Muzyka filmowa 2015

maxresdefault

Od trzech lat wraz z Szymalanem z Filmowe Konkret-Słowo zapraszamy Was do podróży przez filmowe ścieżki dźwiękowe minionego roku. Nasze rankingi, te dłuższe i te krótsze, były dowodem na to, że w muzyce filmowej dzieje się dużo i dobrze – przedstawiane utwory tworzyły przepiękną reprezentację tego, co w tej dziedzinie kinematografii najlepsze, najciekawsze i najoryginalniejsze. W roku 2015 w filmach również nie zabrakło ciekawych brzmień. Jakie tendencje tematyczne dominowały? Co zaproponowali nam znani i nagradzani kompozytorzy, kto pojawił się (i porządnie namieszał) na muzyczno-filmowej scenie, kto zaskoczył, kto rozczarował? I wreszcie – czego możemy spodziewać się w nowym roku i na które ścieżki dźwiękowe czekamy w szczególności? Szczegóły poniżej.

Czytaj dalej

Gra tajemnic

Niewiele widziałam ostatnio filmów, w których istniałby tak duży rozdźwięk między samym filmem i sposobem prowadzenia fabuły a głównym bohaterem – jego konstrukcją i interpretacją wcielającego się weń aktora. Na rzecz tego drugiego, jasna sprawa. Grę tajemnic ogląda się dobrze i z innym składem pewnie nadal byłaby ciekawym filmem, ale to Benedict Cumberbatch nadaje mu ikry, której tu ewidentnie brakuje. Co nie zmienia faktu, że to wciąż całkiem udany film.

Czytaj dalej

Niezłomny

Chyba wszyscy drżeli o nowy projekt Angeliny Jolie. Po melodramatycznej, dość patetycznej i przez wielu uważanej za propagandową Krainie miodu i krwi, idąc za tym, co leży jej szczególnie na sercu, znów zajęła się wojną. I choć tym razem swoją fabułę oparła na faktach, negatywne nastawienie do filmu szybko odbiło się na jego recenzjach. Niezłomny nie został dobrze przyjęty przez krytyków, a mimo to wciąż jest wymieniany jako jeden z faworytów do nominacji oscarowych. Ta ambiwalencja Amerykanów prosto przekłada się jednak na jakość filmu. Niezłomnego ogląda się bowiem dobrze, to niezły film, ale nie generuje wielu emocji i szybko ulatuje z głowy.

Czytaj dalej

Grand Budapest Hotel

Grand Budapest Hotel

O tym, jakie właściwie wrażenia pozostawił we mnie Grand Budapest Hotel zastanawiam się odkąd wyszłam z seansu. I chyba wciąż nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, nie popadając w sprzeczności. Kiedyś powiedziałabym, że z Wesem Andersonem mam problem, bo choć bardzo cenię to, co robi w kinie i dla kina, jego filmy nie zachwycają mnie.. Dziś powiem inaczej: to nic złego, że tak się dzieje, bo kino jest jak pudełko czekoladek… a Wy doskonale wiecie, jak kończy się to zdanie. Czytaj dalej

Tajemnica Filomeny

philomena04

Ile razy zdarzyło wam się oskarżyć film o przewidywalność po zobaczeniu kilku pierwszych scen? Pewnie nierzadko. A ile razy wasze oskarżenie było słuszne? Pewnie często. Chcielibyście się wreszcie pomylić i dostać sporą dawkę nagłych zwrotów akcji mimo iż początkowo myśleliście, że wiecie o tej historii wszystko? Musicie zatem zobaczyć Tajemnicę Filomeny.
 
Czytaj dalej

Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom

moonrise-kingdom09

Kochankowie z Księżyca w pierwotnym zamyśle musieli być baśnią. Niezwykła barwna stylistyka, wyraziste, czasem nawet zbyt jaskrawe zdjęcia, charakterystyczni bohaterowie, specyficzna gra aktorska, nadrealistyczna konwencja – wszystko to sprawia wrażenie uczestniczenia w czymś tak nierzeczywistym, że aż magicznym. Bo i magiczny jest cały ten dziwaczny film, który raz zdumiewa, innym razem bawi, zawsze jednak pobudza wyobraźnię, przyciąga i czaruje.
 
Czytaj dalej

Operacja Argo

ARGO
Argo miało u swoich podstaw dwie poważne (dla mnie: rozstrzygające) zalety, które nie tylko zachęcały do seansu, ale też rozbudzały wyobraźnię i wzmagały niecierpliwe oczekiwania. CIA, bo wszelkie tajne operacje, w dodatku takie, które działy się naprawdę, są smakowitym kąskiem dla każdego laika, którego choć w małym stopniu interesuje to, w jaki sposób działa wywiad i jakimi posługuje się narzędziami, by uczynić z kompletnego kłamstwa najczystszą prawdę. Affleck, bo jego kino to kino szybkie, intensywne, niepozostawiające miejsca na oddech i nudę, trzymające w napięciu i zrealizowane z niesamowitą precyzją. Dzięki uprzejmości Filmwebu i, tak, to też!, własnym niewiarygodnym i niepojętym umiejętnościom, dzięki którym wygrałam konkurs, otrzymałam zaproszenie na przedpremierowy pokaz, na który (to będzie uczciwa reklama, bo nadal nie mogę wyjść z podziwu) mogłam zabrać dowolną liczbę osób towarzyszących (co też chętnie uczyniłam). I nie miałam wątpliwości, że czeka nas 2-godzinne spotkanie ze świetnie wyważonym dramatem politycznym podszytym niezłą dawką sensacji. Nie muszę chyba podkreślić, że się nie zawiedliśmy?
 
Czytaj dalej

Idy marcowe

ides-of-march-628
Bardzo ładny tytuł. Dawno nie słyszałam, żeby ktoś  tak mądrze zajrzał do historii, wyjął wydarzenie, obejrzał z każdej strony i jego nazwę przeszczepił do nowego zjawiska. I ta polska okładka – oklepana jak pieron, ale jednak bardzo estetyczna. Do tego Ryan Gosling i zapowiadało się naprawdę ekscytująco. Szkoda, że na zapowiadaniu się skończyło…
 
Czytaj dalej

Rzeź

kate-winslet-nel-film-carnage-di-roman-polanski-214632
Znowu popiszę się ignorancją: nie znam za specjalnie twórczości Polańskiego. Widziałam zaledwie kilka z jego filmów, raczej tych nowszych (Autor widmo był znakomity) niż starszych, powstałych w latach świetności i dobrej kondycji psychicznej Polańskiego. Nie umiem powiedzieć, dlaczego się Polańskiego ceni, czym jest ten cały „Polanski’s touch” (ale zaraz poczytam mądry artykuł na stopklatce, to się dowiem), ani odkryć nawet kilku elementów, dla których jego filmy są takie wyjątkowe. Bo jak zachwyca, jak nie zachwyca, prawda? Na Rzeź się specjalnie nie nastawiałam. No, może tylko zdenerwowała mnie obecność Jodie Foster w obsadzie, coś jakbym czuła, że to nie wróży Rzezi najlepiej. Jak się okazuje, miałam rację, ale nie tylko Jodie nabruździła, nie tylko…
 
Czytaj dalej

Drzewo życia

the-tree-of-life-35
Czekałam na ten film naprawdę bardzo. Słyszałam, że to arcydzieło, że ambitny, że och i ach. I choć obiło mi się o uszy, że widzowie szybko podzielili się na zagorzałych przeciwników, którzy nie mogli dotrwać do końca i równie przejętych zwolenników, dla których obraz ten był absolutnym szczytem kunsztu, wolałam skupić się na tych superlatywach. I skupiłam się. Może za bardzo. Aż tak bardzo, że do teraz nie mogę się po seansie otrząsnąć. 
 
Czytaj dalej

Malowany welon

painted-veil-9
Wyczytałam gdzieś kiedyś, że wart obejrzenia. Zdobyłam, położyłam i, jak zwykle, przeleżał film kilka miesięcy zanim po niego sięgnęłam. A sięgając nie miałam pojęcia, że znajdę tam Watts i Nortona. W dodatku w Chinach.
 
Czytaj dalej