Muzyka filmowa 2014 – top 50 by Klapserka & Szymalan. Część 1 (50-41)

Brian-Tyler1

Już trzeci raz wspólnie z Szymalanem z Filmowe Konkret-Słowo przygotowaliśmy ranking muzyki filmowej ubiegłego roku. To coroczne pochylanie się nad każdą wydaną oficjalnie ścieżką dźwiękową do filmów, które miały polską premierę w 2014 roku, przesłuchiwanie ich, często wielokrotne, to dla nas ogromne wyzwanie, ale przede wszystkim cudowna przygoda. Zakochani w muzyce filmowej, czerpiąc olbrzymią frajdę z oczekiwania na nowe projekty gigantów tej dziedziny i odkrywania tych zupełnie świeżych, nikomu nieznanych, a zwiastujących wielki talent kompozytorów, nie możemy oprzeć się pokusie podzielenia się tym pięknem.

 

Rok 2014 był rokiem nieoczekiwanym pod dwoma względami. Pierwszy widzicie już w tytule wpisu. Nasz ranking „zubożał” – utworów jest mniej niż dwa lata temu (60) i zdecydowanie mniej niż rok temu (80). Czy to oznacza, że filmy w ubiegłym roku nie były tak obficie oprawiane muzyką? W żadnym razie. Powód jest tyle prosty, co przykry: wielcy kompozytorzy, z drobnymi wyjątkami, zwyczajnie postanowili trochę odetchnąć i zrobili to w niewybaczalny sposób: zamiast zupełnie na chwilę zniknąć i poszukać weny, siedli do kilku prac jednocześnie, nie przykładając się porządnie do żadnej, a większość po prostu olewając, popełniając okrutny i bezczelny autoplagiat. Taki zarzut kierowany jest przede wszystkim w stronę Jamesa Newtona Howarda, którego wyczekana ścieżka do pierwszej części Kosogłosu okazała się niemalże kalką tej z drugiej części Igrzysk śmierci. Na podobną łatwiznę poszedł także Howard Shore, którego trzecia część Hobbita – choć nadal ładna i przyjemna w odbiorze – nie ma w sobie ani świeżości, ani oryginalności, które charakteryzowały poprzednie odsłony wyprawy krasnoludów. Zarówno JNH, jak i Shore nie popisali się też w drobniejszych projektach – Wolny strzelec pierwszego to zlepek pourywanych, tylko z pozoru energicznych brzmień, a Mapy gwiazd drugiego to grupa przedziwnych, niefajnych do słuchania utworów. Rozczarował też Thomas Newman, autor tak przecież świetnego Skyfall, którego Sędzia to „tylko” miły temat główny i niewiele poza tym.

 

Ale miniony rok był też niespodzianką z innego, już bardzo miłego powodu. I jest to powód do wielkiej dumy. Ten powód ma na imię Polska i występuje w naszym rankingu wielokrotnie pod czterema nazwiskami bardzo zdolnych, rodzimych kompozytorów. Podczas jednej z naszych dyskusji na temat ostatecznego kształtu rankingu Damian stwierdził, że ten rok był rokiem dwóch kompozytorów. Nazwiska pierwszego na razie nie zdradzę, choć każdy, kto choćby w małym stopniu zwraca w kinie uwagę na muzykę, doskonale wie, kto zmiażdżył w 2014 absolutnie wszystkich. Drugim jest Bartosz Chajdecki, którego brak w dzisiejszej dziesiątce potwierdza tylko fakt, że jego ubiegłoroczne kompozycje oceniamy bardzo wysoko.

 

Ponadto, jak zawsze postawiliśmy na różnorodność. Tym jednak, co wybija się nawet w bardzo kameranych, intymnych utworów jest ogromna moc. Te kompozycje kipią od radości tworzenia i mam nadzieję, że ta emocja zostanie z Wami także po przesłuchaniu całej pięćdziesiątki tegorocznego rankingu.

 

Kolejne odsłony będą pojawiać się co tydzień, w niedzielę wieczorem u mnie i u Szymalana (Damian pisze mądre rzeczy we wstępach, więc warto zajrzeć), natomiast na samym końcu będzie też muzyczna niespodzianka dla fanów dobrej filmowej piosenki. Warto wytrwać:)

 

A jeśli Wam mało, zachęcam do przesłuchania naszych poprzednich list przebojów muzyki filmowej. Playlisty znajdziecie na moim kanale YT tutaj i tutaj.

 

Miłego słuchania!

 

MIEJSCE 50. „Ivan Locke” (Locke) – Dickon Hinchliffe

 

Posłuchaj

 

Klapserka: Bardzo dyskretne brzmienia Hinchliffe’a stanowią idealne tło do mikrodramatu rozgrywającego się wewnątrz auta, w którym dzieje się akcja filmu. Nic nie odwraca uwagi od dialogów, na których opiera się fabuła i ładnie zamyka momenty ciszy w ujęciach z zewnątrz. Dobra robota.

 

Szymalan: Nie jest to partytura wybitna, ale z pewnością to własnie dzięki muzyce Locke nie sprawia wrażenia tak teatralnej produkcji, W połączeniu z niezłym montażem ta kameralna historia (facet cały czas jedzie autem) nabiera filmowości.

 

MIEJSCE 49. „Planes: Fire &Rescue – Main Title” (Samoloty 2) – Mark Mancina

 

Posłuchaj

 

Szymalan: Zaskakująco udany temat z Samolotów. Jest energia, charyzma i uczucia wynikające z możności wzniesienia się ponad ziemię. Bardzo ładne.

 

Klapserka: Daleko Mancinie do Powella, ale trzeba przyznać, że animacje układają mu się w nutach wyjątkowo ładnie.

 

MIEJSCE 48. „All We Have Done With It” (Lucy) – Eric Serra

 

Posłuchaj

 

Klapserka: Nieoczekiwane? Cała ta ścieżka dźwiękowa jest kompletnie dzika. I o wiele ciekawsza od samego filmu…

 

Szymalan: Nie widziałem filmu, ale teraz jestem naprawdę ciekaw, jaką scenę może taki utwór ilustrować.

 

MIEJSCE 47. „Maleficent Is Captured” (Czarownica) – James Newton Howard

 

Posłuchaj

 

Szymalan: James Newton Howard może innnymi ściezkami nas rozczarował, ale w Czarownicy pokazał klasę. Rozbuchane baśniowe słuchowisko, w tym utworze zachwycające głównie motywem akcji.

 

Klapserka: O, tak – zdecydowanie Czarownica wyszła JNH w tym roku najlepiej. Tu przypomina momentami Królewnę Śnieżkę i Łowcę, ale to tylko kolejny dowód na to, że takie fantasy action piszą mu się równie dobrze, co melancholijne, znane choćby z drugiej części Igrzysk śmierci brzmienia.

 

MIEJSCE 46. „The Kyln Escape” (Strażnicy Galaktyki) – Tyler Bates

 

Posłuchaj

 

Klapserka: To taki trochę mix muzyki do akcji i motywów fantasy, jakby ktoś przygodówkę chciał doprawić Jamesem Newtonem Howardem i Brianem – nomen omen – Tylerem. Kimkolwiek jesteś, Bates, idziesz w dobrym kierunku.

 

Szymalan: Wygląda na to, że i Tyler Bates potrafi napisać coś naprawdę ciekawego. Po Thorze. Mrocznym świecie Bryana Tylera, to najlepsza ścieżka do marvelowskiej adaptacji komiksu i jednocześnie kawał bardzo klasycznego grania z heoriczno-patetycznym zacięciem kina przygodowego. Słucha się tego z radością.

 

MIEJSCE 45. „Armored Freaking Transport” (Niezniszczalni 3) – Brian Tyler

 

Posłuchaj

 

Szymalan: Nikt w Hollywood tak nie komponuje na perkusję jak Bryan Tyler. Mało tego, Bryan świetnie też potrafi na niej grać. Do kina akcji a la Niezniszczalni taki utwór, jak znalazł.

 

Klapserka: Tyler to jedyny człowiek na tej ziemi, który jest w stanie przekonać mnie do filmów akcji i związanej z tym superbohaterskiej łupaninki. Przecież to ma temat, to ma klimat, to ma moc!

 

MIEJSCE 44. „The Two Faces of January” (Rozgrywka) – Alberto Iglesias

 

Posłuchaj

 

Klapserka: Wydawałoby się, że Iglesias jest stworzony do pisania muzyki dla Almodovara, ale i tu, w tym skromnym temacie, słychać głęboko emocjonalne nuty, które charakteryzują jego twórczości. Nie tak genialne jak w Chłopcu z latawcem czy kameralnym i niezwykle nastrojowym Szpiegu, ale i tak całkiem przyjemne.

 

Szymalan: Uwielbiamy Iglesiasa za emocjonalność jego tematów, które potrafią wycisnąć maksimum dramaturgii z każdej opowieści. Kilka minut i już można się poczuć bardziej melancholijnie.

 

MIEJSCE 43. „Enough Monkeying Around” (Ewolucja planety małp) – Michael Giacchino

 

Posłuchaj

 

Szymalan: Kino współczesnej, „nowszej” przygody muzyką Michaela Giacchino stoi. Facet nie ma hamulców: rozmach, wyraziste aż do przesady tematy główne, przedramatyzowanie scen. Ale przede wszystkim nerdowska radość z tworzenia i bawienia publiczności. Pod tym względem temat do nowej Planety małp jest wręcz imponujący.

 

Klapserka: Małpy, małpy, wszędzie małpy… Nie ma w świecie muzyki filmowej kompozytora bardziej dosłownego od Giacchino. Założę się, że w jego kajecie z muzyką do tego filmu zamiast nut po pięciolinii latały małpoludy. Bardzo sugestywny utwór.

 

MIEJSCE 42. „Make Thee An Ark” (Noe: Wybrany przez Boga) – Clint Mansell

 

Posłuchaj

 

Klapserka: Że Mansellowi nie zawsze wychodzi? Proponuję włączyć ten utwór na ripicie. Po kilku razach zaskoczy, a po kilkunastu zaczniecie słyszeć w nim motywy z The Fountain. Tak, to nadal ten sam niepowtarzalny Clint. Nie mogło gu to zabraknąć.

 

Szymalan: Jeżeli jest coś, co spina rozczłapaną konstrukcję narracyjną Noego, to jest to na pewno spójna i bardzo zydscyplinowana ścieżka dźwiękowa Clinta Mansella. Nieco stojąca w opozycji do typowych blockbusterowych soundtracków, szukająca magii w pomniejszych scenach, aby za chwilę zamienić się w bombastyczne słuchowisko biblijne. Niniejszy utwór się chyba najlepiej sprawdził w sali kinowej.

 

MIEJSCE 41. „To The Death” (Hobbit: Bitwa Pięciu Armii) – Howard Shore

 

Posłuchaj

 

Szymalan: Ostatnie wielkie muzyczne „Hurra!” w świecie Sródziemia. Ostatnia scena walki, wieńczące tytułową bitwę pięciu armii finałowe potyczki. Dzieje się, jest głośno, jest epicka wariacja tematu orłów z pierwszego Hobbita, są potwórki mocarnych bitewnych tematów z Powrotu króla. Długie, ale wciąga.

 

Klapserka: Jackson nie zaniedbał żadnej z tytułowych armii i każdej dał swoje pięć minut na ekranie. Shore musiał się nieźle napocić, żeby te wszystkie pojedyncze walki oprawić odpowiednio energicznymi brzmieniami. Chciał dobrze, wyszło jak zwykle – jak zwykle dobrze:)

 

Źródło zdj.: beyondthemarquee.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.