Najlepsze melodramaty

pamietnik-film

Kto lubi czasem obejrzeć dobry melodramat, ręka w górę! Ja lubię. Kiedyś oglądanie filmów tego gatunku uważane było w niektórych kręgach za wstydliwe. Kojarzone z pełnymi intryg, czarno-białych bohaterów i, oczywiście, happy endów historie rodem z harlequinów lub brazylijskich telenowel, miały właściwie jeden target: egzaltowane, sentymentalne i wrażliwe kobiety bez większych ambicji kulturalnych, którym czas wolny pozwalał na poświęcanie się rozrywkom tego rodzaju. Dziś nie ma już ani wolnego czasu, ani tej grupy docelowej, a i moda na szczęśliwe zakończenia dawno odeszła do lamusa. Współczesne melodramaty to tak naprawdę pełnokrwiste dramaty, które po prostu uczyniły miłość swoim głównym tematem, a realizacyjnie w niczym nie ustępują „poważanym” gatunkom filmowym. Poniższe zestawienie doskonale zresztą to potwierdza.

 

Wybór totalnie subiektywny, więc chętnie dowiem się z komentarzy, jakie są Wasze ulubione melodramaty:)

Szkoła uczuć (2002) szkola-uczuc

Pamiętam do dziś, jak moja siostra, słuchając namiętnie składanki z filmu (z kultowym Only Hope w wykonaniu Mandy Moore na czele), wręcz nakazała mi obejrzeć ten film, zapewniając, że przepadnę. Oczywiście, przepadłam, a potem słuchałam tych wyciskających łzy piosenek razem z nią. Do filmu wracałam jeszcze wielokrotnie, bo historia – choć sztampowa i mało realistyczna – przemawiała do mnie i moich rówieśników pierwszorzędnie. I przemawia chyba do dziś, o czym wiem od mojej teściowej – teolog i katechety – która często ogląda ten melodramat ze swoimi uczniami i inicjuje inspirującą dyskusję. A cisza w sali jak makiem zasiał!;)

 

PS. Kocham Cię (2007)

PS-Kocham-Cie

Flm o miłości i wzajemnej trosce o siebie, a przy tym piękne studium żałoby, uczenia się życia na nowo, w pojedynkę. Wyjątkowo subtelny w mówieniu o śmierci i miłości, niestosujący skrótów myślowych i agresywnego montażu, niezwykle naturalny aktorsko (Hilary Swank i Gerald Butler są tu znakomici, ale pięknie gra też drugi plan z Kathy Bates, Jeffreyem Deanem Morganem i Giną Gershon na czele). Do tego część akcji dzieje się w Irlandii i poza tymi krajobrazami nic mi już do szczęścia nie trzeba…

 

Co się wydarzyło w Madison County (1995)

co-sie-wydarzylo-w-madison-county

Poruszający, stonowany, a jednocześnie kipiący od emocji film z doskonałymi występami Meryl Streep i Clinta Eastwooda, zmagającymi się z uczuciem, do którego dostęp blokują ich… konwenanse. Co wybrać – wierność czy miłość? Brzmi jak banał, ale film wciąga do ostatniej minuty, a po nim zostaje zaduma i ogromna nostalgia.

 

Przeminęło z wiatrem (1939)

przeminelo-z-wiatrem

Tego filmu nikomu nie trzeba przedstawiać. Choć ja swoją przygodę z Przeminęło z wiatrem odpoczęłam od lektury, podsuniętej mi przez mamę, to kultowy film z rozkoszną Vivien Leigh i szarmanckim Clarkiem Gable wspominam równie miło jak książkę. Emocje z historii Scarlett O’Hary i jej burzliwego związku z Rhettem Butlerem sypią się jak iskry i choć losy bohaterów osadzone są w czasach dziś nam dalekich, odległych czasowo i kulturowo, to ich uczucie i relacja są ponadczasowe, czytelne także dziś.

 

Casablanca (1942)

casablanca-film

A skoro już jesteśmy przy klasyce, to nie sposób pominąć w tym zestawieniu filmu, który rozsławił największe, marokańskie miasto – Casablancę. Osadzona tam historia Ricka Blaine’a, właściciela klubu nocnego, i Illsy Laszlo, jego dawnej miłości, dziś uwikłanej w związek o silnym podłożu politycznym, wykraczała daleko poza ramy melodramatu, ale dziś jest utożsamiana właśnie z nim i stawiana jako archetyp gatunku.

 

Joe Black (1998)

joe-black-film

Przyglądając się przygotowanej liście tytułów zauważyłam, że znalazła się tu całkiem spora grupa filmów z motywem podróży w czasie lub rzeczywistości. Joe Black jest jednym z nich. To film o oswajaniu śmierci, ale też trudnej miłości. Mówią, to że najlepsza rola młodego Brada Pitta, ale dla mnie nie tylko on sprawia, że o filmie myśli się jako o poważnym tytule. To także cała warstwa metaforyczna, siatka domysłów, sugestii i pytań, których reżyser (Martin Brest), a właściwie autor powieści, na podstawie której powstał film (Alberto Casella) nie boi się stawiać (bo, chciałoby się dodać, wierzy w inteligencję widza). Smutny, ale piękny film.

 

Między piekłem a niebem (1998)

miedzy-pieklem-a-niebem-film

Być może to nieoczywisty wybór, ale ten kojarzony bardzo mocno z tragicznie zmarłym Robinem Williamsem tytuł jest tak naprawdę pięknym filmem o miłości i  o tym, jak radzić sobie z odchodzeniem tych, których kochamy. A przy tym jest przepełniony teoriami eschatologicznymi, wizjami tego, co jest po śmierci, czy w ogóle coś jest, a jeśli tak, to czy spotkamy się tam z ukochanymi i kim oni tam dla nas będą. Głęboki, poruszający i tym bardziej tragiczny, gdy ogląda się go przez pryzmat finału życia Williamsa. Plus ma jedną z najpiękniejszych zamykających piosenek w historii kina (Beside You – Simply Red), warto doczekać napisów końcowych (choć film wpędza w taką zadumę, że podejrzewam, iż tak będzie to miało miejsce).

 

Zeszłej nocy (2010)

zeszlej-nocy-film

A to już melodramat we współczesnym wydaniu. Miłość goni zdrada, wierność drugiej osobie walczy z wiernością sobie i własnym uczuciom, każdy dzień kryje w sobie moc pokus, kryzys w związku wydaje się nieunikniony. Cztery osoby, trzy interesujące relacje, mnóstwo niedomówień i niespełnienia, które w ciągu jednej nocy zmieniają wszystko. Kameralny dramat z Keirą Knightley, Evą Mendez, świetnym Samem Worthingtonem i Guillaume Canetem, w którego spojrzeniu nie sposób się nie zakochać. Jedno z moich największych filmowych zaskoczeń.

 

Pamiętnik (2004)

notebook-film

Oczywiście, że jest i Pamiętnik. Kultowy melodramat z Ryanem Goslingiem i Rachel McAdams w rolach głównych podbił serca milionów dziewcząt na całym świecie. Nic dziwnego – aktorzy, których połączyła w filmie wyjątkowa „chemia” (i nie tylko w filmie, ich związek zapoczątkowany zdjęciami do Pamiętnika przetrwał trzy lata) stworzyli z tej typowo sparksowskiej ckliwej opowieści prawdziwy dramat o miłości, która przetrwa wszystko. No i ten pocałunek, serio, każda dziewczyna śniła o nim po nocach;)

 

Wielki Gatsby (2013)

The-Great-Gatsby-2013

Historię Jaya Gatsby’ego lubię właściwie we wszystkich odsłonach, bo każda ma w sobie coś wyjątkowego. I choć wersja z Robertem Redfordem i Mią Farrow (z 1974 roku) była chyba tą najlepszą, większość z nas kojarzy najbardziej ostatnią, z brawurową rolą Leonardo DiCaprio. Buz Luhrmann, artysta-reżyser (w tej kolejności) dał tu bowiem popis swojego ulubionego kiczu, wypełnił tę skromną, choć spektakularną opowieść, przepychem i brokatem rodem z willi głównego bohatera, sprawił, że niespełnione uczucie Gatsby’ego i Daisy Buchanan rozbłysło różnobarwnym światłem i stało się tylko tłem dla opowieści o życiu bogatej, nowojorskiej śmietanki towarzyskiej lat 20. Mimo to, duch i styl F. Scotta Fitzgeralda nie zginął. I pewnie doczeka się jeszcze niejednej ekranizacji.

 

Miasto aniołów (1998)

miasto-aniolow-film

Jeśli miałabym wskazać jakikolwiek film, w którym Nicholas Cage nie odwracał mojej uwagi od filmu (mam bardzo ambiwalentne odczucia co do aktora, co sprawia, że nie mogąc go oglądać, sukcesywnie nadrabiam filmy z jego udziałem, by dowiedzieć się, w czym rzecz), to byłoby to właśnie Miasto aniołów. Film obejrzałam właściwie tylko dla Meg Ryan, którą swego czasu uwielbiałam. Ok, jest tu dużo patosu, oglądany dziś, z perspektywy współczesnego stanu gatunku, trąci może nieco myszką, ale wtedy, pod koniec XX wieku, miał swoją duszę. I pokazywał w piękny sposób, jak przeżywają swoją pracę lekarze z powołania.

 

Dom nad jeziorem (2006)

dom-nad-jeziorem-film

Mam słabość do tego filmu – kolejnego, notabene, w którym bohaterowie przenoszą się niejako w czasie. Alex i Kate mieszkają w jednym domu nad jeziorem, ale dzieli ich… dwa lata. By nawiązać ze sobą relację, muszą komunikować się listownie – służy im ku temu magiczna skrzynka na listy. Wiem, brzmi jak durna bajka, ale ile w tym filmu nostalgii, ile dyskretnych znaków, łagodnych gestów! Cudnie grają tam Sandra Bullock i wyjątkowo dobrze obsadzony w roli wycofanego Alexa Keanu Reeves. Choć, koniec końców, to studium samotności i tęsknoty za czyjąś bliskością, jest bardzo, bardzo smutne…

 

W Kairze (2009)

cairo_time

Kanadyjsko-egipska koprodukcja Ruby Nadda to wciąż nieznana, nieodkryta pozycja, o której pewnie większość z Was nigdy nie słyszała. Ja sama potraktowałam ją nieco po macoszemu, włączając w podróży, na zabicie czasu. Tymczasem co się okazało – film jest nie tylko interesujący fabularnie i kulturowo (akcja dzieje się w w tytułowym Kairze), ale i jest niesamowicie zmysłowy, eteryczny. Wszystko tam dzieje się na poziomie mowy ciała, niedopowiedzeń, symboli i wywołuje wręcz ciarki na plecach. Wiecie, to tak jak w sytuacji, gdy napięcie i emocje sięgają zenitu i w tym zawieszeniu tkwimy przez dobre kilkadziesiąt minut. Historia obejmuje spotkania głównej bohaterki, Juliette (wspaniała Patricia Clarkson), która przyjechała do stolicy Egiptu, by pobyć z mężem, pracującym w ONZ, z jej tłumaczem i przewodnikiem po mieście, Tarequiem (cudowny Alexander Siddig). I wierzcie, każda kobieta chciałaby móc spędzić z nim trochę czasu. Co za czar!

 

W kręgu miłości (2012)

w-kregu-milosci-film

Belgijski kandydat do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny to trudny film. Poruszający problem straty, śmierci, kryzysu w związku z tym związanym, walki o siebie wzajemnie, pytań, czy warto walczyć o coś, co straciło swoje spoiwo. W kręgu miłości, podobnie jak Cairo Time, oglądałam w podróży, nie przeczuwając, jaki ciężar tematyczny w nim tkwi i jak długo będzie siedział mi w głowie. Także w miły sposób, bo bluegrassowe utwory tam grane (uwielbiam ten gatunek!) towarzyszą mi w wielu chwilach do dziś.

 

Ona (2013)

ona-film

Nie sposób o tym nowoczesnym ujęciu melodramatyczności na ekranie tu nie wspomnieć. Tym bardziej, że film – prezentujący przesmutną rzeczywistość i mentalność współczesnego świata – jest kapitalnie pomyślany i zagrany (Phoenix!). Kto wie, może kiedyś mówiąc melodramat, będziemy myśleć także o związkach wirtualnych, które dziś z miłością zupełnie nie utożsamiamy?

 

Dirty Dancing (1987)

dirty-dancing

Sorry, dziewczyny, ale nie jestem wielką fanką Dirty Dancing. Mało tego, ścieżka dźwiękowa do filmu mnie odstrasza, a słysząc Time of My Life, wychodzę do drugiego pokoju. Ale mam ogromny sentyment do Patricka Swayze i kilku scen w filmie, które bardzo lubi. A świadomość tego, jak ten klasyczny melodramat wpłynął na miliony kobiet na całym świecie, nie pozwala tego tytułu pominąć.

 

List w butelce (1999)

Pamiętam, że List w butelce nadrabiałam przy okazji przygotowywania zestawienia filmów o dziennikarzach (o, tutaj), szczerze ciesząc się, że mogę zobaczyć Robin Wright – zdobywającą wówczas ogromne uznanie rolą Claire Underwood w House of Cards – w tak kameralnej roli. Historia jest w ogóle bardzo przyzwoita, pięknie gra tu Kevin Costner, ma tu swoją drugoplanową rolę nawet Paul Newman, jest dużo uspokajających scen i, o, rany – znowu, sporo rozmów o śmierci i przemijaniu. Czasem się temu Sparksowi przydarzą ładne, nie takie ckliwe historie;)

 

Wiek Adaline (2015)

The-Age-of-Adaline

A to już coś zupełnie nowego. Wszyscy spisaliśmy Wiek Adaline na straty, bo jak to, historia kobiety, której czas stanął w miejscu i nie dotyka jej przemijanie? Z Blake Lively w roli głównej (ja tam się cieszyłam)? A tu się okazało, że fabuła nie tylko trzyma się w ryzach, ale i atmosfera w filmie bardzo przyjemna, i Lively gra fantastycznie, i jeszcze drugi plan uroczy (wspaniała Ellen Burstyn i jedna z najlepszych epizodycznych ról Harrisona Forda ostatnich lat!). No i Michiel Huisman, taki bardzo na tak! Jest co pooglądać i czym się rozmarzyć.

 

W.E. Królewski romans (2011)

Drugi i ostatni jak dotychczas film wyreżyserowany przez Madonnę z przepiękną muzyką naszego rodaka, Abla Korzeniowskiego, dla którego w ogóle po film sięgnęłam (byłam ogromnie ciekawa, jak te utwory odnajdują się w filmie – okazało się, że grają absolutnie pierwsze skrzypce i są dodatkowym, pierwszoplanowym utworem, co najlepiej świadczy o ich arcydzielności). Ale film też nie jest wcale trywialny. Powiem szczerze, że byłam nawet całkiem zaskoczona, jak ładnie ta dwutorowa historia (rzecz dotyczy słynnego romansu króla Edwarda VIII z rozwódką i tym samym skandalistką Wallis Simpson, który tak bardzo inspiruje bohaterkę filmu, Wally Winthrop, że postanawia sama rozprawić się ze swoimi problemami miłosnymi) się ułożyła. Warto zobaczyć, ale nade wszystko – posłuchać!

 

Czas na miłość (2013)

about-time

Richard Curtis – tego pana żadnemu miłośnikowi komedii romantycznych i melodramatów przedstawiać nie trzeba (a jeśli trzeba, to tak, to jest reżyser kultowego To właśnie miłość i scenarzysta wielu romantycznych historii jak choćby Cztery wesela i pogrzebNotting Hill i obie części przygód Bridget Jones). Brytyjczyk ma niespotykaną zdolność do pisania słodko-gorzkich historii, które nie tylko przyjemnie się ogląda, ale z których też coś się w głowie wynosi. Czas na miłość to ciepła historia Tima, który odkrywa, iż może podróżować w czasie i postanawia wykorzystać tę zdolność, by odnaleźć miłość. Wzruszająca opowieść, pięknie zagrana przez Domhnalla Gleesona, Rachel McAdams i kapitalnego Billa Nighy’ego, ulubionego aktora Curtisa.

 

Titanic (1997)

titanic-film

Last but not least. Legenda gatunku, film, bez którego nikt chyba nie wyobraża sobie historii nieszczęśliwej miłości na ekranie. Działa oglądany nawet pięćdziesiąty drugi raz z kolei. Klasa.

 

Źródło zdj.: sky.com

 

Zobacz też:

Filmy o dziennikarzach
Filmy o końcu świata
Filmy o macierzyństwie
Filmy o miłości
Filmy o nauczycielach
Filmy-tsunami
Wzruszające filmy
 

9 myśli nt. „Najlepsze melodramaty

  1. Ciekawe, uwielbiam melodramaty, ale tych moich ulubionych tutaj nie ma :) Lubię oczywiście bardzo Dirty dancing, Dom nad jeziorem oraz Pamiętnik. Na mojej liście znalazłyby się: Droga do szczęścia, Siedem dusz, Pokuta i jeszcze Mary i Max, ale to bardziej dramat chyba ;)

    • A widzisz, dla mnie „Siedem dusz” i „Pokuta” to jednak dramaty:) „Droga do szczęścia” – ok, ale widziałam tak dawno, że nie pamiętam dobrze swoich wrażeń, dlatego celowo go tu pominęłam.

  2. „Śniadanie u Tiffaniego”, „Rzymskie wakacje”, „Tacy byliśmy”, ” Love story”, „Pod słońcem Toskanii”, „Niebezpieczne związki”, „Pretty women”, „Notting Hill”, „Tylko miłość”

  3. Jeden z moich ulubionych gatunkow :D Choc kiedys wiecej ich ogladalam – do listy dorzucilabym „Malowany Welon” – bardzo dlugo plakalam po tym filmie. Ostatnio tez natrafilam na nowsza ekranizacje. Bardzo podobal mi się „Take this waltz,”Wiosenna bujnosc trwa,” a przede wszystkim „Wzgorze Nadziei” – to jeden z najczesciej ogladanych przeze mnie filmow!

    • „Take This Waltz” lubię, choć nie do końca podobało mi się to odwrócenie klimatu w drugiej połowie. „Wzgórze nadziei” nie należy do moich ukochanych filmów, coś mnie w nim drażni:/ A „Wiosennej…”, o zgrozo, nie oglądałam!

  4. Ps. Ale co do tych ulubionych to mam problem by tak na poczekaniu wymienić. Jakoś w ogóle mam ostatnio problem z takimi rzeczami typu „wymień ulubiony/ą..” :(
    Większość z powyższych wymienionych w poście filmów muszę odświeżyć. Bo pamięć trochę zawodzi, poza takimi klasykami jak „Przeminęło..”, „Casablanca”, „Titanic”, „Dirty..”, oraz „Wiek Adeline” i „Ona”, które oglądałam stosunkowo niedawno.
    Choć te klasyki chyba też warto sobie odświeżyć. A zacznę od „Wielkiego Gatsby’ego”, bo wersja z Leo do dzisiaj czeka na obejrzenie! Choć podejrzewam, że będę wolała starsze wersje, bo lubię czar „starych filmów”.
    Pozdrawiam :)

  5. Ha ha.. Zero rąk w górze? Czyżby nadal był to wstydliwy temat? ;) No to ja pierwsza. Oczywiście że lubię. Jak przystało na niepoprawną romantyczkę, wrażliwą duszyczkę, nieuleczalnie naiwną dziewczynkę itd :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.