Muzyka filmowa 2012 – top 60 by Klapserka&Szymalan. Część 1 (60-51)

828026986_cH2iS-XL

Zakochaliśmy się niej oboje. W różnym czasie, innym miejscu i prawdopodobnie z kompletnie odmiennych powodów, ale wystarczająco, by zrozumieć się w lot. Dzieli nas właściwie wszystko – wiek, płeć, status cywilny, miejsce zamieszkania, styl i sposób bycia. Łączy jedno  miłość do muzyki filmowej. Poznaliśmy się dzięki OBF (Organizacja Blogów Filmowych), do którego należymy. Ja  trochę jeszcze świeżak, on stary wyjadacz  w ubiegłym roku zgarnął podwójną statuetkę nagród OBF za recenzję roku i najlepszego bloga filmowego (Filmowe Konkret-Słowo, koniecznie zajrzyjcie i zostańcie: link). Ja i Szymalan.
 

Na pomysł rankingu muzyki filmowej 2012 roku wpadliśmy na fali oburzenia i frustracji, które dopadły nas podczas ustalania własnych nominacji do nagród OBF. Okazało się, że największy problem oboje mieliśmy właśnie z muzyką filmową. Wybrać 10 najlepszych kawałków minionego roku? Impossible. Dla żartu rzuciliśmy, że powinniśmy zrobić własny ranking, który uwzględniałby tyle utworów, ile nam się zamarzy. I zaraz pomyśleliśmy: dlaczego właściwie mielibyśmy tego nie zrobić? And… we did it.

 

Muzyka filmowa. Dla niektórych właściwie nie jest istotna – słuchając bądź czytając zachwyty nad nią, zastanawiają się, o czym w ogóle mowa i myślą, że właściwie mogłoby jej nie być, że jej braku pewnie by nawet nie zauważyli. Dla innych nie wybrzmiewa ona w filmie wystarczająco, by ją zapamiętać. Oczywiście, z małymi wyjątkami, ale zasadniczo, słuchając bądź czytając to, co powyżsi, nie bardzo kojarzą konkretne dźwięki, a już tym bardziej nie lokalizują ich w filmie. Jeszcze inni zakochują się w muzyce dopiero po filmie, przypominając sobie kompozycje, które podczas seansu zrosły się z filmem tak bardzo, że stały się odkryciem dopiero w domowym zaciszu. Są też tacy, którzy chłoną muzykę na równi z fabułą i warstwą wizualną filmu, nie wyobrażając sobie, by mogło jej w jakikolwiek sposób zabraknąć. Ja, wbrew pozorom, nie bywam notorycznie w ostatniej grupie. O wiele częściej spotkacie mnie z otwartym YT, tuż po seansie, gdy intuicyjnie sięgam po soundtrack, podejrzewając, że zachwyt nad tym, co zobaczyłam, wypływa w dużej mierze z wrażeń, które dotarły do mnie przez uszy. Sprawdza się właściwie zawsze.

 

Praca nad projektem, który wspólnie Wam prezentujemy (u Szymalana znajdziecie go w analogicznej wersji, acz z jego własnym wstępniakiem – sprawdźcie przy okazji, czy napisał o mnie coś miłego!), była dla nas ogromną frajdą. Po ponownym przesłuchaniu ubiegłorocznych soundtracków (ścieżek do filmów, które miały premierę polską w 2012 roku), rezygnując z wielu dobrych kompozycji, z trudem wymuskaliśmy absolutne minimum w liczbie… 60. Ta liczba może przerażać, ale wierzcie nam, to wspaniałe utwory, których słuchanie nie tylko przenosi do świata, który stworzyli twórcy danego filmu, ale też wywołuje niesamowite, warte przeżycia emocje. Dla ułatwienia odbioru, dzielimy nasz ranking na 6 części, które będą się pojawiać w każdą środę i niedzielę przez najbliższe 3 tygodnie. W ostatniej zaprezentujemy Wam 10 najlepszych utworów roku, które nie są ułożone w żaden ranking  to kompozycje, które bezwzględnie zajmują ex aequo pierwsze miejsca w naszych sercach i nie potrafimy żadnego z nich postawić przed innym. Mamy nadzieję, że ta niewielka jednorazowa porcja filmowej muzyki spotka się z Waszym uznaniem, a jej słuchanie sprawi Wam tak wielką przyjemność jak nam. Enjoy!:)

 

MIEJSCE 60. „White Limos” (Cosmopolis Howard Shore

 
Posłuchaj
 

Klapserka: Nowy Jork. Na ulicach tłumy. Ruch, gwar, pośpiech. I limuzyna. Dużo limuzyn. Czarnych, długich potworów, pochłaniających swych właścicieli i odgradzających ich od motłochu. Luksus, duma, samotność.

 

Szymalan: Otwierający utwór albumu jest niczym zaproszenie do szalonej jazdy po krawędzi. Trudno się dziwić: współpraca Croneberga z Shorem zawsze wychodziła obydwu na dobre.

 

MIEJSCE 59. „Rat Men” (Cosmopolis Howard Shore
 

 

Klapserka: Oto jak fatalny film może uplasować się oczko wyżej dzięki intrygującej, świeżej muzyce. Shore!

 

Szymalan: Ciężko uwierzyć, ale te klasyczne przygodowe granie z „Hobbita” i ten ciężki, mroczny ambient z „Cosmopolis” to dzieło tego samego człowieka. Tyle stylów, a czaruje jak zawsze.

 
MIEJSCE 58. „The Moors” (Skyfall Thomas Newman
 

 

Klapserka: Ogień na podwórku, ogień w oczach, ogień w sercu. Just you and me, mama.

 

Szymalan: Świetny, agresywny, bardzo skuteczny utwór akcji.

 
MIEJSCE 57. „Quartermaster” (Skyfall Thomas Newman
 

 

Klapserka: Taki tam hacking. Boom.

 

Szymalan: Kapitalnie brzmiący w kinie track, którzy sprytnie i odważnie łączy ze sobą czystą elektronikę z potężnym brzemieniem orkiestry. Dzięki Newmanowi sekwencja w metrze nabiera niesamowitego tempa i napięcia.

 
MIEJSCE 56. „Katniss Afoot” (Igrzyska śmierci James Newton Howard
 

 

Klapserka: Coś się święci. Trzeba walczyć. Lud czeka na lepsze jutro. Idźcie, walczcie. „I niech los zawsze wam sprzyja!”.

 

Szymalan: Należy do bardziej stonowanych, a jednocześnie lekko awanturniczych utworów albumu (co pasuje do charakteru głównej bohaterki), choć nie brak mu typowej dla kompozytora elegancji.

 
MIEJSCE 55. „Brandon” (Wstyd Harry Escott
 

 

Klapserka: Sam. Samo. Samodzielnie. Samoistnie. Samotnie. Sromotnie. Fail.

 

Szymalan: Dla niektórych to plagiat „Cienkiej czerwonej linii” Hansa Zimmera. A ja mówię: jeśli nawiązywać, to właśnie do najlepszych i w takim stylu. Przejmujący, bardzo mroczny i depresyjny track, idealny na gorsze dni.

 
MIEJSCE 54. „Drone” (Dziedzictwo Bourne’a James Newton Howard
 

 

Klapserka: Muzyka stworzona do akcji.

 

Szymalan: Choć soundtrack Howarda do najnowszego „Bourne’a” nie należy do najwybitniejszych osiągnięć muzyki filmowej całego roku, to przynajmniej powyższy utwór daje radę. Jako kawał solidnego grania akcji, idealnego do dudnienia z głośników w trakcie szybkich scen pościgów i strzelanin.

 
MIEJSCE 53. „A Planet” (Prometeusz Marc Streitenfeld
 

 

Klapserka: Kosmiczne przestworza. Niezbadane, pełne tajemnic, kuszące swym dziewictwem i, paradoks, hermetyczną… nieskończonością.

 

Szymalan: Marc Streitenfeld z pomagiera Hansa Zimmera stał się prawdziwym kompozytorem: „Prometeusz” jest rozmaszystym, pełnoprawnym kawałkiem muzyki filmowej, a otwierający utwór stanowi tego najlepszą zapowiedź. Streitenfeld w klasyczny orkiestrowy sposób oddaje gigantyczną przestrzeń kosmiczną, w jakiej rozgrywa się akcja filmu Ridleya Scotta.

 
MIEJSCE 52. „Held Up By Guards” (Operacja Argo Alexandre Desplat
 

 

Klapserka: Napięcie sięga granic (nie)możliwości. Strach zawładnął już całym ciałem, przerażenie, widoczne w oczach, zdradza lęk. Już tak blisko, a koniec może nadejść w każdej chwili. Negocjacje. Perswazja. Wszystko na jedną kartę. Szach mat.

 

Szymalan: Jak sam tytuł wskazuje: będzie dużo napięcia. Długi, rozkręcający się sukcesywnie utwór, przy którym aż czuć grozę tamtego miejsca i tamtego czasu.

 

MIEJSCE 51. „Oscorp Tower” (Niesamowity Spider-Man James Horner

 
Posłuchaj
 

Klapserka: Dachy drapaczy chmur, gwieździste niebo, pajęcze nici. Protektor w akcji. Spider-ector?

 

Szymalan: Finałowe uderzenie Hornera: ostatni utwór akcji na całej płycie, najgłośniejszy i wykorzystujący pełny arsenał środków od elektroniki, przez orkiestrę i po chór. Po prostu moc.

 

Źródło zdj.: smugmug.com

 

14 myśli nt. „Muzyka filmowa 2012 – top 60 by Klapserka&Szymalan. Część 1 (60-51)

  1. Kawałek ze „Wstydu” jako jedyny zapisał mi się w pamięci. Poważnie. Siedziałem w kinie i na ekranie mogło się dziać cokolwiek, i tak by tego nie zepsuto. Ta muzyka była potężna, największy plus filmu.

    Potem theme z „Avengersów” i to tyle ode mnie na 2012 rok.

  2. Najbardziej podoba mi się utwór JN Howarda z „Igrzysk śmierci”, niedawno oglądałem ten film i jakoś umknął mi ten motyw, więc dzięki za zwrócenie na niego uwagi. Ja nie przepadam za współczesną muzyką filmową, bo mam wrażenie, że większość nowych kawałków jest bardzo podobna do muzyki jaką już słyszałem oglądając stare filmy. Dlatego mam nadzieję, że Wasz ranking okaże się pomocnym przewodnikiem po współczesnej muzyce filmowej :)

  3. No cóż, początek średni. Ale jeszcze wiele pozycji przed nami. Co prawda muzyka z Argo jakoś mnie nie powala, ale kawałek „The Mission” liczę, że w TOP10 się znajdzie! Jak nie to czeka Was śmierć!

    • Skazany na Kino, zdradzę tylko, że powinieneś być usatysfakcjonowany:) Nam ścieżka do „Argo” przypadła bardzo do gustu, więc pojawi się tu jeszcze nieraz:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.