Co gryzie Gilberta Grape’a?

What's Eating Gilbert Grape

Wiem, staroć. Ale: Depp i DiCaprio… nie szło się oprzeć. Tak więc w ramach nadrabiania zaległości niech będzie i Hallström.
 
Gilbert Grape (Johnny Depp) mieszka wraz z rodziną w zapadłej, amerykańskiej mieścinie Endora. Nie dzieje się tu kompletnie nic. Życie młodego Gilberta upływa pod znakiem pracy w sklepie, opieki nad bratem i utrzymania jako takiego porządku w rodzinie. Nie jest łatwo. Sklep mocno traci na konkurencyjnym supermarkecie, brat Gilberta – Arnie (Leonardo DiCaprio) jest upośledzony, a więc wymaga mnóstwo uwagi, a rodzina jest wybrakowana – ojciec powiesił się, matka roztyła się do granic (nie)możliwości i wpadła w depresję, a młodsza siostra przechodzi właśnie młodzieńczy bunt. Gdy przez Endorę, jak co roku, przejeżdżają turyści, Gilbert jeszcze nie wie, że to będą inne wakacje niż dotychczas. Podróżującej z babcią Becky (Juliette Lewis) psuje się samochód, obie są zmuszone spędzić w miasteczku jakiś czas. Dla Gilberta to jak wygrana na loterii – w jego życiu wreszcie coś się zaczyna dziać. Ale uciec od codziennych utrapień nie sposób…

 

Chciałabym o wielu sprawach, ale nie mogę o niczym i nikim poza rolą DiCaprio. Nie, że go tak bardzo cenię (choć naprawdę bardzo cenię), tylko jak on tego Arnie’go zagrał… Miał 19 lat. Za sobą mało znaczącą rolę w Crittersach 3, rólkę w pierwszej części Trującego bluszczu i kilka lat doświadczenia na małym ekranie (3 seriale). Czyli praktycznie nic albo bardzo niewiele. I tu nagle przed młodziutkim chłopakiem otwierają się drzwi kariery: w ciągu jednego roku zdobywa publiczność i uznanie krytyków rolami w Chłopięcym świecie i Co gryzie Gilberta Grape’a. O ile jednak postać zbuntowanego, pochodzącego z rozbitej rodziny Toby’ego w jakiś sposób wpasowała się w okres, wiek, w którym DiCaprio akurat się znajdował, to z Arnie’go Grape’a zrobił DiCaprio coś niesamowitego. Zagrał niepełnosprawnego umysłowo chłopaka tak autentycznie, że trzeba dużego dystansu, żeby pamiętać o fikcji. To strasznie dziwne i strasznie fajne, że tak młody aktor potrafił zagrać tak trudną rolę w tak prawdziwy sposób. Jasne, miał swoje potknięcia. Gdy uzyskał pełnoletniość, stał się z tą swoją delikatną, pełną wrażliwości i dziewczęcości wręcz urodą pokusą dla reżyserów, szukających „chłoptasiów”. I choć wybrnął z tego w Człowieku w żelaznej masce, okropne role w Romeo i Julii i Titanicu długo odbijały mu się czkawką. Obie przyniosły mu olbrzymią sławę, ale obie były też pokazem absolutnego minimum jego możliwości. Potrzebował włożyć naprawdę dużo wysiłku w to, żeby przekonać do siebie filmowców, pokazać, że potrafi się wznieść ponad Dżaka Dołsona, ratującego biedną Rołs, zagrać faceta, nie chłopaczka. Btw, czy po tak genialnej grze jak w Gilbercie może dziwić fakt, że dziś DiCaprio jest wizytówką świetnych filmów i jednym z najlepiej opłacalnych aktorów amerykańskich? Mnie nie dziwi.

 

Depp w roli Gilberta Grape’a, szczerze, nie wzbudził we mnie większych emocji. To był bardzo blady początek tego, co widzimy w nim dziś. Takie niemowlę przyszłego geniuszu. Dziwne, bo przecież to się działo już po Edwardzie Nożycorękim

 

I jeszcze krótko o relacji na linii dzieci-matka. Coś pięknego, jak wielki oni wszyscy mieli do biednej Mommy szacunek. Mimo wszystko.

 

Czy polecam? Tak.

 

Źródło zdj.: theaceblackblog.com

 

4 myśli nt. „Co gryzie Gilberta Grape’a?

  1. Witam. :) Nie znam złej roli Di Caprio, tak jak nie znam złej roli Deppa, zaznaczam, że nie oglądam go odkąd gra w „Piratach”.
    Co do „Co gryzie…” – jeden z czołówki moich ulubionych filmów. Nie znałam jeszcze Di Caprio z wcześniejszych ról i myślałam, że jest naturszczykiem. Zresztą tak samo myślała Agnieszak Holland, które gdy się dowiedziała, że jest normalny aktor, natychmiast zaangażowała go do „Całkowitego zaćmienia”.

  2. Aniu, ja też zaczęłam od Titanica, dlatego byłam w tak wielkim szoku, że aktor o takich możliwościach został wykorzystany do tak nieciekawej roli. W kontekście całej twórczości DiCaprio Titanic jednak wypada bardzo blado, ale to wg mnie:)

  3. film wspaniały, pamiętam jak oglądałam go kilka lat temu, byłam zachwycona i zgadzam się że najjaśniejszą postacią filmu jest DtCaprio- wyśmienita rola,

    podobnie jak ty go uwielbiam, chociaż muszę przyznać że swoją przygodę z tym aktorem zaczęłam właśnie od Titanica więc nie mogę się zgodzić że to była zła rola, bo od niej zaczęło się moje uwielbienie, a człowieka z żelaznej masce kocham, widziałam już chyba z milion razy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.