Liga sprawiedliwości [recenzja]

img01

„Historie nadawały temu wszystkiemu sens” – mówi jedna z bohaterek Ligii sprawiedliwości, odpowiadając na sugestię, by powróciła (w pisaniu) do poważnych tematów. Twórcy najnowszej produkcji DC Comics nawet sobie nie zdają sprawy, ile prawdy o ich filmie kryje się w tej prostej kwestii. Bo w wojnie z Marvelem o rząd dusz wytwórnia czyni ze swoich kolejnych tytułów to, czym bardzo nie chce, by się stały – pakuje w nie wszystko, czym dysponuje, zapominając, że czasem wystarczy mieć po prostu dobrą historię.

Czytaj dalej

Batman v Superman: Świt sprawiedliwości

Batman-v-Superman-Fight-Scene-Preview

Kino superbohaterskie ma się dziś doskonale. Sprzyjają otwarte na nowe technologie i niezwykłość czasy, w których żyjemy, nasze potrzeby – jako widzów – skupione często wokół poszukiwania w kinie tego, czego jeszcze nikt do tej pory nie pokazywał, ale też nastawione nierzadko na czystą rozrywkę, ogromne pieniądze, które wytwórnie ładują w historie i postaci mające miliony fanów na całym świecie, stwarzające dodatkowo potencjał do niezliczonych kontynuacji. Warner Bros i Marvel Studios doskonale o tym wiedzą i prześcigają się w produkcji crossoverów z udziałem superbohaterów. Batman v Superman: Świt sprawiedliwości to dopiero zwiastun tej podróży. I chyba o jako takim najsensowniej o nim mówić. Czytaj dalej

Zaginiona dziewczyna

gone-girl

Najpierw była wściekłość. Że jak to, Finch, zamiast kuć żelazo, póki gorące i zająć się kontynuacją genialnej Dziewczyny z tatuażem, ty bierzesz się za zupełnie nowy film? Potem – w toku odkrywania przez reżysera kart – złość cichła, a jej miejsce zajmowała ciekawość. Ben Affleck… porwanie… morderstwo… muzyka Trenta Reznora i Atticusa Rossa – wszystko to brzmiało tak dobrze! Fincher – to brzmi zawsze dobrze! Tym razem nie było dobrze. Było fenomenalnie.

Czytaj dalej

Operacja Argo

ARGO
Argo miało u swoich podstaw dwie poważne (dla mnie: rozstrzygające) zalety, które nie tylko zachęcały do seansu, ale też rozbudzały wyobraźnię i wzmagały niecierpliwe oczekiwania. CIA, bo wszelkie tajne operacje, w dodatku takie, które działy się naprawdę, są smakowitym kąskiem dla każdego laika, którego choć w małym stopniu interesuje to, w jaki sposób działa wywiad i jakimi posługuje się narzędziami, by uczynić z kompletnego kłamstwa najczystszą prawdę. Affleck, bo jego kino to kino szybkie, intensywne, niepozostawiające miejsca na oddech i nudę, trzymające w napięciu i zrealizowane z niesamowitą precyzją. Dzięki uprzejmości Filmwebu i, tak, to też!, własnym niewiarygodnym i niepojętym umiejętnościom, dzięki którym wygrałam konkurs, otrzymałam zaproszenie na przedpremierowy pokaz, na który (to będzie uczciwa reklama, bo nadal nie mogę wyjść z podziwu) mogłam zabrać dowolną liczbę osób towarzyszących (co też chętnie uczyniłam). I nie miałam wątpliwości, że czeka nas 2-godzinne spotkanie ze świetnie wyważonym dramatem politycznym podszytym niezłą dawką sensacji. Nie muszę chyba podkreślić, że się nie zawiedliśmy?
 
Czytaj dalej