Magical Girl

Mocne filmowe uderzenia, choćbyśmy nie wiem jak chcieli, nie zdarzają się w kinie często. Filmy nas poruszają, skłaniają do myślenia, zostają z nami na krótszy bądź dłuższy czas, ale tylko niewiele z nich wpada do naszych żyć jak tsunami i burzy całą, misternie budowaną harmonię i poczucie bezpieczeństwa. To z jednej strony potworne uczucie, bo wiąże się z wrażeniem ogromnej pustki i falą depresyjnego pesymizmu, z drugiej jednak taki niewygodny seans to olbrzymia wartość dla naszego rozwoju – poznawczego, intelektualnego, emocjonalnego. W moim filmowym doświadczeniu taką psychiczną pustkę wywołało tylko kilka tytułów, m.in. Requiem dla snu Aronofsky’egoFunny Games Hanekego czy Kieł Lanthimosa. Podczas tegorocznego PKO OFF Camera dołączyły do niego aż dwa filmy, w tym właśnie biorący udział w Konkursie Głównym Magical Girl.

 

Kino nauczyło nas już, że gdy pokazuje z pozoru niezwiązane ze sobą historie i odległych sobie bohaterów, zawsze znajdzie się nić wiążąca je bardzo ciasnym węzłem. Carlos Vermut, hiszpański reżyser, takich historii przedstawia trzy, poprzedzając je retrospektywnym preludium, w bardzo prosty i sugestywny sposób ukazujący specyfikę relacji dwójki bohaterów. Ale punktem zapalnym fabuły są dwa pozostałe wierzchołki tego kwadratu: śmiertelnie chora 13-latka i jej bezrobotny ojciec, który za wszelką cenę chce spełnić ostatnie marzenie córki – otrzymanie stroju jej ukochanej bohaterki z japońskiej kreskówki. Moralnie bezdyskusyjny cel w życiu mężczyzny prowadzi go do desperackich kroków, które z moralnością nie mają nic wspólnego.

 

Najciekawsze w kreacji postaci tego hiszpańskiego dramatu jest obarczenie ich podwójnymi funkcjami: każdy z bohaterów jest jednocześnie przyczyną i sprawcą zdarzeń, choć tylko u jednego z nich zło wydaje się jakby wrodzone. Czy to oznacza, że właśnie w tej osobie tkwi źródło nieszczęść pozostałych bohaterów? Tak podpowiada tok tej obłędnej, intensywnej akcji, choć liczba pojawiających się „ale” każe zastanowić się dwukrotnie przed ferowaniem jakichkolwiek wyroków.

 

Tym bardziej, że Vermut w zawoalowany sposób prezentuje w Magical Girl jeszcze jednego bohatera, który bardzo logicznie stać by się mógł praprzyczyną tragedii. Tragedii w liczbie mnogiej – ojca, któremu odebrano jedyne źródło dochodu, a tym samym szansę na opłacenie leczenia córki, Damiana, którego pracodawca nie uczy i nie daje narzędzi do pracy z trudną młodzieżą, wreszcie Bar, której – co za ironia – leczona depresja przybiera upiorne wprost formy, idąc w jeszcze gorszą stronę niż u progu zaburzeń. To system, a konkretniej ogarnięta kryzysem – ekonomicznym, ale też narodowym, tożsamościowym – Hiszpania, miejsce, w którym tonący bohaterowie bezskutecznie próbują uchwycić się jakiejkolwiek brzytwy. Bo też jak właściwie mają tego dokonać, gdy to, co powinno stanowić fundament, jest tylko ginącym na bibliotecznej półce tomiskiem, którego „i tak nikt nie pożycza” (to w ogóle szalona ironia, że to właśnie ten tom staje się tu przekaźnikiem – a więc i symbolem – brudnych pieniędzy i kłamstw). Takich bolesnych politycznych pstryczków jest tu o wiele więcej, by wspomnieć tylko o ironicznej interpretacji roli kultury, która sprzedawana jest dosłownie „na wagę”, czy różnicach w ponoszeniu konsekwencji kryzysu gospodarczego w hierarchii społecznej (klasa średnia ubożeje, a elita nie odczuwa właściwie żadnej zmiany – imprezy przy basenie w środku dnia i ekstrawaganckie praktyki seksualne za tajemniczymi drzwiami to tylko wierzchołek góry lodowej).

 

To, co w filmie Hiszpana uderzyło mnie najbardziej, to niezwykle intensywna (mimo niespiesznego tempa akcji) narracja. Vermut z lubieżnym wprost zacięciem żongluje niedopowiedzeniami, bawi się estetycznymi kategoriami, miesza powagę i komizm (który przybiera u niego przede wszystkim karykaturalne formy, z ironią, sarkazmem na czele), słowem: sprawia, że akcję śledzi się z niespotykaną zachłannością. Jednocześnie umiejętnie (i złośliwie) skrywa to, co dla widza najciekawsze, potęgując ciekawość, zamydlając po chwili oczy i sprawiając, że finał tego dramatu uderza z jeszcze większą mocą. Tak wielką, że ciężko się po nim pozbierać.

 

Rewelacyjne, intensywne, prowokujące do myślenia i dyskusji kino.

 

Czy polecam? O, tak. Polska premiera filmu 12 czerwca, nie przegapcie.

 

Źródło zdj.: dailystar.com.lb

 

4 myśli nt. „Magical Girl

    • SPOILER
      Chyba właśnie o to chodziło. A jak sobie to wyobrażasz? Co takiego mogło się stać? Może go uwiodła i trafił do więzienia za seks z nieletnią?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.