Filmowy spacer po Krakowie śladami bohaterów „Vinci”

4

Podróż do miast, w których kręcono ulubione filmy i spacer śladami ich bohaterów to marzenie wielu kinomanów. Odnajdywanie miejsc, w których toczyła się ich akcja, porównywanie rzeczywistości z ulokowaną w realnym świecie fikcją, poczucie na nowo i w nowy sposób klimatu opowieści – to wspaniałe, okołofilmowe doświadczenie. Stany Zjednoczone – najczęstszy kierunek tych marzeń – wciąż dla większości z nas pozostają poza zasięgiem. Ale to wcale nie znaczy, że u nas, w Polsce, nie możemy przeżyć podobnych wrażeń. Na przykład wybierając się do Krakowa, miasta, w którym kręcono wiele kultowych polskich filmów i które (nie tylko z tego względu) aż prosi się o odwiedziny. Dziś zapraszam Was na taki filmowy spacer po Krakowie śladami Cumy i Szerszenia, bohaterów filmu Juliusza Machulskiego Vinci.

 

Na początek trochę informacji „technicznych”. Kraków to piękne miasto, któremu warto poświęcić nieco więcej czasu niż lukę pomiędzy przyjazdem a odjazdem pociągu. Wybierając się tu, zaplanujcie sobie nocleg. Bohaterowie, których oczami za moment spojrzymy na miasto, mieszkają w słynnych, krakowskich hotelach, starych kamienicach i nowoczesnych apartamentach. Ale by w toku akcji poczuć się prawdziwie jak uczestnicy tej inteligentnej i zabawnej intrygi, wcale nie musimy wydawać fortuny. Możemy taki nocleg znaleźć po prostu w sieci, korzystając na przykład z HomeToGo. HomeToGo to niezależna metawyszukiwarka miejsc noclegowych, w której możecie namierzyć i od razu zarezerwować miejsca pewne, komfortowe, zlokalizowane w dowolnej dzielnicy Krakowa, na które nie wydacie całej sumy przeznaczonej na tę wycieczkę. A zaoszczędzone pieniądze wydajcie na dobre piwo na Rynku i torbę obwarzanków dla rodziny. Sama podczas wakacyjnego urlopu korzystałam z HomeToGo, zupełnie bez związku z dzisiejszym wpisem, znajdując w lecie lokum w górach, także sprawdzone na własnej skórze, że działa i pomaga.

 

Dobrze, to ruszamy w drogę. Każdy, kto oglądał komedię Juliusza Machulskiego, wie, że spora część jej akcji dzieje się w plenerze. To ciekawe, bo fundament tej fabuły – kradzież obrazu Leonarda da Vinci – wskazywałby na lokacje zamknięte, związane najpierw z planowaniem, a później samą kradzieżą dzieła. Reżyser postanowił jednak wykorzystać potencjał fotogeniczny Krakowa i przenieść część akcji, w tym jej punkt kulminacyjny, w teren. Ale zanim do tej kluczowej akcji dochodzi, poznajemy Cumę. Robert Cumiński jest złodziejem, z niejednego pieca jadł już chleb i nieraz tym wypiekiem już się poparzył. W takiej też sytuacji go poznajemy – ze względu na „ciężki stan zdrowia” opuszcza zakład karny i udaje się do pasera, organizującego kolejną akcję. Zakład karny, w którym przebywa bohater, to żaden tam fikcyjny budynek, a prawdziwa jednostka systemu karnego, w której przebywają skazani po raz pierwszy i młodociani, zlokalizowana w jednej z najbardziej znanych krakowskich dzielnic – Nowej Hucie. Która to – Nowa Huta, nie jednostka, rzecz jasna – jest zdecydowanie warta zobaczenia jako ciekawy przypadek miasta w mieście, tworu kompletnego, samowystarczającego, w którym współcześni mieszkańcy mogliby żyć bez łączności z resztą miasta, gdyby tylko mieli tam więcej miejsc pracy. O zabytkach i miejscach wartych uwagi czytajcie w przewodnikach, ja uciekam wraz z Cumą do centrum, miejsca akcji właściwej.

 

1

 

A to znajduje się w samym sercu Krakowa, w miejscu, którego bohaterom, a właściwie jednemu z nich, Szerszeniowi, zazdrościło całe miasto. Mowa o słynnym tarasie, przylegającym do mieszkania młodego wspólnika Cumy, z którego rozpościera się cudowny widok na Rynek Główny, z majestatycznym Kościołem Mariackim na czele. Cuma, odwiedzając kumpla, zazdrośnie przyznaje: „Zapomniałem, że masz taki widok, Szerszeń”. My – zamiast zazdrościć – możemy go po prostu… zobaczyć. To słynne miejsce znajduje się bowiem przy ul. Tomasza 43, w budynku Akademii Muzycznej, gdzie na 6. piętrze znajduje się restauracja (a właściwie bistro) o prostej i łatwej do zapamiętania nazwie: U Romana. Lokal ten posiada salę jadalną, w której to spożywając posiłek można z rozkoszą spoglądać na tłumny w porze obiadowej Rynek Główny i okalające go uliczki.

 

26

 

Akcja zawiązana, Cuma spieszy do miejsca, w którym znajduje się przedmiot planowanej kradzieży, czyli w kierunku jednej z przyrynkowych uliczek, św. Jana 10. Zlokalizowane tam Muzeum Czartoryskich to jedno z najstarszych muzeów w Polsce. Jego najcenniejszym nabytkiem jest właśnie Dama z łasiczką Leonarda da Vinci, na którą ostrzą sobie zęby kolekcjonerzy, fałszerze i złodzieje dzieł sztuki. Akcja filmu będzie tu niejednokrotnie wracać, a samo muzeum – gruntownie remontowane od 2010 roku – wróci do nas dopiero w roku 2017). Na tę chwilę pozostaje nam więc podziwiać go od zewnątrz i pozazdrościć Cumie, że mógł swobodnie obejrzeć Damę z bliska.

 

5

 

Nasz bohater chętnie rozpocząłby już planowanie akcji, ale musi się zameldować. W końcu to zwolnienie warunkowe, a krakowska policja jest jakoś dziwnie w stosunku do Cumy podejrzliwa… Bohater na komisariat policji zlokalizowany w sercu Kazimierza, przy ul. Szerokiej, teleportuje się w iście filmowy sposób, a was, którzy zamierzacie tę trasę pokonać, zachęcam jednak do spaceru. Z Rynku Głównego na ul. Szeroką można spokojnie przejść na piechotę – spacerkiem będzie to ok. 20 minut, a po drodze można zobaczyć piękne Stare Miasto. A u celu – klimatyczny, tętniący życiem, żydowski Kazimierz, z piękną synagogą w centrum i urokliwymi, smacznymi restauracjami i kawiarenkami rozsypanymi wokół niej.

 

10

 

W tym czasie nasz drugi bohater, Szerszeń, bierze się ostro do roboty i po rozmowie z uznanym fałszerzem dzieł sztuki, Tadeuszem Hagenem, umawia się na spotkanie z utalentowaną młodą malarką, Magdą. Miejsce spotkania jest nieprzypadkowe – to Plac Matejki, przy którym mieści się słynna krakowska Akademia Sztuk Pięknych. Julian grzecznie czeka na artystkę przy stojącym w centrum placu pomniku Grunwaldzkim, który w tym roku „świętuje” swoje 105 urodziny.

 

16

 

Negocjacje Szerszenia z Magdą odbywają się jednak nieco dalej, w kawiarni przy jednej z ulic wychodzących z Rynku Głównego (Szpitalnej), która sama w sobie jest godna zainteresowana przede wszystkim z uwagi na znajdujący się u jej wylotu i przejścia w stronę Dworca Głównego wspaniały Teatr im. Juliusza Słowackiego. Bohaterowie tam nie docierają, kierują się jednak w inne, urokliwe miejsce, będące jedną z wizytówek Krakowa. Błonia – bo o nich mowa – to rozległy plac zieleni, taki nasz krakowski park bez drzew, skwer zieleni, otulony chodnikami i ścieżkami, z lubością eksploatowanymi przez rowerzystów, biegaczy i rolkowiczów. Tuż obok Błoń znajdują się stadiony Wisły Kraków i Cracovii, a z samego skweru roztacza się widok na wznoszący się z zachodniej strony miasta Las Wolski i Kopiec Kościuszki. Spacer po Błoniach i wejście na Kopiec to absolutne must do podczas wycieczki do Krakowa dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć coś więcej niż tłum turystów na Rynku Głównym.

 

24

 

Spacerowanie wzdłuż Błoń to prawdziwa przyjemność i żal krakowskie płuca opuszczać, ale nasza Dama z łasiczką szykuje się do podróży, czas więc przyspieszyć. Wraz z bohaterami wracamy na Rynek Główny, przez który właśnie przejeżdża kawalkada przewożąca cenny obraz. Kierujemy się w stronę ul. Floriańskiej. To najbardziej znana i swego czasu najbardziej ekskluzywna (i tym samym najdroższa) ulica przyrynkowa, która dziś jest punktem zbiórek turystów i nocnych… gastrowycieczek (dzięki zlokalizowanym tam dwóm znanym, amerykańskim restauracjom sieciowym i lokalom z kebabem ). To właśnie tu dojdzie do skutku akcja Cumy – u szczytu ulicy karetka napotka wyraźną przeszkodę i… kto widział film, ten wie, kto nie widział – niech sam się przekona.

 

31

 

My tymczasem opuszczamy Rynek Główny i spacerkiem maszerujemy w stronę ul. Zwierzynieckiej (dotrzemy do niej przecinając Rynek na wskroś, w kierunku ul. Wiślnej), by u jej szczytu odkryć Bulwar Czerwieński, znajdujący się u stóp Wawelu, z pięknym widokiem na Wisłę. To właśnie tam znajdują się słynne, cementowe ławeczki, przy której Szerszeń gra w szachy z panem Tadeuszem i gdzie ten ostatni spotyka się w finale historii z Magdą, by zrobić bilans akcji Cumy ze swojej, arcyciekawej perspektywy. Kto ciekawy niech koniecznie po seansie je znajdzie i z zachwytem spojrzy na wznoszący się obok Zamek Królewski. Jest co podziwiać, obiecuję.

 

40

 

Juliusz Machulski, pytany o to, dlaczego ulokował akcję swojego filmu właśnie w Krakowie, odpowiedział bez wahania, że to miasto jest niezwykle fotogeniczne i wprost stworzone do kręcenia filmów. „Mam wiele uznania i dla tego miasta, i dla ludzi, którzy nam pomagali, którzy byli nam niezwykle życzliwi i przychylni, którzy znając zarys scenariusza, dopytywali się codziennie: „To co, już ukradli czy jeszcze nie?”. Filmów w Krakowie nie powstaje tyle, co choćby w Warszawie, co według reżysera wynika przede wszystkim ze słabego zaplecza technicznego dla kręcenia produkcji filmowych, ale te, które powstały, zdecydowanie udowadniają, jak wielki potencjał kryje w sobie to miasto. Mam nadzieję, że i Wy, po seansie Vinciego, lekturze tego wpisu i wizycie w Krakowie będziecie tego samego zdania.

 

Partnerem tekstu jest serwis HomeToGo.

 

10 myśli nt. „Filmowy spacer po Krakowie śladami bohaterów „Vinci”

  1. świetnie zmajstrowany wpis! :) chyba jeszcze raz obejrzę, by skupić się na Twoich uwagach. a „Uwikłanie” z kolei bardzo mi przypadło do gustu. bo Kraków, bo Maja Ostaszewska i kilka innych bo. książki nie czytałam, pewnie dlatego nic mi nie zgrzytało ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.