Ile zarabiają aktorzy?

Ile zarabiają aktorzy?

Operacja plastyczna? A, pewnie. Rezydencja z 30 pokojami, 8 łazienkami i 3 basenami? Bardzo proszę. Wanna wysadzana diamentami? Czemu nie. Gwiazdy nie oszczędzają na spełnianiu swoich fanaberii z prostej przyczyny – nie muszą. Zarabiają pieniądze, o których zwykły śmiertelnik może tylko marzyć, ewentualnie trochę się nad nimi pooburzać. Co też niniejszym wspólnie właśnie zrobicie, gdy dowiecie się, ile zarabiają aktorzy.

 

Tyle wygrać…

75 mln $ – taką sumę w ubiegłym roku zgarnął najlepiej opłacany aktor w Hollywood. Wbrew pozorom nie jest to jednak ani laureat Oscara, ani nawet najchętniej angażowana przez producentów wysokobudżetowych filmów gwiazda. To jeden z najcelniej strzelających na ekranie aktorów, facet, który jak mało kto ma łeb do interesów: Tom Cruise.

 

Ubiegłoroczna i jedyna w 2013 roku premiera z nazwiskiem aktora na plakacie (Niepamięć) zarobiła blisko 300 mln dolarów przy budżecie opiewającym na sumę 120 mln dolarów. Gaża Toma pochłonęła aż 20 mln dolarów, co stanowi zaledwie 1/4 jego zarobków w ubiegłym roku. Aktorzy mogą zarabiać w różny sposób – grając w serialach, w teatrze, zawierając kontrakty reklamowe, bywając tu i ówdzie, ale o działalności Toma wiadomo niewiele. $75 mln to dużo, ale z drugiej strony opłacić alimenty (Holmes żądała 400 tys. dolarów rocznie na opiekę nad Suri), szkołę córki (40 tys. rocznie), willę i dziesięcinę w kościele scjentologicznym trzeba mieć w końcu z czego. A że nadal zostaje ponad 70 mln na koncie… Kto by się tym przejmował?

Ta imponująca suma wydaje się być na razie niedoścignioną. Plasujący się na liście Forbesa niżej nie mogą nawet marzyć o takich zarobkach i zmuszeni są zadowolić się mniej niż połową tego, co zgarnia Tom. Dla przykładu genialny aktor, nad którym lituje się cały świat – Leonardo DiCaprio – za swój świetny rok (Wielki GatsbyWilk z Wall Street) złowił „zaledwie” 37 mln $. Za wcielenie się w rolę Jaya Gatsby’ego Leo otrzymał 20 mln dolarów (przy budżecie filmu $105 mln), a wcielając się w tytułowego wilka z Wall Street – to zabawne – tylko połowę tej kwoty. Dodając do tego kilka milionów za produkcję filmów i zyski z nich, wszystko zamyka się w oficjalnych zarobkach. W sam raz na uratowanie paru tygrysich żyć.

 

 

Właściciel trzeciego miejsca w zestawieniu jest jeszcze większym zaskoczeniem. To Adam Sandler, aktor komediowy, o którym nigdy nie jest specjalnie głośno, a który – jak widać – dłubie sobie w tej kinematografii w cieniu wielkich gwiazd i wydłubuje z tej swojej konsekwencji (głównie za produkcję – założył swoją własną wytwórnię) takie same pieniądze, co wychodzący z siebie Leo. Nieprawdopodobne?

 

Kolejne miejsca również są totalną niespodzianką. Nie znajdziemy na nich ani weteranów kina, ani wschodzących gwiazd, ani nawet aktorów o ugruntowanej pozycji zarówno wśród producentów, jak i krytyków czy widzów. Dwayne Johnson ($36 mln), Ben Stiller ($33 mln), Sacha Baron Cohen ($30 mln), Mark Wahlberg ($27 mln), Taylor Lautner ($26.5 mln) – te nazwiska wydają się być zdumiewającym nieporozumieniem. Wcale nie bardziej adekwatne są tu także pozycje Johnny’ego Deppa ($30 mln) i Willa Smitha (również), których pięć minut przecież zdecydowanie już minęło (nawiasem mówiąc, to bardzo ciekawe, że w pierwszej dziesiątce najlepiej zarabiających aktorów jest aż dwóch, którzy należą do kościoła scjentologicznego – ktoś tu ma niezłe lobby…). Ale przecież Hollywood to nie tylko aktorstwo, to przede wszystkim dobry biznes – i ci wyżej wymienieni powinni być dla swoich kolegów wzorem kręcenia go na najwyższym poziomie.

 

 

Być kobietą…

Co ciekawe, w branży filmowej zdecydowanie bardziej warto być… mężczyzną. Aktorki nie tylko są gorzej opłacane, ale nawet nie sięgają po magiczny próg 30 mln dolarów. Wyjątkiem jest Angelina Jolie, która jako jedyna znajduje się wśród 10 najlepiej opłacanych aktorów wg Forbesa.

 

Po piętach drepczą jej dwa fenomeny ostatnich lat: Jennifer Aniston, która nie wiedzieć czemu utrzymuje się w rankingach tego typu od lat na tym samym poziomie ($28 mln) i aktualna ulubienica Hollywood – Jennifer Lawrence, która za drugą część Igrzysk śmierci i brawurowy występ w American Hustle zarobiła $26 mln.

Ich mniej lub bardziej utalentowane koleżanki muszą pocieszyć się drobnymi. Kristen Stewart zadowala się rocznie 22 mln dolarów, Emma Stone i Charlize Theron zarabiają już kolejno 8 i 7 mln dolarów mniej. Sandrze Bullock na opłacenie swej przepięknej willi musi starczyć $14 mln, Natalie Portman zgarnia $11 mln, a mniej niż 10 mln dolarów z pokorą przyjmują Scarlett Johansson ($8 mln) i Mila Kunis ($7 mln). Na waciki starczy.

 

Mały ekran, małe pieniądze?

Ale ekran nie tylko kinem stoi. Okazuje się, że grywanie w serialach może być jeszcze lepszym biznesem niż występy w głośnych produkcjach pełnometrażowych. Przykłady?

 

Ashton Kutcher, gwiazda Dwóch i pół zgarnia za jeden odcinek serialu 750 tys. dolarów. Rocznie kręcony jest cały sezon serialu, średnio 23 odcinki. Szybkie równanie… Ile wam wyszło? Dodajcie do tego kilkunastomilionową gażę za rolę w jOBS’ie oraz zyski z produkcji i… całkiem rozsądne pieniądze, jak za kilkanaście dni zdjęciowych i kawał dobrej zabawy, prawda?

 

Nieźle radzi sobie też Mark Harmon, wcielający się w rolę agenta Gibbsa w serialu NCIS – 525 tysięcy dolarów za odcinek. To więcej niż Claire Danes ($250 tys. za rolę w wielokrotnie nagradzanym Homeland), Jason Segel ($225 tys. za Jak poznałem waszą matkę) i gwiazda Gry o tron, Peter Dinklage ($150 tys. za odcinek), ale nadal wystarczająco, by nie rozglądać się na razie za wielkimi rolami filmowymi. 

 

Tu również potwierdza się reguła, że w branży filmowej lepiej zarabiają mężczyźni. W pierwszej dziesiątce najlepiej opłacanych aktorów serialowych (ale tylko w odniesieniu do gaży za jeden odcinek), kobiety pojawiają się wprawdzie na czterech pozycjach, ale aż w trzech przypadkach w towarzystwie kolegów z planu, którzy – sprawiedliwie – dostają za odcinek tyle samo, co ich partnerki. Wyjątkiem jest Mariska Hargitay z serialu Prawo i porządek: sekcja specjalna ($400 000 za odcinek). Jest wprawdzie jedna działka branży filmowej, w której kobiety wiodą prym pod względem finansowym, ale wiele aktorki niespecjalnie się do niej garną. A więc jednak pieniądze to nie wszystko…

 

Cudze chwalicie, bo swoje znacie

Największym grzechem podróżujących i migrujących po świecie Polaków jest przeliczanie zagranicznej waluty na złotówki. I jest to też przywara, której najszybciej się pozbywają, by zwyczajnie nie zwariować. Tak samo jest z zarobkami polskich aktorów, którzy za swoją gażę na swoich zagranicznych kolegów mogliby co najwyżej popatrzeć, i to z daleka. Ale jak na polskie realia, sumy te wcale nie wyglądają źle. Źle wyglądają nazwiska, obok których one figurują.

 

Plasujący się na podium Borys Szyc i Piotr Adamczyk zgarniają blisko 200 tys. zł za film, zostawiając daleko w tyle o wiele od nich cenniejszych Marcina Dorocińskiego czy Roberta Więckiewicza. O zarobkach polskich aktorów w ogóle mówi się rzadko, mało i niepewnie. O wiele chętniej wypowiadają się reklamodawcy, którzy uwielbiają wyceniać gwiazdy. W pierwszej 20. polskich gwiazd (nie tylko aktorów) według ich wycen właśnie, sporządzonych dla Forbesa, znalazło się zaledwie trzech aktorów, z czego jeden z nich (Marek Konrad) w ogóle nie gra już w filmach, drugi (Janusz Gajos) odwrotnie – unika reklam jak ognia, a trzeci (Piotr Adamczyk) nie odmawia sobie ani jednego, ani drugiego. Reklamodawcy ocenili wartość tych aktorów na kolejno 950 tys. zł i dwa razy po 609 tys. zł. Udział aktorów w reklamach jest zresztą klasyczną strategią zarabiania olbrzymich pieniędzy na całym świecie. Dla przykładu Maciej Stuhr i Magdalena Różczka za udział w reklamie Play zarobili po 300 tys. zł. Droższa okazała się tylko Małgorzata Socha (450 tys. zł + drugie tyle za reklamę Avonu).

O wiele bardziej opłacalne jest w Polsce grywanie w serialach, szczególnie tych pojawiających się na antenie codziennie. Gigant polskiego kina – Borys Szyc – za jeden dzień wcielania się w rolę kogoś tam w Przepisie na życie bierze 12 tys. złotych, jego koleżanka z planu – Magdalena Kumorek – o 2 tys. mniej (kobieta!). 7 tys. zarabia Tomasz Karolak, a żebyśmy mieli wyobrażenie o miesięcznej pensji aktora – sezon Rodzinki.pl nagrywany jest ok. 20 dni, a więc w niecałe trzy tygodnie aktor zarabia 140 tys. zł. Fakt, że po nagraniu sezonu często kilka miesięcy nie dzieje się w życiu zawodowym aktorów zbyt wiele, ale to nadal całkiem niezła sumka.

 

Polscy aktorzy radzić sobie jednak potrafią i swoje marne, jak twierdzą, zarobki uzupełniają dochodami z konferansjerki i bywania na imprezach – dla przykładu gwiazda młodego pokolenia, Maciej Musiał, za prowadzenie jednej z ostatnich imprez, zgarnął 20 tys. zł. Dodając do tego gażę za dzień zdjęciowy Rodzinki.pl, cotygodniowy udział w ekipie prowadzącej The Voice of Poland (po 3 tys. zł) i gażę z filmów (60 tys. zł za rolę w filmie Mój biegun), wychodzi suma, której pozazdrościłby swojemu rówieśnikowi niejeden 19-latek. Anna Mucha z kolei za „bywanie” na imprezach i pozowanie do zdjęć zgarnia podobno nawet kilka tysięcy złotych od eventu. Wartościowe są też tantiemy (dochód z wykorzystywania, odtwarzania dzieła twórcy) – powtórki, emisje, pokazy – za wszystko to aktorzy dostają dodatkowych parę groszy. Albo trochę więcej niż parę – mówi się, że Małgorzata Kożuchowska potrafi zgarnąć z tantiemów nawet pół miliona złotych rocznie. Nieźle.

Wydaje Wam się, że aktorzy zarabiają chore pieniądze? Poczekajcie, aż opowiem Wam o zarobkach ich kolegów z planu. Oczy Wam wylezą.
 

Źródło zdj.: thesoobproductions.co.uk

 

4 myśli nt. „Ile zarabiają aktorzy?

  1. Nie rozumiem, dlaczego ludzie mieliby się oburzać, że ktoś dużo zarabia. Wymienieni aktorzy zarabiają tyle dlatego, że ludzie chcą im tyle płacić (tj. chodzić do kina na ich filmy albo kupować kopie tych filmów). Jeśli komuś nie podoba się praca „za najniższą krajową”, może przecież też zostać aktorem i zarabiać tyle, co wymienieni ludzie. Ale dla większości ludzi w tym jest chyba problem, bo trzeba by się było o to cholernie mocno starać i włożyć dużo wysiłku żeby osiągnąć sukces. Niestety u nas jednak jeszcze panuje mentalność komunistyczna, gdzie każdy pracuje tyle samo, a niektórzy zarabiają nieproporcjonalnie więcej, bo „dorwali się do koryta”. Oczywiście takie przypadki dalej się zdarzają, ale generalnie kapitalizm polega na tym, że zarabiasz tyle ile wypracowałeś. I takiego nastawienia wszystkim życzę, bo zawiścią nie rozwiniemy kraju!

  2. Dla mnie najbardziej niedorzeczne są stawki płacone za reklamy, według mnie coraz więcej aktorów, tak właśnie zarabia na życie, nie mając często w ogóle kontaktu w teatrze, bo po co się męczyć, grać spektakle, jak możne tak łatwo i szybko zarobić na reklamie.

  3. Ja czytałem, że Sandra Bullock zarobiła na „Grawitacji” aż 70 mln dolarów, dzięki temu że w kontrakcie miała zapewniony procent z zysków.
    Z artykułu wyłania się zaskakująca prawda, że nie trzeba być dobrym aktorem aby zarabiać miliony. Może się to wydać nieprawdopodobne, ale ma to sens, bo np. seria „Zmierzch” jest oglądana w kinach chętniej niż filmy z Meryl Streep, dlatego nie powinno dziwić, że Kristen Stewart, Robert Pattinson i Taylor Lautner zarabiają więcej niż biedna Meryl ;-) Ale wysoka pozycja Jennifer Aniston jest jednak dla mnie zaskakująca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.