Muzyka filmowa 2014 – top 50 by Klapserka & Szymalan. Część 5 (10-1)

fe8c4-182c0748be

Ostatni wpis prezentujący tegoroczny ranking utworów muzyki filmowej 2014 roku. Wraz z Szymalanem z Filmowe Konkret-Słowo przygotowaliśmy na dziś arcypiękny finał tej kolejnej już muzyczno-filmowej podróży. Dziesięć utworów, które znajdziecie poniżej, to najlepsze, co na tej drodze nam się przytrafiło. Po przystankach, które stanowiły poprzednie dziesiątki zestawienia, wiecie, kogo nie mogło tu zabraknąć. Zimmer, Chajdecki, Powell, Desplat, Hisaishi – oni ubiegły rok mogą zdecydowanie zaliczyć do udanych. I nawet jeśli ich ścieżki dźwiękowe nie otrzymają najważniejszych statuetek w branży – to nic. Ich muzyka zostanie z nami na lata, a myśl o tym, że ich praca, dzieła chwytaja za serca ludzi na całym świecie, to coś o wiele większego niż stos statuetek na półce.

 

Choć w tym roku ułożenie w ranking najważniejszych utworów roku nie przysporzyło nam większych trudności (te kompozycje naprawdę odstają poziomem od większości tego, co zostało w 2014 roku napisane), stworzenie tego zestawienia nadal jest dla nas ogromnym przedsięwzięciem. Damian, dzięki kolejny raz za tę wspólną pracę, cierpliwość i wrażliwość muzyczną. To wspaniała sprawa móc kolejny rok z rzędu tak intensywnie odkrywać kino od tej muzycznej strony.

 

Zachęcam Was do zapoznania się z poprzednimi częściami rankingu (linki poniżej) i komentowania – może inaczej widzielibyście podium? Czekamy na opinie:)

 

Część I rankingu: tutaj. Część II: tutaj. Część III: tutaj. Część IV: tutaj.

 

A całego rankingu możecie posłuchać na playliście na moim kanale YouTube tutaj.

 

Miłego słuchania!

 

MIEJSCE 10. „Like Home” (Zaginiona dziewczyna) – Trent Reznor & Atticus Ross

 

Posłuchaj

 

Klapserka: Reznor i Ross odrobili lekcje. Ich muzyka do Zaginionej dziewczyny jest całkiem nieźle przyswajalnym tworem autonomicznym (czego nie można było powiedzieć o ścieżce do Dziewczyny z tatuażem, która świetnie działała w filmie, poza nim była niestrawna). Na tyle intrygującym i mrocznym, byśmy od razu wiedzieli, kto go sygnuje swoim nazwiskiem, na tyle otwartym i łatwym w odbiorze, by trafić do grupy szerszej niż grono muzycznych masochistów. „Like Home” idealnie puentuje tę ścieżkę: jest tajemniczo, trochę sennie i bardzo hipnotyzująco.

 

Szymalan: Nikt tak jak Reznor i Ross nie potrafi opowiadać o skomplikowanych emocjach w formie drażniącej muzyki. „Like Home” to chyba najbardziej przejmujący utwór tego duetu ze wszystkich ścieżek do filmów Davida Finchera. Utwór w którym wyraża się cały rozpad związku głównych bohaterów. I zupełny brak nadzei na jakikolwiek szczęśliwy dalszy ciąg.

 

MIEJSCE 9. „One Small Fact” (Złodziejka książek) – John Williams

 

Posłuchaj

 

Klapserka: W rankingu kompozytorów z największą liczbą genialnych tematów John Williams prowadzi od czasów Gwiezdnych wojen. I szybko tej pozycji nie odda. Życzę każdemu muzykowi, by po blisko 50 latach pracy twórczej trzymał tak wysoki poziom jak John. A „One Small Fact” to dowód także na to, że nawet zdradzenie Spielberga z innym reżyserem ma swoje plusy.

 

Szymalan: Williamsowi świetnie zrobił odpoczynek od pracy nad megaprodukcjami Spielberga. Ten pięknie subtelny utwór jest rewersem sytuacji, w której mówiono, że Strażnicy marzeń to bardzo williamsowski score Alexandre Desplata. Tutaj dość to desplatowy kawałek muzyki stworzonej przez Johna Wiliamsa. Idealnie zresztą oddający ducha miejsca i czasu, w którym rozgrywa się akcja filmu.

 

MIEJSCE 8. „Konspiracja” (Miasto 44) – Antoni Łazarkiewicz

 

Posłuchaj

 

Klapserka: Choć nie jest to skomplikowany utwór, zaskakuje udanym kontrastowaniem tonów smutnych i tych krzepiących. Stawia bardzo mocno na podkreślenie dramatyzmu przedstawianych wydarzeń, a walczykowe sekwencje osadzają go mocno w czasie akcji. Łazarkiewicz podejmuje ten temat wielokrotnie w toku akcji Miasta 44 i za każdym razem czaruje tak samo.

 

Szymalan: Mój drugi ulubiony temat muzyki filmowej zeszłego roku obok Interstellar Hansa Zimmera. Jak to fajnie, że jeszcze komuś się u nas chce. Reżyserowi i producentom się chce, kompozytorowi się chce. Zamiast nudnej ściany dźwięku robiącej za tapetę w tle, dostajemy prosty jak budowa cepa, ale w sekundę wchodzący w ucho temat, będący jednym ze śliczniejszych walców filmowych ostatnich lat. Niezwykle spójna, konsekwentna ścieżka, na czele z tym utworem, od którego rytmu się wprost nie potrafię oderwać.

 

MIEJSCE 7. „Mountains” (Interstellar) – Hans Zimmer

 

Posłuchaj

 

Klapserka: Najlepsza scena filmu oprawiona muzyką tak, że odejmuje mowę. Mnie odjęło.

 

Szymalan: Już kilkakrotnie Nolan z Zimmerem próbowali budować dramaturgię, bawiąc się z czasem (Incepcja, finał Mroczny Rycerz Powstaje) ale tym razem przeszli samych siebie. Ta scena jest jak fala wody, która uderza w widzów nagle i której skutki odczuwamy potem do napisów końcowych. Czas to najstraszniejszy czarny charakter świata, a ten utwór z tykaniem w rytm zegara na początku rozkręca się do tak fatalistycznej symfonii, że po tych 4 minutach człowiek się czuje totalnie wymęczony. RE-WE-LA-CJA.

 

MIEJSCE 6. „Mr. Moustafa” (Grand Budapest Hotel) – Alexandre Desplat

 

Posłuchaj

 

Klapserka: Przeuroczy temat! Nikt nie potrafi wyczarować tak radosnych, klimatycznych, ślicznych i leciuchnych kompozycji jak Desplat. Świat Wesa Andersona to zdecydowanie jego bajka.

 

Szymalan: Czym byłaby pierwsza dziesiątka tego rankingu bez Alexandre Desplata, naszego ulubionego Francuza? Temat z Grand Budapest Hotel to jeden z nielicznych utworów w naszym rankingu, który nie jest podniosły albo mroczny. Jest za to lekki i optymistyczny. Podejrzewam, że idealnie oddaje charakter głównego bohatera oraz ton całego filmu Wesa Andersona, którego jeszcze nie miałem przyjemności oglądać.

 

MIEJSCE 5. „A Journey (A Dream of Flight)” (Zrywa się wiatr) – Joe Hisaishi

 

Posłuchaj

 

Klapserka: Podobno ostatni wspólny projekt duetu Miyazaki & Hisaishi to czysta klasyka. Wytworny i melodyjny motyw wiodący Zrywa się wiatr jest nie tylko muzyczną perełką, ale i doskonałą ilustracją tematu podróży. I jeśli podróż Hisaishiego w świat wyobraźni japońskiego reżysera dobiegła końca, u mety tej wyprawy czeka na niego z pewnością laur zwycięzcy.

 

SzymalanZrywa się wiatr to mój ulubiony film roku 2014 a w naturalnej konsekwencji moja miłość do Hayao Miyazakiego musi się rozciągnąć też na jego wiernego kompozytora i przyjaciela, Joe Hisaishiego. Są niezawodni. Kolejny raz wyciśnęli ze mnie łzy, kolejny raz zaskoczyli, tym razem znacznie mroczniejszym i bardziej melancholijnym podejściem do opowiadanej historii. Hisaishi korzysta z całej orkiestry, fortepianu (na którym gra osobiście), harfy, mandoliny, akordeonu. I robi to tak świetnie, że poszczególne solówki naprawdę się wybijają i zapadają w pamięć. Po prostu cudo.

 

MIEJSCE 4. „Wolność ’44” (Powstanie warszawskie) – Bartosz Chajdecki

 

Posłuchaj

 

Klapserka: Wielki projekt zasługuje na wielką muzykę. Chajdecki podołał, komponując najlepszą ścieżkę dźwiękową w swojej karierze. Nie szafuje patosem, inteligentnie podkreśla wzniosłość idei, subtelnie akcentuje znaczenie tytułowej wartości, ale kiedy trzeba – idzie na całość. Ale, co ważne, w każdej nucie zachowuje bezwzględny szacunek do tematyki, formy i źródła tego niezwykłego projektu.

 

Szymalan: Projekt, wydawałoby się, tak osobliwy i „obiektywny”, że wydawałoby się bardzo subiektywna, zakorzeniona silnie we własnej stylistyce muzyka jednego kompozytora, może tu za bardzo namieszać. Wręcz przeciwnie: dzięki tej ścieżce ta „relacja” z powstania staje się jeszcze bardziej poruszająca.

 

MIEJSCE 3. „The Hanging Tree” (Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1) – James Newton Howard

 

Posłuchaj

 

Klapserka: Pierwsza część Kosogłosu nie spotkała się z ciepłym przyjęciem widzów, czego zupełnie nie można powiedzieć o występie Jennifer Lawrence, dla której James Newton Howard napisał jeden z najlepszych utworów tej trylogii. Prosta linia melodyczna, surowy, choć bogaty semantycznie wstęp i finalny rozmach sprawiły, że ta spontaniczna, łatwo wpadająca w ucho pieśń o drzewie wisielców (!) przez długie dni była na ustach widzów z całego świata. Całkiem zasłużenie.

 

Szymalan: Rożne rzeczy można by zarzucić Kosogłosowi, części 1, ale nie można mu odmówić posępnej tonacji: serio, blockbuster, na który kina szturmują młodzi ludzie i pieśń o drzewie wisielców? Przecierałem uszy. Utwór jest świetnie napisany: brzmi jak prosta pieśń ludowa, coś co można by na szybko napisać, przekazywać z pokolenia na pokolenie, co może porwać ludzi do rewolucji w każdej chwili. Dręczące słowa wydają się skierowane prosto w stronę widza na sali kinowej:

 
„Are you, are you
Coming to the tree
They strung up a man
They say who murdered three.
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree”
 
Piękne, po prostu piękne.
 

MIEJSCE 2. „Flying with Mother” (Jak wytresować smoka 2) – John Powell

 

Posłuchaj

 

Klapserka: Zachwycająco radosny i zarażający energią utwór. Aż trudno usiedzieć w miejscu i się nie uśmiechnąć:)

 

Szymalan: Możecie próbować stawiać opór, ale zapewniam, że długo nie wytrzymacie. Niemal niemożliwe jest nieulegnięcie magii tej ścieżki dźwiękowej. To soundtrack lepszy, dojrzalszy, poważniejszy, bogatszy tematycznie, głośniejszy i napisany z jeszcze większym rozmachem niż ten do pierwszej części tej przebojowej animacji. A ten utwór to czysta radość – epicki walc, jeden z lepszych utworów, jakie napisano na potrzeby scen latania smoków w historii kina;)

 

MIEJSCE 1. „Cornfield Chase” (Interstellar) – Hans Zimmer

 

Posłuchaj

 

Szymalan: Dobrze pamiętam kiedy po raz pierwszy widziałem teaser Interstellar i usłyszałem główny temat tego filmu. Czyli jakiś rok temu. Zastanawiałem się wtedy, co ciekawego zrobi Hans z tym tematem w gotowym filmie. Jedna z pierwszych scen filmu Nolana – pościgu za indyjskim dronem na polu kukurydzy – graniczyła z uczuciem szoku. Nagle ten prosty temat rozwinął się w tak skoczny, rozpierający entuzjazmem, pasją i radością z odkrywania i poszukiwania kawałek, że w jednej chwili zrozumiałem na czym polega niezwykłość tego widowiska. Nolan z Zimmerem przywrócili nam radość z odkrywania nowych światów. W dobie wszelkich wysokobudżetowych błyskotek, to własnie oni zabrali nas w międzygwiezdną podróż, w której jeszcze nie braliśmy udziału. Ścieżka roku jak nic.

 

Klapserka: Kameralny, intymny wręcz temat, rozwijający się w nieskończoną, wzniosłą, kosmiczną jakość. Absolutny geniusz i jedyny możliwy numer jeden rankingu.

 

Źródło zdj.: rmfclassic.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.