Filmy krótkometrażowe warte obejrzenia #1 (54. Krakowski Festiwal Filmowy – cz. I)

Krakowski Festiwal Filmowy

Maj festiwalami stoi. U nas rozpoczyna się świętem kina niezależnego (OFF Plus Camera), na Zachodzie świeci blaskiem wielkich gwiazd i wielkich, wpływających na światową kinematografię filmów, wreszcie zatacza koło i wraca do Krakowa, tym razem w postaci krótkich metraży. Dokładnie dziś rozpoczyna się Krakowski Festiwal Filmowy – jedna z największych imprez poświęconych filmom krótkometrażowym w Europie. Nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności i nie zachęcić Was kilkoma rekomendacjami do wzięcia w nim udziału.

 

Większość z nas z krótkometrażówkami nie ma wiele wspólnego. Pojawiają się w filmografiach naszych ulubionych reżyserów i aktorów, intrygują tytułami i opisami, ale, niestety, dostęp do nich jest na tyle utrudniony, że nie sposób się z nimi zapoznać w całości. Sama z krótkim metrażem miałam do niedawna kontakt raczej sporadyczny, mocno wybiórczy i niestały. Za każdym jednak razem, gdy do tego spotkania doszło, bez względu na to, czy oglądałam animację, dokument czy klasyczną fabułę, otrzymywałam moc nowych wrażeń. Przede wszystkim zaś to, czego wielu z nam brakuje w filmach długometrażowych: wartkie tempo akcji i maksimum treści bez uszczerbku na formie. Nie zabierając czasu (krótkometrażówki trwają najczęściej kilkanaście minut), w zamian za odrobinę uwagi, filmy te dają emocje porównywalne do wielkich historii.

 

RozmowaMając okazję zapoznać się z kilkoma tytułami jeszcze przed rozpoczęciem KFF, mogłam tych emocji znowu doświadczyć. Najpierw dzięki Rozmowie (The Phone Call, 2013) – brytyjskiemu filmowi fabularnemu z moją ukochaną Sally Hawkins w roli głównej. Jej bohaterka – Heather – pracuje jako telefoniczne wsparcie osób potrzebujących. Rozpoczynając samotnie kolejny dzień pracy w biurze pozbawionym udogodnień i najnowszych, technologicznych wynalazków, odbiera telefon, który zaważy na jej dotychczasowym życiu. To fantastycznie zagrany, kameralny dramat z zaskakującym finałem i morałem, który każdy z nas powinien wyryć sobie w pamięci na lata.

 

Później dzięki Salonowi sióstr W. (2013) – polskiemu dokumentowi o dwóch kobietach, które prowadzą salon kosmetyczny dla kobiet chorujących na nowotwór. Nie jest łatwo pokazać tak trudny temat, nie popadając nienaturalny patos i ekranowe współczucie. Jakubowi Stożkowi, reżyserowi filmu, udało się to dzięki zabiegowi oddania głosu bohaterkom – na wyłączność. Bez efektu sztuczności, tanich rozwiązań i nadinterpretacji.

 

Pozostając na macierzystym gruncie, dałam się dalej wciągnąć w tytułowe Gry (2012) – powstały na podstawie słuchowiska dramat dwojga ludzi, uwięzionych w windzie i rozpoczynających dla zabicia czasu niewinną grę. Zabawa szybko przeistacza się w poważną i dramatyczną emocjonalną walkę, w której fikcja przeplata się z rzeczywistością. Świetna – nomen omen – gra aktorska Marcina Bosaka i Julii Kijowskiej sprawia, że 30-minutowy film to potężna dawka stopniowalnych emocji, których mógłby Grom pozazdrościć niejeden thriller.

 

Był dokument, była fabuła, czas na deser – animację. Bóg z tobą (The Obvious Child, 2013) to historia, którą trudno nazwać bajką. Balansująca na granicy oniryzmu, psychodelii i absurdu opowieść o osieroconej dziewczynce i króliku burzy schematy, zadaje kłam stereotypom i zadaje pytania, których każdy z nas przynajmniej trochę się boi. Idący pod prąd Stephen Irwin (twórca filmu), nie pozostawia złudzeń: nic nie jest takie, na jakie wygląda, a granice (wszystkie) są tak cienkie, jak łatwe do przekroczenia.

 

Wszystkie te filmy można zobaczyć w najbliższym tygodniu w krakowskich kinach studyjnych w ramach 54. edycji KFF. Program i wszystkie szczegóły organizacyjne znajdziecie tutaj. Mnie udało się rozpocząć ten festiwal od czterech świetnych tytułów, mam nadzieję, że czekają mnie kolejne, równie dobre jak te powyższe. Liczę, że się spotkamy:)

 

Jedna myśl nt. „Filmy krótkometrażowe warte obejrzenia #1 (54. Krakowski Festiwal Filmowy – cz. I)

  1. Pierwsze słyszę, żeby dostęp do krótkich metraży był utrudniony. Na YouTube jest prawie wszystko, w telewizji też często nadają pomiędzy innymi programami (Kultura, Ale Kino)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.