W garniturach – sezon III

Trzeci sezon to dla większości seriali próba ogniowa. Niełatwo po 30 czy nawet 40 odcinkach utrzymać dobry poziom, wprowadzić intrygi, które jeszcze zaskoczą, pogłębić relacje bohaterów tak, by nie poirytować, słowem – nie zanudzić. Twórcy Suits ten sezon położyli niemal po całości. Nie mając pomysłu na pierwszą jego połowę, sprawili, że seria jest nierówna, w większości przypadków nużąca. Ale – co dziwne – to się nadal chce oglądać.

Czytaj dalej

Sherlock – sezon III

Sherlock III sezon

Emocjonujący finał II serii Sherlocka tylko pozornie zamknął najważniejsze wątki serialu. Nadchodziło nowe i – według obietnicy twórców – miało być jeszcze bardziej niespodziewane. Było? Było, choć w zupełnie innych obszarach niż można było oczekiwać… Czytaj dalej

Sherlock – sezon II

Sherlock II sezon

Przeraziła mnie ta druga odsłona Sherlocka. Najpierw byłam zdegustowana, potem rozkojarzona, a na koniec mocno zniechęcona, by sięgnąć po finał. Co dobrego może powstać po dwóch bardzo średnich odcinkach, których potencjał został jednak trochę zmarnowany? Dobrze, że nie zastanawiałam się nad tym zbyt długo i włączyłam trzeci odcinek II sezonu serialu, bo okazało sie, że to majstersztyk, na który warto było czekać całe te trzy długie godziny.
Czytaj dalej

Sherlock – sezon I

Sherlock I sezon

Wszystko zaczęło się od zwierza. Tam pierwszy raz w ogóle o Sherlocku usłyszałam, tam zaczęłam zastanawiać się, w czym tkwi jego fenomen i tam dojrzała pierwsza myśl o obejrzeniu przynajmniej jednego odcinka. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że struktura serialu jest bliższa schematowi miniserialu, odcinek trwa tyle, co przeciętny film, a akcja osadzona jest w czasach współczesnych. Wiedziałam natomiast jedno: że lubię zagadki, a tych u Sherlocka nie powinno zabraknąć. A czego zabrakło?
Czytaj dalej

W garniturach – sezon II

suits_highnoon1

Louis i Donna. To oni trzymają w ryzach cały drugi sezon serialu o najprzystojniejszych prawnikach na Manhattanie. Gdyby ich zabrać, dwa największe wątki, na których zbudowano tę serię, miałyby poważny problem z utrzymaniem uwagi widzów. W II sezonie W garniturach nie ma bowiem miejsca na nieustanny śmiech – jest nie tylko śmiertelnie poważnie, ale i bardzo niebezpiecznie. Dla bohaterów, firmy, a przede wszystkim – tajemnicy.

Czytaj dalej

W garniturach – sezon I

Suits

Wszyscy mi Suits polecali, a ja czułam pismo nosem. Z rozpoczęciem śledzenia serialu zwlekałam jednak miesiącami. Najpierw sama odkładając seanse, będąc wciąż w żałobie po finałach znakomitych produkcji, które towarzyszyły mi latami, później czekając na towarzystwo, bo oglądać serial we dwoje jakoś mi zawsze przyjemniej. Że odkładałam to tak długo pożałowałam już po kilku odcinkach, choć zalety, jaką jest możliwość obejrzenia hurtem kilkunastu odcinków bez niecierpliwego oczekiwania na kolejny, nie mogę nie docenić. Czym przekonał mnie do siebie serial w pierwszym sezonie?

 

Czytaj dalej

House of Cards – sezon I

House_of_Cards_title_card

Długo myślałam, od czego zacząć recenzję tego serialu. Czy od ostrzeżenia Was, że w najbliższych dniach o House of Cards będzie dużo i głośno, a mój wpis nie jest jedynym, na który natkniecie się w blogosferze. Czy może od wyjaśnienia, dlaczego na blogu, na którym serialami nikt do tej pory się nie zajmował, nagle pojawia się entuzjastyczna recenzja jednego z nich i nie tylko nie jest to Gra o tron, ale i w ogóle serial produkowany dla normalnej telewizji. Czy – ostatecznie – w ogóle pominąć wszelkie wstępy i przejść do sedna, czyli wytłumaczenia, dlaczego produkcja Netflix (internetowy serwis, przypominający nasze VOD) to jedyny serial, który aktualnie oglądam i – jak miło, że to się łączy – z czystym sercem mogę Wam polecić.
 
Czytaj dalej