Niewierni (Les Infidèles, 2012)

Les_Infideles_film_cinema_Jean_Dujardin_-800x513
Pamiętam dobrze, gdy pierwszy raz zobaczyłam zwiastun Niewiernych. Pomyślałam: „O rany, Dujardin! Jak fajnie! Muszę to zobaczyć!”. Do głowy mi nie przyszło, że ten czarujący i utalentowany aktor może zagrać w tak kiepskim filmie. Wiedziałam, że lubi eksperymentować ze sztuką i konwencjami filmowymi, ale że ma gust i klasę nie wątpiłam. Wprawdzie oglądając zwiastun nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że coś z tym filmem jest nie tak, że coś tu nie śmieszy tak, jak chyba miało śmieszyć, ale zrzuciłam to na karb specyfiki tego typu materiałów. W końcu nie da się pokazać wszystkiego w dwóch zaledwie minutach i grunt to zaciekawić – a to się udało. I co? I to, że kolejny raz okazuje się, że pierwsze wrażenie – nawet jeśli chowające się dyskretnie za ciekawość i nadzieję – mówi o filmie najwięcej. Bo Niewierni to gniot nad gnioty i nie ratuje go nawet dobre aktorstwo Dujardina i Lellouche’a.
 
Fred, Olivier, François, Laurent, James (Dujardin) i – z drugiej strony – Greg, Nicolas, Bernard, Antoine, Eric (Lellouche) – to właśnie tytułowi niewierni, mężczyźni, którzy mają mniejszy lub większy, ale w każdym wypadku nierozwiązany, problem z utrzymaniem… no… wiecie… wierności. Ich historie tworzą kalejdoskop zamkniętych w krótkich klatkach epizodów miłosnych, których wspólnym mianownikiem jest niewierność właśnie. W pogoni za spódniczkami dojrzali już bohaterowie jakby mimochodem zastanawiają się nad jakością swoich związków i celowością istnienia cnót, które dla ich partnerek są tak istotne.
 
Jakie to wszystko nudne i męczące, wiecie? Już sam pomysł na fabułę jest, wbrew pozorom, jałowy. Bo czy mówienie dziś w kinie o (nie)wierności i ukazywanie seksu w najróżniejszych jego odmianach i pozycjach jeszcze kogoś szokuje? dziwi? pociąga? Ok, załóżmy, że tak, że znajdą się tacy, którzy chcą sobie pooglądać gołe pośladki (płci obojga) i tematyka seksualnych podbojów w takim wydaniu mu odpowiada. Co twórcy mu oferują? Garść nędznych obrazków, z których nie zapamiętuje się nic poza tym, co pokazano w zwiastunie, czyli wylatującego za okno psa, spacerujących kumpli, szydzących z wierności, jakiegoś kolesia na wózku i, obowiązkowo, typa w szpitalu, który miał być zabawny, a wyszło jak wyszło. Z humorem to tu w ogóle jest okropnie i marnie – napisane ponoć (tak reklamowali) z polotem i zabawną ironią dialogi wypadają płytko i poważnie, a to co mogłoby być śmieszne, raczej obrzydza niż bawi.  Pewnym jest, że te w większości nierówne i nudne nowelki filmowe, które łączy wspólny motyw, nie przekonują, nie zdumiewają, nie odprężają i nie niosą żadnej nowej lub ciekawie podanej prawdy o nas samych.
 
A najbardziej boli świadomość, że z tego materiału można było zrobić naprawdę zabawny film, niosący przy okazji garść poważnych refleksji na temat życia, związków i relacji damsko-męskich. Ten potencjał nie został wykorzystany. Ktoś – z tej olbrzymiej grupy reżyserów i scenarzystów – się po prostu nie przebił, nie przekonał innych, nie dał rady. Przykre.

 

Czy polecam? Nie, nie, nie.

 

Źródło zdj.: wikinoticia.com

 

9 myśli nt. „Niewierni (Les Infidèles, 2012)

  1. Dobry film, polecam. Pamiętajcie, że recenzje pisane powyżej są tylko i wyłącznie subiektywnym odczuciem ;) Film i zabawny i miejscami poważny i gra aktorska całkiem całkiem.

  2. oj, czyżby ktoś tu bał się swojej drugiej natury? film musowo do obejrzenia – refleksja jest – trzeba tylko samemu na nią wpaść przykro mi;)
    film oceniam na 8/10, muzyka do filmu rewelacja – 10/10!!

  3. „Niewierni” znaleźli się w moim facebookowym maratonie, więc obejrzeć tak czy inaczej będę ich musiał. Cóż mi Jean Dujardin nie podobał się w „Artyście”. Uważam, że zagrał podobnie jak w wielu jego wcześniejszych filmach, natomiast te wszystkie laury poleciały do niego tylko z powodu filmu :> Wiedziałem, że ten film nie prezentuje nic nadzwyczajnego, ale aż tak jest źle? :< No szkoda, bo ostatnio strasznie polubiłem francuskie kino, a tutaj taka niemiła niespodzianka :< Pozdrawiam i zapraszam do siebie na recenzję filmu "Step Up 4 Revolution" :D http://www.filmowe-abecadlo.blogspot.com

  4. Dziękuję serdecznie za poświęcenie się i obejrzenie filmu :-) teraz już ja nie muszę tego robić. Dujardin interesuje mnie mnie we wcześniejszych francuskich produkcjach komediowo sensacyjnych – widziałaś może? Ja mam na liście do obejrzenia.

    Ostatnio w ogóle jakiś „wysyp” filmów dotyczących niewierności i w większości mało to udane produkcje, wyjątkiem był „Take this waltz”

    Pozdrawiam

  5. To mnie teraz zasmuciłaś. Jak zobaczyłam tytuł „Niewierni” to mi się najpierw skojarzyło z książką Severskiego, ale szybko się ocknęłam z amoku podniety, bo przecież książka nowa, a tu by film już zdążyli nakręcić?;) Filmu nie widziałam, pewnie obejrzę, bo zawsze mam tak, że im mocniej krytykują, tym większą mam chęć sama się z takim filmem rozprawić. Temat ma potencjał, jeśli jednak wyjdę z podobnymi odczuciami do Twoich, rozczarowanie chyba będzie podwójne. Nie bardzo rozumiem, czemu chcę dać temu filmowi szansę… tym bardziej, że z Twojej recenzji wynika, że to totalna strata czasu. Cóż, przekorna natura bywa przekleństwem. Kto wie, może i twórcy „Niewiernych” są zbyt przekorni, żeby temat z iskrą potraktować strażacką pianą?
    Idę się zmierzyć, pozdrawiam! ;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.