Kino niezależne – filmy warte obejrzenia – cz. III

brads-status

Lubicie filmy niezależne? Ja bardzo. Zawsze urzeka mnie bijąca z nich prawda – o życiu, o człowieku, o rzeczywistości, w której żyjemy, codzienności, jaka jest naszym udziałem. Ale też odwaga – w stawianiu pytań i niesileniu się na odpowiedzi, w mówieniu o tym, co boli, cieszy lub odpycha, wreszcie – w zabawie formą i konwencją w bezpretensjonalny, niepodszyty chęcią zysku, a raczej (nie)zwykłą radością tworzenia sposób.

 

W ciągu roku staram się sięgać przynajmniej po te tytuły, o których jest za oceanem głośno, zwykle te, które narobiły nieco szumu na festiwalach w Sundance czy Toronto. O ile to tylko możliwe, bo nasi dystrybutorzy odważyli się na takie kino postawić, oglądam je w kinie, ale na szczęście coraz więcej filmów niezależnych pojawia się na platformach streamingowych i w telewizji (choćby na Canal+, HBO, Ale Kino+ czy – jak sama nazwa wskazuje – Sundance TV), dlatego warto się tam rozejrzeć i poszukać czegoś ciekawego.

 

Od lat też biorę udział w Międzynarodowym Festiwalu Kina Niezależnego Netia OFF Camera, który odbywa się w Krakowie, gdzie mieszkam i pracuję. Korzystam z tego czasu i wynoszę z tego wydarzenia tyle niezależnych pereł, ile uniosę. W tym roku również miałam okazję obejrzeć sporo ciekawych filmów, a te, które okazały się naprawdę dobre, z przyjemnością polecam Waszej uwadze.

 

Wind River (2017)

wind-river

Akcja filmu rozgrywa się na terenie indiańskiego rezerwatu Wind River, do którego – jak ironizuje jedna z bohaterek – nie dociera nawet słońce. Mieszkający tam Cory (Jeremy Renner), myśliwy, podczas jednej z wypraw tropami drapieżników, odnajduje zamarznięte ciało swojej młodej sąsiadki. Ponieważ wszystko wskazuje na to, że doszło do zabójstwa (i nie tylko), do Wind River przyjeżdża FBI w postaci drobnej, nieprzygotowanej na kilogramy śniegu, siarczyste mrozy i – zdawałoby się – kryminalną zagadkę, której rozwiązanie będzie wymagało starcia z lokalną, uprzedzoną społecznością – agentki Jane (Elizabeth Olsen). A film to coś o wiele więcej niż samo dochodzenie. Warto obejrzeć nie tylko dla ciekawej intrygi, ale też dla fenomenalnych, być może najlepszych w ich karierach, ról Rennera i Olsen.

 

Love After Love (2017)

love-after-love

Rzadko widywana ostatnio na dużym ekranie Andie MacDowell (piękna i w niesamowitej formie) wciela się tu w rolę żony i matki, ale przede wszystkim kobiety – uwikłanej w rodzinne relacje, oczekiwania innych wobec siebie, ale też własne uprzedzenia i nawyki. Film pokazuje wycinki z jej życia, epizody, które wpłynęły na to, kim się staje i jak próbuje – w obliczu różnych strat – odzyskać życiową równowagę. Brzmi nudno, ale jest żywo, kolorowo, chwilami nostalgicznie i smutno, ale w każdej scenie przekonująco i ciekawie.

 

Outside In (2017)

outside-in

Kolejny dramat psychologiczny Lynn Shelton, autorki cenionego filmu Siostra twojej siostry, o którym wieki temu pisałam i który gorąco polecałam (tutaj). Głównym bohaterem jej nowej opowieści jest Chris (świetny Jay Duplass), który właśnie wyszedł z więzienia, gdzie odsiadywał karę za coś, czego prawdopodobnie nie zrobił (a może zrobił?). W odzyskaniu wolności pomogła mu jego dawna nauczycielka, Carol (wspaniała Edie Falco), do której wolny mężczyzna kieruje swoje kroki – z wdzięczności i… nie tylko. Zbliżając się do Carol poznaje jej nastoletnią córkę, Hildy (Kaitlyn Dever), która przeżywa bunt i nie rozumie fascynacji Carol swoją matką. Shelton ma niezwykłą zdolność wyciągania z aktorów tego, co w nich najbardziej naturalne, ludzkie, takie „nasze” – w bohaterach tego filmu doskonale się to ujawnia. Niby nie ma w tym filmie nic spektakularnego, ale ogląda się go z ciekawością i olbrzymią przyjemnością. Świat, jaki znamy – oto kino niezależne.

 

Droga mistrza (The Bleeder, 2016)

Kojarzycie Chucka Wepnera? A Rocky’ego Balboa? Bo to podobno prawie ta sama postać… Podobno, bo Sylvester Stallone kultowy scenariusz napisał rzekomo tuż po obejrzeniu słynnej walki Wepnera z Muhammadem Alim (później rękami i nogami zapierając się, że postacią Chucka w ogóle się nie inspirował). Historia nieznanego nikomu bliżej dziś boksera jest z jednej strony zwyczajna (taki los wielu pięściarzy), z drugiej – przez fakt jej zapomnienia – zupełnie niezwykła. A przecież to właśnie Wepner, wytypowany do walki z Alim jako nic nieznacząca bokserska płotka, postawił mu się i przytrzymał na ringu niemal do samego końca. Film sam w sobie nie jest szczególnie nowatorski, ale warto go zobaczyć dla samej historii i aktorstwa. Bo, moi drodzy, tożsamość aktora, wcielającego się w główną rolę, Klapserka odkryła… na napisach końcowych. Taka to rola.

 

Nina (2017)

nina-film
Słowacko-czeski dramat to historia 12-letniej Niny, której rodzice właśnie się rozwodzą. Dziewczynka, słysząc ich kłótnie i wędrując między ich domami, jest coraz bardziej zagubiona. Ucieczką jest dla niej pływanie, w którym jest naprawdę dobra. Niestety, pewne wydarzenie sprawia, że nie może wziąć udziału w wyczekanych zawodach. Jej złość znajduje ujście w bardzo niebezpiecznych rejonach… Film jest przeraźliwie wprost smutny i miejscami pisany zbyt dużymi literami, ale mała Bibiana Nováková jest w swojej roli tak poruszająca i intrygująca, że nie sposób oderwać od niej – i całej tej historii – wzroku.

 

Brad’s Status (2017)

brads-status2

Ben Stiller w roli zmęczonego, rozczarowanego swoim życiem ojca, który wyrusza wraz ze swoim synem na tour po amerykańskich „koledżach”. Brad właściwie nie ma powodów do narzekań – ma pracę, którą lubi i która ma jakąś wartość dla ludzi i świata, wspaniałą żonę i bystrego, utalentowanego syna. A jednak ma wrażenie, że coś w jego życiu poszło nie tak. Może dlatego, że koledzy z jego dawnej paczki to celebryci, prowadzący życie, o którym zawsze marzył? Podczas wyjazdu z synem wciąż zadaje sobie pytania, ale odpowiedzi przychodzą zupełnie inne niż się spodziewał. Świetny, nieco refleksyjny, ale też bardzo przyjemny i momentami zabawny film z kapitalną, dramatyczną rolą Stillera.

 

Retablo (2017)

retablo-film

Film, z którym mam cały czas trochę problemów, bo niespieszna akcja wystawia cierpliwość na poważną próbę, jednak z uwagi na tematykę i pewną niezwykłość ma swój urok. Punktem wyjścia tego peruwiańskiego filmu jest relacja ojca i syna. Pierwszy jest rzemieślnikiem – wykonuje gliniane, ręcznie malowane i zdobione ołtarze z wizerunkami świętych (i nie tylko). Drugi – terminuje u niego i spogląda nań jak w obrazek, traktując jako swojego mentora i wzór do naśladowania. Ta wyjątkowa, pełna radości i wzajemnego szacunku relacja zostanie wystawiona jednak na poważną próbę.

 

Quest (2017)

quest-film

Na pewno oglądaliście film Boyhood (cieszyłam się nim tutaj). Quest to taki Boyhood w wersji dokumentalnej. Tu także reżyser (o dziwnie polsko brzmiącym nazwisku -Jonathan Olshefski) towarzyszy swoim bohaterom przez kilkanaście lat ich życia, dokumentując – no właśnie – samo życie. Co jednak ciekawe, w tym zwykłym, prawdziwym życiu jest więcej dramatyzmu i nieoczekiwanych zwrotów „akcji” niż w fikcyjnej codzienności bohaterów filmu Linklatera (świetnie podsumowuje to nagroda na Film Independent w kategorii „Prawdziwsze od fikcji”). Nadzwyczajna opowieść zwyczajnych-niezwyczajnych bohaterów – czarnoskórej rodziny – to historia nie tylko odwagi, ale i… normalności. Wzrusza, przeraża, bawi, zdobywa serce niemal od pierwszych minut.

 

Zobacz też:

Kino niezależne – filmy warte obejrzenia – cz. I

Kino niezależne – filmy warte obejrzenia – cz. II

Źródło zdj.: variety.com

 

4 myśli nt. „Kino niezależne – filmy warte obejrzenia – cz. III

  1. Film Wind River obejrzałem i nie powiem jest niezły.Klimatyczny.Polecam jeśli nie Widzialaś Czerwoną jaskółkę,mnie wciągnął ,więc i może Ciebie .Z innej beczki,do łez rozśmieszyła mnie komedia pdt. Pozycja obowiązkowa.Pozdrawiam i tak najlepsze filmy to skandynawskie.

    • Hej! Tak, widziałam jaskółkę – całkiem niezły! Mimo iż ma kilka braków, finałowy twist mocno mnie zaskoczył:)

      Pozycji obowiązkowej nie widziałam jeszcze, ale mam w planach. Dzięki za polecenie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.