Koneser

Dvd-in-edicola-con-Panorama-La-migliore-offerta_h_partb

Rush. To on był bezpośrednim i może nawet jedynym argumentem, który przemawiał za wyborem tego filmu na sobotnie, upalne popołudnie. Niemal spontaniczny seans, poprzedzony zaledwie rzutem oka na wcale nie tak atrakcyjny zwiastun, okazał się doskonałym wyborem, oferując kino precyzyjne, wyrafinowane i wyśmienite pod wieloma względami.

 

Virgil Oldman (Geoffrey Rush) jest licytatorem w domu aukcyjnym, znanym i poważanym znawcą dzieł sztuki. Nimi też zajmuje się zawodowo (wycena) i prywatnie (kolekcjonowanie). Nieco aspołeczny, chorujący na nerwicę natręctw mężczyzna pewnego dnia otrzymuje nietypowe zlecenie. Na poznanie klientki (Sylvia Hoeks) przyjdzie mu jednak czekać dłużej niż przypuszcza. Zamknięta w starej willi intryga(ntka?) wciąga powoli wszystkich bohaterów dramatu.

 

Ach, jaki to jest wysublimowany film! Wszystko tu jest wykwintne – atmosfera wielkich dzieł sztuki, stare, zakurzone meble stylizowane na wszystkie niemal epoki, wielkie, lśniące dobrym smakiem wille, kulinarne kompozycje w restauracjach z trzema gwiazdkami Michelina, piękni ludzie z grubymi portfelami (albo raczej plikiem kard kredytowych i książeczek czekowych), nawet kolekcja garniturów i rękawiczek Oldmana. Świat łączący wielkie pieniądze i wielką kulturę, który imponuje i jest marzeniem wielu. Zamknięto w nim  galerię przedziwnych postaci – przedziwnych, bo zupełnie niezwykłych i dalekich naszemu codziennemu życiu. Jest tu tytułowy koneser, który może i zachowuje się czasem niekulturalnie, ale jest w tym zawsze wytworny; jest tajemnicza, opętana fobią klientka, dla której życie w domu pełnym cennych przedmiotów nie jest szczytem marzeń; jest najbliższy nam chyba mentalnie młody inżynier, który potrafi z kilku oderwanych od siebie elementów złożyć imponujący mechanizm; są wreszcie – występujący jako tło dla trójki bohaterów – reprezentujące różne warstwy społeczne typy, z których stary, aukcyjny wyjadacz i przyjaciel głównego bohatera oraz charakteryzująca się niesłychaną pamięcią karlica są chyba najbardziej charakterystyczni i warci uwagi. Wszyscy dostojni, dalecy stylem życia, bardzo zaś bliscy emocjonalnie.

 

Bo też właśnie emocje pełnią w tej pierwszorzędnej intrydze największą rolę. One stanowią jej punkt wyjścia, one szargają bohaterami w toku całej akcji i są tematem wielu ich rozmów, one też są odpowiedzialne za finał historii i jest to – wierzcie mi – finał warty ponad dwugodzinnego seansu. Tornatore sprawia wrażenie, jakby snuł swoją opowieść na chłodno, z dystansem, opanowaniem, może nawet pewną beznamiętnością. Ale to nieprawda. Koneser pisany jest takimi samymi gorącymi emocjami, jakie się z niego wydobywają. Widać to bardzo mocno podczas tasowania planów filmowych, pięknych zbliżeniach na twarze bohaterów, żonglowaniu tempem akcji i napięciem oraz precyzyjnym montażu (szczególnie hipnotyzującym w finałowych sekwencjach), ale nade wszystko prowadzeniu aktorów. A właściwie aktora, bo film Tornatore to niemalże teatr jednego aktora, w którym Geoffrey Rush odnajduje się znakomicie. Jest w fantastycznej formie i jeśli było Wam go mało po Piratach… i Jak zostać królem, to rolą Virgila Oldmana podsyci Wasz apetyt jeszcze bardziej. Jest doskonały. Klimatu dopełnia wspaniała muzyka giganta klasyki w świecie kina – Ennio Morricone, która sama w sobie jest dziełem sztuki.
 
Film o koneserze dla koneserów, dobrego kina, oczywiście.
 
Czy polecam? Tak.

 

Źródło zdj.: panorama.it

 

5 myśli nt. „Koneser

  1. Uwielbiam filmy z intrygą na tle sztuki. Za to też kocham np. książki Pereza-Reverte, te zagadki związane z książkami czy obrazami. A do tego galeria postaci i ciekawa nić fabularna. Twoja recenzja jeszcze bardziej zaostrzyła mi apetyt na ten film :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.