Prosta historia o morderstwie weszła do kin po cichu. Ukryła się w cieniu triumfującej w Gdyni Ostatniej rodziny (recenzja tutaj) i wyczekanego Wołynia (tu) i postanowiła nie wojować nazwiskiem swojego twórcy – wziętego aktora, dopiero co wychwalanego za rolę w aż dwóch prezentowanych na festiwalu w Gdyni filmach – Wołyniu właśnie oraz kryminale Jestem mordercą. To ciekawe, że właśnie ten ostatni film, w którym Arkadiusz Jakubik zagrał oskarżonego o seryjne morderstwa na kobietach mężczyznę, nazywanego Wampirem z Zagłębia, powstał niejako na marginesie prac aktora nad własnym filmem, a popularnością zdecydowanie go przebił (w Gdyni został przyjęty z entuzjazmem, o czym świadczą aż trzy zdobyte tam nagrody i mnóstwo pochlebnych recenzji). Mnie, jak wiecie, film Pieprzycy nie oczarował, co z przyjemnością mogą powiedzieć o historii Jakubika. Istotnie, prostej i istotnie o morderstwie, ale jak przy tym złożonej i dobrej!

Czytaj dalej

Ostatnia rodzina

ostatnia-rodzina

Chciałam zacząć tak: są filmy, które odbierają mowę. Wciągają od pierwszej do ostatniej minuty, zapierają dech w piersi, zachwycają, spajają z opowiadaną historią i jej bohaterami i powodują, że już podczas seansu żałujemy, że to spotkanie kiedyś się skończy. Ale powiedzieć tak o Ostatniej rodzinie to jakby trochę za mało. To film, który wyznacza nową jakość w polskim kinie. Kompletny, skończony, piekielnie świadomy siebie, niewymagający komentarza, a jednocześnie wywołujący galop myśli i emocji.

  Czytaj dalej

Wołyń

wolyn

Wojciech Smarzowski nie bez powodu uważany jest za jednego z najodważniejszych współczesnych polskich reżyserów. Tematy, które podejmuje w swoich filmach, są niewygodne, trudne i bolesne, nie ma w nich wiele pytań, ale też próżno szukać w nich odpowiedzi. Jego kino to kino szczere i bezkompromisowe, przedstawiające świat – zawsze ten nasz, nam najbliższy – takim, jakim jest on w rzeczywistości. Nie jest to świat piękny, wręcz przeciwnie – to obraz pełen brudu, okrucieństwa, wulgarny i okrutny, nie ma w nim zbyt wiele nadziei, teraźniejszość mierzi swoją brzydotą i… prawdą. I to właśnie ona jest największym atutem filmów Smarzowskiego – tym, czego wszyscy u niego szukamy i czego wyglądamy z każdym kolejnym filmem. Czysta, obnażona z pięknych szat, obdarta z lukru prawda, która nas, niestety, nie wyzwala, ale na pewno oczyszcza i skłania do refleksji. Wołyń – najnowszy film reżysera – doskonale w tę wizję się wpisuje.

Czytaj dalej

Najlepsze melodramaty

pamietnik-film

Kto lubi czasem obejrzeć dobry melodramat, ręka w górę! Ja lubię. Kiedyś oglądanie filmów tego gatunku uważane było w niektórych kręgach za wstydliwe. Kojarzone z pełnymi intryg, czarno-białych bohaterów i, oczywiście, happy endów historie rodem z harlequinów lub brazylijskich telenowel, miały właściwie jeden target: egzaltowane, sentymentalne i wrażliwe kobiety bez większych ambicji kulturalnych, którym czas wolny pozwalał na poświęcanie się rozrywkom tego rodzaju. Dziś nie ma już ani wolnego czasu, ani tej grupy docelowej, a i moda na szczęśliwe zakończenia dawno odeszła do lamusa. Współczesne melodramaty to tak naprawdę pełnokrwiste dramaty, które po prostu uczyniły miłość swoim głównym tematem, a realizacyjnie w niczym nie ustępują „poważanym” gatunkom filmowym. Poniższe zestawienie doskonale zresztą to potwierdza.

Czytaj dalej