Ania – czy warto oglądać?

Moda na seriale oferujące sentymentalną podróż w krainę dzieciństwa trwa w najlepsze. Po bijącym rekordy popularności Stranger Things (pisałam o nim tutaj) Netflix postawił na luźną adaptację klasyki literatury młodzieżowej Anię z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery. 7-odcinkowy serial, pokazywany oryginalnie w kanadyjskiej telewizji i nadawany reszcie świata za pomocą właśnie popularnej platformy streamingowej, wzbudził jednak mieszane uczucia. Czyżby przypomnienie emocji towarzyszących nam podczas obcowania z kulturą wyższą kilkanaście lat temu już nie wystarczyło, by zdobyć serca rzeszy fanów?

Czytaj dalej

Stranger Things – czy warto oglądać?

Stranger-Things

Stranger Things. Nowy tytuł Netflixa, który w ciągu zaledwie kilku dni zelektryzował Internet, po trzech tygodniach od premiery ma już miliony fanów na całym świecie. I nic dziwnego. Serial braci Duffer to dowód na to, że aby zainteresować widza, wcale nie trzeba zaglądać w przyszłość. Wystarczy wziąć go za rękę, zawrócić i przenieść do czasów, które wspomina z nostalgią i szerokim uśmiechem na twarzy. Jego dzieciństwa.

Czytaj dalej

Narcos – czy warto oglądać?

narcos

7. pozycja w rankingu seriali naszego macierzystego serwisu filmowego była zdecydowanie wystarczającą zachętą do sięgnięcia po hit platformy Netflix – Narcos. Pytanie było następujące: czy popularność serialowej biografii jednego z największych narkobossów w historii, Pablo Escobara, to wynik doskonałej pracy twórców i obsady produkcji, czy raczej renomy samego Netflixa, którego kolejne premiery rozgrzewają do czerwoności i krytyków, i widzów, a przy tym sprawiają wrażenie z góry „skazanych” na sukces. Jedno i drugie? A może ani jedno, ani drugie?

Czytaj dalej

The Affair – czy warto oglądać?

Best-Sky-Box-Sets-The-Affair

Czy może być lepszy moment na polecenie serialu o wakacyjnym romansie niż pełnia lata? Ja swoją krótką i bardzo intensywną przygodę z serialem Showtime przeżyłam wczesną wiosną i gdyby nie wrodzona potrzeba oglądania wciąż nowego (kolejka filmów i seriali do obejrzenia taka długa!) bardzo chętnie powtórzyłabym ją właśnie teraz. Co takiego ma The Affair – serial o, jak to trywialnie brzmi, wakacyjnym romansie dwojga niemłodych i niewolnych bohaterów – że ogląda się go z wypiekami na twarzy, a na kolejny sezon czeka z ogromną niecierpliwością?

Czytaj dalej

Homeland – czy warto oglądać?

homeland-4

Kino i telewizja jeszcze nigdy nie szły ze sobą w parze tak bardzo jak dziś. Twórcy filmowi przenoszą swoje pomysły na mały ekran, aktorzy znani nam z kina chętnie i tłumnie angażują się w projekty długofalowe, a same fabuły seriali i miniseriali mogą spokojnie stanąć w szranki z historiami filmowymi. Homeland, bo o nim tu dziś mowa, jest tego najlepszym przykładem. Przynajmniej dwa z pięciu dotychczasowych sezonów mogłyby być potraktowane jako pełnometrażowe filmy z kompletną historią i świetnie rozbudowanymi rolami. A przecież to tylko jedna z licznych zalet serialu.

Czytaj dalej

Impersonalni (Person of Interest) – czy warto oglądać?

Nie podążam za aktualnymi serialowymi trendami. To już stare dzieje, gdy człowiek miał czas pilnować, by z tygodnia na tydzień oglądać kolejny odcinek ulubionej produkcji małego ekranu. U mnie skończyły się gdzieś na wysokości Gotowych na wszystko, Dr. House’aPlotkary, które faktycznie śledziłam na bieżąco. Dziś seriale oglądam na wstecznym, odgrzewając całe sezony, złoszcząc się sama na siebie, że dopiero teraz po nie sięgnęłam i jednocześnie ciesząc, że nie muszę wyglądać kolejnego odcinka tydzień, miesiąc czy nawet rok, bo już czeka sobie spokojnie w kolejce z kilkunastoma kolejnymi. Ale że do Impersonalnych dotarłam dopiero w tym roku to sobie chyba nigdy nie wybaczę.

Czytaj dalej

The Knick – I sezon

The Knick

Jeden z najnowszych dramatów medycznych małego ekranu to propozycja bardzo nieoczywista. Z jednej strony oferuje arcyciekawą fabułę i nieszablonową narrację, z drugiej schematycznych bohaterów i niekonsekwentne tempo akcji. The Knick nie wybija się na pierwszy rzut oka niczym szczególnym: nie ma tu genialnych kreacji aktorskich, odcinki są nierówne, na palcach jednej ręki można zliczyć większe zwroty akcji, o cliffhangerach nikt tu nie słyszał. Coś jednak sprawia, że serial ogląda się świetnie, a jego ocena krąży wokół najwyższych not. Co to takiego?

Czytaj dalej

Fargo – sezon I

Anthology series – gatunek programu, który w każdym odcinku lub sezonie prezentuje nową historię, nowych bohaterów, zwykle zagranych przez innych niż uprzednio aktorów, i jest bardzo luźno związany z poprzednią odsłoną (np. sposobem prowadzenia narracji, tonacją, klimatem) – cieszy się popularnością od dekad, także na rynku serialowym. Ale dopiero teraz, po latach konsumpcji klasycznych, linearnych seriali, twórcy małych telewizyjnych formatów postanowili odświeżyć tę formę. Sukces takich seriali jak Czarne lustroAmerican Horror Story czy Detektyw jest najlepszym dowodem na to, że to był fantastyczny pomysł. Fargo wpisuje się w ten trend i – podobnie jak True Detective – podkreśla jedną z największych wad tego gatunku: konieczność rozstania się z aktorami, którzy stworzyli w nich fenomenalne kreacje.

Czytaj dalej

House of Cards – sezon III

house-of-cards-season-3-poster

Kiedyś, przy okazji recenzji któregoś z seriali, pisałam, że trzeci sezon jest zawsze dla produkcji wielką próbą. Nie da się, jak w pierwszym, wygrać świeżością, nikomu nie ujdzie też na sucho, jak często dzieje się to w drugiej odsłonie, pewna powtarzalność motywów – w końcu pierwszy entuzjazm już minął, widz oczekuje czegoś więcej. W przypadku House of Cards to „więcej” było szalonym wyzwaniem. Pierwsze dwa sezony to przecież jazda bez trzymanki – intensywna, dynamiczna, szokująca i nie tylko niezaspokajająca apetytu, ale i zaostrzająca go. Twórcy serialu po rękawicę się schylili, ale jej… nie podnieśli. Oni rzucili swoją. Z jakim efektem?

Czytaj dalej

House of Cards – sezon II

Długo zabierałam się za recenzję II sezonu House of Cards. To dziwne, bo te 13 odcinków wzbudziło we mnie tyle różnych emocji, że z powodzeniem mogłabym o serialu napisać pokaźny esej. Co dobre i miłe, te emocje nadal we mnie tkwią i wciąż chcę o nich rozmawiać, bo historia Franka Underwooda to wciąż najlepsza polityczna rzecz, jaką mały ekran pokazał w ostatnich latach.

Czytaj dalej