Gloria (2013)

maxresdefault

Dojrzałe kino, a właściwie kino o dojrzałych, z dojrzałymi, przeżywającymi jesień swojego życia bohaterami w roli głównej, nie wprasza się do kinowego repertuaru zbyt często. Płynie gdzieś obok głównego nurtu, nie roszcząc sobie żadnych praw ani do mainstreamu, ani do kina niezależnego, jak jego bohaterowie ze spokojem i delikatnym, pobłażliwym uśmiechem spoglądając na to, co duże, głośne i kolorowe, a przecież nie mniej istotne od ich dramatów. I radości, bo pisząc o filmie chilijskiego reżysera nie sposób o niej nie wspomnieć i się nie uśmiechnąć.

 

Gloria nie jest jednak komedią. To słodki-gorzki dramat przedstawiający wycinek z życia Glorii – wkraczającej w dojrzały wiek życia rozwódki, z odchowanymi, świetnie sobie radzącymi w życiu dziećmi, mnóstwem wolnego czasu i sercem, które wciąż chciałoby jeszcze kochać i być kochaną. Ta prosta, tak bardzo ludzka potrzeba urasta w tym prostym dramacie do rangi uniwersum i – co jest o tyle ciekawe, że gdyby jego bohaterowie byli młodsi o 30-40 lat, film stałby się ckliwym i przesłodzonym melodramatem, z powodzeniem konkurującym z ekranizacjami powieści Sparksa – w prosty sposób czyni go jedną z najbardziej autentycznych historii, jaką przyniosło kino tego nurtu. Pragnienie tytułowej bohaterki jest zresztą tylko jednym z wielu dyskretnie przemycanych między wierszami filmu odwiecznych, ludzkich zachowań i schematów. Czym innym jest bowiem postawa biednego, zatrzaśniętego w rodzinne zależności Rodolfo, który nie znajduje w sobie dość silnej woli, by odciąć łączącą go z rodziną pępowinę, tak bardzo potrzebującego – nomen omen – czuć się potrzebnym, że jest gotów postawić na szali szansę, która w jego wieku zdarza się nieczęsto, a jemu zapewne już nigdy się nie przydarzy?

 

Autentyczność sytuacji, w jakiej znaleźli się Gloria i Rodolfo, i w ogóle cała codzienność bohaterki, to zasługa nie tylko harmonijnego scenariusza (to typowo-nietypowy obrazek z powszedniego życia, gdzie nie dzieje się nic spektakularnego, a mimo to każdy epizod zachwyca swoim wdziękiem), ale przede wszystkim odtwórczyni głównej roli, bez której film nie miałby racji bytu. Gloria Pauliny Garcii daleko odbiega od stereotypowego wizerunku kobiety w średnim wieku. To tryskająca energią, aktywna, atrakcyjna kobieta, która nie próbuje być kimś, kim nie jest, przeciwnie – jest sobą w najpełniejszym znaczeniu tego słowa. Nie ogląda się za siebie, nie patrzy z przerażeniem w przyszłość, widzi siebie tu i teraz i dokładnie w tym miejscu i czasie swojego życia bierze z niego to, co najlepsze: nie odmawia sobie zabawy (sceny, w których Gloria tańczy, to kwintesencja witalności, oglądanie ich jest arcyprzyjemnością), nie widzi powodów, by rezygnować z aktywności fizycznej, dba o swoje zdrowie i wygląd, uprawia seks, i to dokładnie taki, na jaki ma właśnie ochotę. Jest na tyle nowoczesna, by z łatwością odnaleźć się we współczesnym świecie i na tyle tradycyjna, by nie dać mu się zmylić i nie wiedzieć, co jest najważniejsze w życiu. Nie oznacza to wcale, że w tym biegu za szczęściem nie traci rozumu – w swojej zabawnej naiwności przypomina trochę nastolatkę, co istotne jednak: nauczona doświadczeniem, biorąca życie już zdecydowanie mniej poważnie niż jej młodsze o kilka dekad koleżanki, ma odwagę odwdzięczyć się losowi we właściwy, złośliwy – i o, jakże przewrotny i zabawny – sposób. Gloria to czysta radość życia – nieusłanego różami, niedającego maksimum spełnienia, ale wciąż pięknego i wartego tytułowej chwały.

 

To fantastyczny film dla każdej grupy wiekowej. Dla osób po pięćdziesiątce, by uświadomiły sobie, że nawet jeśli ich życie teraz się nie zaczyna, to na pewno się nie kończy, że nie tylko mogą, ale i powinni czerpać z niego tyle, ile chcą. Dla młodych, dla których życie Glorii wydaje się odległą przyszłością, by spróbowali skonfrontować się z nią już teraz, a przy okazji przestali odmawiać swoim rodzicom i dziadkom życia, na które zasługują może bardziej niż my.

 

Czy polecam? Tak.

 

Źródło zdj.: youtube.com

 

2 myśli nt. „Gloria (2013)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.