Muzyka filmowa 2015

maxresdefault

Od trzech lat wraz z Szymalanem z Filmowe Konkret-Słowo zapraszamy Was do podróży przez filmowe ścieżki dźwiękowe minionego roku. Nasze rankingi, te dłuższe i te krótsze, były dowodem na to, że w muzyce filmowej dzieje się dużo i dobrze – przedstawiane utwory tworzyły przepiękną reprezentację tego, co w tej dziedzinie kinematografii najlepsze, najciekawsze i najoryginalniejsze. W roku 2015 w filmach również nie zabrakło ciekawych brzmień. Jakie tendencje tematyczne dominowały? Co zaproponowali nam znani i nagradzani kompozytorzy, kto pojawił się (i porządnie namieszał) na muzyczno-filmowej scenie, kto zaskoczył, kto rozczarował? I wreszcie – czego możemy spodziewać się w nowym roku i na które ścieżki dźwiękowe czekamy w szczególności? Szczegóły poniżej.

 

Ale najpierw zmiany. W tym roku postanowiliśmy pójść krok dalej i nieco zmienić formułę rankingu. Nie rezygnujemy całkowicie z bogatego zestawienia najlepszych utworów roku, ale tym razem możecie się z nimi zapoznać z poziomu udostępnianej co roku playlisty, dostępnej na Spotify i YouTube. Poniżej znajdziecie wyłącznie najlepszą dziesiątkę (a właściwie jedenastkę) z krótkim, tradycyjnym dwugłosem w ramach komentarza. Ranking został wzbogacony o trzy zestawienia: top ścieżek dźwiękowych ubiegłego roku, największe rozczarowania muzyczno-filmowe ostatnich miesięcy i krótka lista najciekawszych zapowiedzi muzyki filmowej 2016 roku. Wszystko – w jednym wpisie, byście nie musieli już szukać po blogach kolejnych części rankingu. Ok, to ruszajmy.

Najlepsze utwory muzyki filmowej 2015 roku:

(kolejność według daty premiery filmu, linki do utworów w tytułach)

 

Overture” (Whiplash) – Hank Levy / Justin Hurwitz

 

Szymalan: Odwracając słynną kwestię nauczyciela gry z tego filmu, ten utwór to zdecydowanie moje tempo. Na tym jednym dwuminutowym kawałku stoi tak naprawdę spora część ciężaru powodzenia tego filmu: no bo kto uwierzyłby, że tak zawzięty trener byłby w stanie zadowolić się byle jakim utworem? Na szczęście kawałek Hurwitza to potężny kop energii zanurzony w jazzowym sosie.

 

KlapserkaPerkusja jeszcze nigdy nie grała w filmie tak obłędnie jak w Whiplash. Hurwitz odczarował kinomanom jazz, jego ścieżka dźwiękowa do oscarowego filmu otwierającego ubiegły rok to niezwykle melodyjna, intensywna i radosna muzyka, nadająca filmowi tempo i niespotykany rytm. A ten utwór, zajmujący w fabule filmu szczególne miejsce, jest tego najlepszym przykładem.

 

The Imitation Game” (Gra tajemnic) – Alexandre Desplat

 

KlapserkaTak melodyjne, zapadające w pamięć, płynące po gamie ze zwinnością i lekkością tematy tworzy niewielu współczesnych kompozytorów. Desplat, robisz to dobrze.

 

SzymalanSiłą Desplata jest subtelność i brak przesady w używanych środkach. Całą Grę tajemnic zawiązał muzycznie wokół szlachetnego, wręcz staroświecko napisanego lejmotywu, który wprowadza nas w świat filmu w trakcie czołówki i prowadzi nas aż do napisów końcowych. Dodatkowym atutem jest jego uniwersalność – Desplat skupia się na emocjonalnym rdzeniu teh historii, a nie na odtwarzaniu klimatu epoki lub miejsca. Klasa sama dla siebie po prostu.

 

Jupiter Ascending – 3rd Movement” (Jupiter: Intronizacja) – Michael Giacchino

 

SzymalanSłowo „epicki” wydaje się w języku krytyki muzycznej nadużywane, ale w przypadku tego jednego score’u i tego konkretnego utworu autorstwa Michael Giacchino, wydaje się ono być totalnie na miejscu. Rozmaszysta partytura kompozytora wydaje się jakby powstała wręcz przypadkiem – totalnie w oderwaniu od tego, co Wachowscy wyprawiali ze swoim filmem. Tak czy siak, napisał on jeden z najlepszych dzieł w swojej karierze, godne nazwania prawdziwą symfonią. No i zdaje się, że został naszym kompozytorem roku.

 

KlapserkaJedno z największych zaskoczeń roku – mocarny, kosmiczny w swojej stylistyce score do jednego z największych rozczarowań roku. Giacchino ma podobną jak Desplat łatwość przeskakiwania z muzyki lekkiej i przyjemnej (animacje), do poważnych, wręcz mrocznych, ale silnych dźwięków, jak w Jupiter… właśnie. Nie sposób nie wzbić się myślami w przestrzeń, może nawet kosmiczną.

 

Title” (Coś za mną chodzi) – Disasterpeace

 

KlapserkaHorrory przeżywają drugą młodość, więc i muzyka do nich wchodzi na zupełnie nową orbitę. Temat „Title” z Coś za mną chodzi przynosi na myśl brzmienia ze starych gier wideo, co potwierdzałoby silne korzenie elektroniczne Disasterpeace’a. Bardzo świeże.

 

SzymalanCzy kliszą byłoby powiedzieć, że coś za mną chodzi od czasu obejrzenia tego bardzo udanego niezależnego horroru? Tym czymś jest oczywiście syntezatorowy temat główny z jego ścieżki dźwiękowej. W czasach atonalnych, asłuchalnych poza filmem (choć w nich bardzo funkcjonalnych) soundtracków pisanych na potrzeby kina grozy w końcu doczekaliśmy tematu do horroru, który można przysłowiowo zanucić, potupać do niego nóżką i poobierać przy nim ziemniaki. Bardzo, bardzo dobra rzecz.

 

Brother In Arms” (Mad Max: Na drodze gniewu) – Junkie XL (Tom Holkenborg)

 

SzymalanGenialne „Brother In Arms” z nowego Mad Maxa działa w odsłuchu  i bebechowato, i lirycznie zarazem. Można by go użyć i jako tło do ćwiczeń na siłowni, i jako kilkuminotywy opis przeżyć apokaliptycznego świata, który totalnie zwariował. W połowie kawałek Junkie XL-a zamienia się w prawdziwie euforyczny łomot kina przygodowej akcji, by w finale znowu wrócić do napompowanej adrenaliną syreny zagrożenia i paniki. Po prostu coś absolutnie wspaniałego, dawno w kinie nie było ścieżki, która byłaby elektryzująca i działająca na najprostszych filmowych instynktach.  Słuchajcie najgłośniej jak się da!

 

KlapserkaMoc, moc i jeszcze raz moc! „Brother In Arms” to tylko jeden z licznych mocarnych utworów ścieżki roku. Jest w nim wszystko: szaleństwo, pasja, wolność, nostalgia. Coś, co sprawia, że zamykając oczy widzisz siebie pędzącego po bezkresnej drodze w poczuciu totalnej swobody. Junkie XL wyniósł ze szkoły Hansa Zimmera upodobanie do rozmachu tematycznego i wyczucie, kiedy nawet tak intensywne dźwięki należy stonować, by nie przesadzić. Choć mówienie o tonowaniu czegokolwiek w przypadku nowego Mad Maxa wydaje się być nieco… absurdalne.

 

Bundle of Joy” (W głowie się mieści) – Michael Giachcino

 

KlapserkaCzysta radość – słuchania, oglądania i myślenia o tym mądrym i pięknym filmie. Otwierający tę arcyprzyjemną ścieżkę temat „Bundle of Joy” jest jak otwarcie drzwi do kolorowego i niezwykłego świata wyobraźni – zaproszenie do porzucenia schematów, uprzedzeń, spojrzenie w głąb siebie i podjęcie próby zrozumienia, jak działamy.

 

SzymalanJeden z najbardziej subtelnych albumów w karierze Michaela Giacchino. Słynący z głośnych, opartych na rozbudowanych partiach dętych ścieżek do filmów fantasy i science ficton kompozytor, wspiął się tutaj na wyżyny subtelności. Zadziwiająco mało tu akcji, są ładne stonowane tematy, Giacchino buduje soniczną przestrzeń dla historii, bez grania na emocjach widza. Wręcz przeciwnie, kompozytor daje do zrozumienia, że eksploracja tego, co dzieje się w naszych emocjach może okazać się prawdziwą przygodą.

 

Summit” (Everest) – Dario Marianelli

 

SzymalanJeśli mówimy o prawdziwe „filmowych momentach” tego minionego roku, to dojście głównych bohaterów na szczyt Everestu, podczas gdy w tle słyszymy „Summit” Dario Marianelliego, to jest własnie jeden z tych prawdziwe filmowych, wzruszających momentów, które wciskają w fotel w czasie seansu. 

 

KlapserkaUtwór ze ścieżki Marianellego wspina się na tytułowy szczyt z każdą kolejną nutą, serwując w finale pełne zwycięstwo artystyczne i emocjonalne, powiew wolności i satysfakcji, nie gubiąc charakterystycznej dla całej ścieżki melancholii i zapowiedzi tragedii.

 

The Beast” (Sicario) – Jóhann Jóhannsson

 

KlapserkaDo tej pory niekwestionowanym mistrzem mrocznych brzmień w filmowych thrillerach był Desplat. I utwory z soundtracku Jóhannssona w pewien sposób nawiązują do jego twórczości, najbardziej Zero Dark Thirty. Przerażające, skradające się, a potem rozpędzające i zwalniające na przemian dźwięki budzą niepokój i osaczają jak ciemna, bezkształtna masa. A jakie to spójne z klimatem filmu!

 

SzymalanDreszczowiec powinien przede wszystkim wywoływać dreszcze, co Jóhann Jóhannsson w przypadku tworzenia muzyki do Sicario zrozumiał perfekcyjnie. „The Beasts” jest tak zmasowanym atakiem na uszy widza w kinie, że nie mozna po nim złapać oddechu. Jóhannsson nie bawi się w budowanie wielkich tematów, nie pisze ani typowej muzyki akcji, ani typowej muzyki etnicznej. To opresyjny dźwięk w stanie czystym. Nie sposób się od niego uwolnić.

 

Credits” (Crimson Peak) – Fernando Velázquez

 

SzymalanDel Toro, bezgranicznie zakochany w gotyku, nakręcił romantyczny horror w straszącym domu. Potrzebował do tego kompozytora takiego jak Velázquez. Subtelnego, ale i nie bojącego się potężnego brzmienia i wyrazistych melodii. W dobie wielu ciekawych eskperymentów myślowych w muzyce, dobrze czasem wrócić do takiej bezpiecznej przytulnej klasyki rzemiosła.

 

KlapserkaPiękny, klasyczny, miłosny temat otwierający i powtarzany w finale horroru Del Toro to wspaniały ukłon w stronę tradycji, połączenie tajemniczego gotyku i eterycznego romantyzmu. Płynne przejście do tematu grozy sprawia, że „Credits”, jako jeden z niewielu utworów z tej pełnej muzycznego planktonu (krótkich utworów) wydaje się w pełni wyrażać zamysł Velázqueza i harmonizować z historią Del Toro.

 

Safe House” (Spectre) – Thomas Newman

 

KlapserkaChoć początkowo nie byłam przekonana, by akurat ten utwór ze ścieżki Newmana wybrać do rankingu muszę przyznać, że im dłużej go słucham, tym bardziej doceniam sposób, w jaki się rozwija. A rozwija się kapitalnie: intrygująco, dyskretnie, ale i konkretnie, odważnie, świetnie akcentując wydarzenia, które ilustruje. Nie jest to drugie Skyfall, ale Newman zdecydowanie nie przespał tego score’u.

 

SzymalanW połowie tego utworu Newman podarował Bondowi niezwykle uroczy, emocjonalny motyw grany na fortepianie sprawiający, że z nostalgią patrzymy na wszystkie części 007 z Danielem Craigiem w roli głównej (których Spectre jest przecież swego rodzaju podsumowaniem). Poza tym Newman zadbal o suspens i o szpiegowski klimat, udowadniając, że jego sukces z Skyfall nie był dziełem wypadku przy pracy.

 

Rey’s Theme” (Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy) – John Williams

 

SzymalanNajgorszy score z serii Gwiezdnych wojen? Chyba śnicie. Williams wciąż nie stracił nieprawdopodobnego instynktu narracyjnego i zrozumienia postaci, którym obdarzał bohaterów kina przygodowego przez kilka dekad swojej imponującej kariery. Temat Rey – kobiecy, delikatny, ale nie rozlazły czy przesłodzony, za to pełen mocy, w miarę słuchania rozkwitający, stający ręka w rękę z epickimi fanfarami Ruchu Oporu z tej samej ścieżki. Jedna z najciekawszych nowych postaci uniwersum dostała temat, który zapewni jej nieśmiertelność.

 

KlapserkaTak, subtelność tego tematu jest zdecydowanie jego największym atutem. Powiew świeżości w zestawie czerpiących pełnymi garściami z fundamentów tematycznych Gwiezdnych wojen – nieprzesadzony, zwiastujący nowe, a jednocześnie silnie zakorzeniony w space’owych brzmieniach Williamsa.

 

Pełną playlistę znajdziecie tutaj (Spotify) i tutaj (YouTube). Polecam Spoti, bo na YT nie wszystkie utwory są dostępne, a niektóre z czasem giną.

 

Najlepsze ścieżki dźwiękowe 2015 roku

(linki do wszystkich ścieżek dostępne po kliknięciu w tytuł)

 

Mad Max: Na drodze gniewu – Tom Holkenborg (Junkie XL)
 

W ubiegłym roku niekwestionowanym zwycięzcą w kategorii najlepsza muzyka oryginalna do filmu był – nie dajcie się zmylić werdyktom nagrodowych gremiów – Tom Holkenborg aka Junkie XL, który oprawił muzycznie Mad Maxa: Na drodze gniewu. Uczeń Hansa Zimmera udowodnił tym samym, że muzyka w filmie akcji może być jednym z głównych bohaterów, że ścieżka dźwiękowa do takiej produkcji nie musi opierać się na tłuczeniu w talerze i asłuchalnym jazgocie. Brzmienia na albumie Junkiego są absolutnie spójne z filmem Millera – mocne, intensywne, ale gdy trzeba także kameralne, subtelne i tajemnicze.

 
Sicario – Jóhanna Jóhannssona
 

A skoro już o tajemniczości mowa… Sicario Jóhanna Jóhannssona to zdecydowanie numer dwa tego zestawienia. Ścieżka, która przed seansem stanowi niezrozumiałą pulę złowrogich brzmień, w filmie zyskuje tak istotny kontekst, że słuchana po nim zniewala wprost swoją eterycznością. Bardzo klimatyczny, złowróżbny, intrygujący score.

 
Jupiter: Intronizacja – Michael Giacchino
 

Jupiter: Intronizacja Michaela Giacchino to z kolei doskonały przykład na to, że wartość filmu nie zawsze idzie w parze z jakością muzyki. Ostro krytykowana space opera rodzeństwa Wachowskich otrzymała od świetnie rozwijającego się w branży Giacchino coś, co pozwoli zapamiętać ją na lata: pełen rozmachu, patetyczny, ale na swój sposób intymny score, którego słucha się jak dzieła sztuki, i to dosłownie.

 
Gra tajemnic – Alexandre Desplat
 

W tym zestawieniu zdecydowanie nie mogło zabraknąć jednego z najbardziej płodnych i rozchwytywanych kompozytorów: Alexandre’a Desplata, ubiegłorocznego zwycięzcy w kategorii muzyka filmowa za score do Grand Budapest Hotel. Gra tajemnic, która otrzymała wtedy także nominację, to klasyczna, łatwo wpadająca w ucho ścieżka z typowo Desplatowskim, zapamiętywalnym tematem. Niby nic, czego byśmy się po Desplacie nie spodziewali, ale w całości słucha się tego tak dobrze, że myśląc o najlepszej muzyce filmowej ubiegłego roku, nie sposób tego tytułu pominąć.

 
W głowie się nie mieści – Michael Giacchino
 

Michael Giacchino jest ostatnią osobą, którą można było w ubiegłym roku oskarżyć o lenistwo artystyczne. Ten pracowity kompozytor dwoi się i troi, by udowodnić, jak wielki posiada talent i że Oscar za muzykę do animacji Odlot to nie jest szczyt jego możliwości. Przede wszystkim zaś udowadnia, że bajki to wciąż jego konik i potrafi oprawić muzycznie zarówno fantasy, jak i film dla najmłodszych widzów. A efektem tego jest muzyka do uwielbianej przez widzów animacji W głowie się mieści – pięknej, melodyjnej, słodkiej, nostalgicznej, ale przede wszystkim bardzo radosnej ścieżki.

 
Whiplash – Justin Hurwitz
 

W każdym roku w muzyce filmowej pojawia się ktoś nowy i szturmem zdobywa serca miłośników filmowych brzmień. W 2015 roku był nim Justin Hurwitz, autor rozpoznawalnych już wszędzie tematów do Whiplash. Melodyjny, radosny, pełen energii score był wspaniałym otwarciem premierowym ubiegłego roku.

 
Everest – Dario Marianelli
 

Znany z subtelnych, „kostiumowych” opraw dźwiękowych Dario Marianelli zajął się ostatnio muzyką do niesłusznie pomijanego we wszelkich nagrodach Everestu. Potraktowana z uzasadnioną tematycznie subtelnością ścieżka w udany sposób „dogania” idących na szczyt uczestników wyprawy, gdy trzeba jednak – usuwa się na bok, dając pozostałym twórcom (operatorowi kamery, aktorom) przestrzeń do wyrażenia emocji.

 
Crimson Peak – Fernando Velázquez
 

Fernando Velázquez nie jest może kompozytorem tak płodnym jak Desplat, ale gdy pojawia się na scenie muzycznej, zniewala stylistyką swoich albumów. W 2015 roku zaproponował nam przepiękną, pełną klasycznych, nawiązujących do tradycji romantyzmu i gotyku, brzmień ścieżkę dźwiękową do filmu Crimson Peak. I trzeba przyznać, że momentami jego propozycja była o wiele ciekawsza niż fabularne rozwiązania Del Toro.

 
Timbuktu – Amine Bouhafa*


 

Na koniec mały bonus (u Szymalana to coś innego – sprawdźcie co)- ścieżka, która poruszyła mnie w szczególny sposób, która stała się moim punctum – brzmieniem, który wywołuje we mnie niewyrażalne werbalnie emocje. Piękna, subtelna i pełna smutku muzyka młodziutkiego Francuza tunezyjskiego pochodzenia.

 

Rozczarowania 2015

Powyższe ścieżki dźwiękowe nie są jedynymi wartymi uwagami, ale swoją wysoką jakością zdecydowanie wybijały się spośród wydanych w ubiegłym roku soundtracków. W ich gronie były jednak także albumy nietrafione, ścieżki potraktowane przez kompozytorów po macoszemu, zbyt przeciętne jak na twórców tej rangi, wielokrotnie po prostu asłuchalne. Największymi rozczarowaniami, kolejny już raz (czy to już tendencja?), okazały się sequele wielkich produkcji: Avengers: Czas Ultrona i Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2.

 

Brian Tyler, który napisał kapitalny temat do filmu o superbohaterach tym razem zbyt mocno oparł swoją muzykę o stworzony już fundament, nie proponując zbyt wiele nowego i nie nadążając za jakością filmu Jossa Whedona.

 

James Newton Howard z kolei przeżywa ostatnimi czasy ogromną niemoc twórczą, będąc zdolnym jedynie na odtwarzanie utartych tematów z oprawianych przez siebie filmów. Mając w pamięci jego poprzednie projekty i fantastyczne tematy napisane dla pierwszych dwóch części głodowej trylogii, żal słuchać, jak trudzi się, by złapać uwagę widza. Pojedyncze utwory z obu ścieżek znalazły się wprawdzie w zestawieniu tych najciekawszych, ale gdy się w nie wsłuchacie, szybko zrozumiecie dlaczego. To po prostu dobre aranżacje bardzo dobrych tematów z poprzednich części filmów. Szkoda.

 

Ale jeszcze większą szkodą – dla muzyki filmowej, kompozytorów i widzów-słuchaczy – są coraz częstsze przypadki niewydawania ścieżek dźwiękowych do filmów. To bardzo przykre, bo większość z nich to kapitalnie brzmiące w filmach kompozycje, stworzone zresztą przez naprawdę świetnych muzyków. Nie do odżałowania jest brak wydania Ziarna prawdy, klimatycznego soundtracka Abla Korzeniowskiego, świecącego triumfy na świecie i odbierającego aktualnie liczne nagrody za muzykę do serialu Penny Dreadful, a także stylowego, lekkiego, baśniowego Pentameronu Alexandre’a Desplata, muzyki, która idealnie odnalazła się w tym dziwacznym, nieoczywistym świecie magii. Obyśmy w tym roku nie doświadczyli takich wpadek.

 

Oczekiwania 2016

Całe szczęście, że nowy rok zwiastuje wspaniałe muzyczno-filmowe współprace. Oczekiwania są ogromne, bo na liście must hear znajdują się kapitalni kompozytorzy z głośnymi już od dawna tytułami. Oprócz obecnych już w kinie opraw takich filmów jak Moje córki krowy (Bartosz Chajdecki), Nienawistna ósemka (Ennio Morricone) czy Dziewczyna z portretu (Alexandre Desplat) czekamy na wydanie ścieżki dźwiękowej do Zjawy (Ryûichi Sakamoto, Carsten Nicolai) i kolejne głośne premiery. Wydarzeniem będzie z pewnością soundtrack Hansa Zimmera do Batman vs. Superman (Zimmer pracuje także nad trzecią częścią animacji Kung Fu Panda i Inferno). Tradycyjnie nie próżnuje Desplat, którego już wkrótce będziemy mogli słyszeć w Rogue One: A Star Wars StoryThe Light Between Oceans, nowym filmie twórcy Blue Valentine. Po sukcesie Mad Max: Na drodze gniewu spore nadzieje wiążemy też z muzyką Toma Holkenborga do Deadpool. Ciekawe z pewnością będą też efekty pracy Michaela Giacchino przy Star Trek Beyond i Zootopii. Osobiście wyglądam też z niecierpliwością owoców kolejnej współpracy Cliffa Martineza z Nicolasem W. Refnem, którzy tym razem spotkali się na planie horroru The Neon Demon. Niektóre projekty jeszcze nie mają kompletnej obsady, ale takie tytuły jak Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć (ekranizacja książki J.K. Rowling), nowa Księga dżungli czy Tarzan z pewnością otrzymają muzykę godną swoich tematów. Czekamy!
 

Nasze poprzednie rankingi znajdziecie w zakładce Muzyka filmowa. Tam też mieszkają  zestawienia najlepszych piosenek filmowych ostatnich lat, a to najnowsze – już niebawem. Stay tuned!

 

Źródło zdj.: geekcity.ru

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.