Gwiazdy [recenzja]

gwiazdy-film

Gdyby chcieć podsumować podejście twórców i wypływającą z niego jakość filmu Gwiazdy, świetnie nadawałaby się do tego wypowiedź ich reżysera. Jan Kidawa-Błoński, podczas jednej z rozmów na temat swojej najnowszej produkcji, przyznał bowiem, że szukając aktorki do roli Marleny, jednej z głównych bohaterek filmu, kierował się dwiema rzeczami. Miała mieć niebieskie oczy i duży biust. Co dobrego mogło wyjść z filmu, w których w taki sposób traktuje się bohaterów i aktorów? Zamiast sprawdzać, poczytajcie – zaoszczędzicie czas, pieniądze i trochę nerwów.

Czytaj dalej

Sully

10257307_watch-the-trailer-for-sully-a-movie-about_86396936_m

Nie mogę nazwać się wielką fanką filmów Clinta Eastwooda. Niby nic do reżysera nie mam, szanuję ogromnie jego pracę i niegasnącą energię do tworzenia, kilka jego filmów autentycznie mnie poruszyło (Rzece tajemnic dałam nawet najwyższą punktację, a Co się wydarzyło w Madison County uważam za jeden z najlepszych melodramatów w historii kina), ale ostatnie tytuły – InvictusMediumJ. EdgarSnajper – mimo doborowej obsady i świetnej realizacji zupełnie mnie nie porwały. Mimo to do Sully’ego podeszłam bez uprzedzeń i także bez oczekiwań. Choć i z nimi, myślę, spodobałby mi się tak bardzo jak się spodobał, bo to naprawdę sensownie pomyślany film.

Czytaj dalej

Zaćma

zacma

Ryszard Bugajski nie boi się podejmować w kinie trudnych tematów. Poczynając od obsypanego wyróżnieniami Przesłuchania z 1982 r., obnażającego działania SB, przez mocno politycznych Graczy, filmową biografię gen. Fieldorfa „Nila” aż po niedawny, wstrząsający Układ zamknięty, w którym reżyser wziął pod lupę polski wymiar sprawiedliwości, wszystkie jego filmy pozostawiają wyraźny ślad nie tylko w polskiej kinematografii, ale i publicznej dyskusji. Zaćma – rzucająca światło na kontrowersyjną postać Julii Brystygierowej, byłej funkcjonariuszki Ministerstwa Bezpieczeństwa – konsekwentnie ten trend realizuje.

Czytaj dalej

Ostatnia rodzina

ostatnia-rodzina

Chciałam zacząć tak: są filmy, które odbierają mowę. Wciągają od pierwszej do ostatniej minuty, zapierają dech w piersi, zachwycają, spajają z opowiadaną historią i jej bohaterami i powodują, że już podczas seansu żałujemy, że to spotkanie kiedyś się skończy. Ale powiedzieć tak o Ostatniej rodzinie to jakby trochę za mało. To film, który wyznacza nową jakość w polskim kinie. Kompletny, skończony, piekielnie świadomy siebie, niewymagający komentarza, a jednocześnie wywołujący galop myśli i emocji.

  Czytaj dalej

Narcos – czy warto oglądać?

narcos

7. pozycja w rankingu seriali naszego macierzystego serwisu filmowego była zdecydowanie wystarczającą zachętą do sięgnięcia po hit platformy Netflix – Narcos. Pytanie było następujące: czy popularność serialowej biografii jednego z największych narkobossów w historii, Pablo Escobara, to wynik doskonałej pracy twórców i obsady produkcji, czy raczej renomy samego Netflixa, którego kolejne premiery rozgrzewają do czerwoności i krytyków, i widzów, a przy tym sprawiają wrażenie z góry „skazanych” na sukces. Jedno i drugie? A może ani jedno, ani drugie?

Czytaj dalej

Opowieść o miłości i mroku

film.org.pl_tumblr_n0yavwlizo1rf29u9o1_1280

Debiut reżyserski Natalie Portman jest jednym z tych filmów, których wartość odkrywa się dopiero po seansie. Miejsce lekkiego znużenia brakiem akcji, do której przyzwyczaiło nas kino, zajmuje podziw dla subtelnych kadrów i niedopowiedzeń, a z gąszczu retrospekcji wyłania się coś więcej niż tylko fragment wspomnień głównego bohatera. Te refleksje są cenne, ale druga strona medalu – stos nierówności i osobliwych rozwiązań – każe zastanowić się, jak duży jest nasz kredyt zaufania dla debiutujących po drugiej stronie kamery aktorów.

Czytaj dalej

Joy

22C-1-A-only.Sub_.02CC_R3-600x324

Okej, przyznam szczerze, że bardzo mnie niepokoiły pierwsze opinie o Joy. Film już na etapie zdjęć budził we mnie wewnętrzny sprzeciw, bo o, rany, serio, znów ta sama obsada w filmie tego samego reżysera i w ogóle Bradley i Jen razem po totalnej klapie, jaką była Serena? Później te zachwyty nad Lawrence i worek nominacji, które wyglądały jak wyróżnienia dla samych wyróżnień, bo to Jen, a Jen nominować trzeba, bo to zdolna dziewczyna. A potem cisza, bo okazało się, że film nie jest ani tak zabawny, jak Poradnik pozytywnego myślenia, ani te nominacje chyba niekoniecznie, i w ogóle słabe to wszystko jak na Russella. Brzmiało jak coś, co koniecznie trzeba zweryfikować. Z jakim rezultatem? Ani tak złym, jak mówią, ani tak dobrym, jak bym chciała.

Czytaj dalej

Steve Jobs

63949

Biografia to niezwykle wdzięczny gatunek filmowy. Nie dość, że pozwala garściami czerpać z wyjątkowej tkanki, jaką było czyjeś nadzwyczajne życie, to jeszcze daje twórcom i aktorom szansę skorzystać z czyjejś sławy, a nade wszystko obrosłych wokół danej postaci emocji. Taki punkt wyjścia, jak się jednak okazuje, nie zawsze wystarczy, by stworzyć interesujący i atrakcyjny dla widza dramat. Jak bowiem opowiedzieć historię, by nie tylko ująć jej sedno, pokazać najważniejsze jej etapy, ale też w sposób pełny zaprezentować jej bohatera, sprawić, że odbiorca naprawdę przejmie się – w pozytywnym czy negatywnym znaczeniu – jego losem? Zapytajcie Danny’go Boyle’a i Aarona Sorkina. Oni wiedzą, jak to robić dobrze.

Czytaj dalej

Pan Turner

mr-turner-cannes-2014-2

Mike Leigh – jak nie od dziś wiecie – należy do reżyserów, których szczególnie cenię. Jego filmy mnie uspokajają, wyciszają, dystansują do swoich problemów, przypominają, jak piękna może być proza życia, codzienność, linearność ludzkiej egzystencji, zwyczajność człowieka. I choć najnowszy film brytyjskiego reżysera niezupełnie się w ten splot charakterystycznych cech jego stylu wpisuje, bo dotyczy postaci niezwykłej i niecodziennej, wpisanej w niedzisiejsze realia i wytwarzającej wokół siebie bardziej magiczną niż realistyczną atmosferę, to nadal ten sam Leigh. Nienachalny, prostolinijny, skromny, gloryfikujący życie – zarówno od jego tragicznej, jak i komicznej strony. A zazwyczaj – obu jednocześnie.

Czytaj dalej

Teoria wszystkiego (Theory of Everything)

x900 (1)

Teoria wszystkiego wpisuje się w cały katalog filmów opowiadających historie, które wzbudzają silne emocje i wzruszenie i które z tego właśnie powodu zyskują tyle samo zwolenników, co przeciwników. Pierwsi, nawet gdy widzą mankamenty filmu, nie potrafią oszukać swoich odczuć – film ich poruszył do tego stopnia, że są skłonni przebaczyć twórcom pretensjonalność i dosłowność. Drudzy złoszczą się, że ktoś żeruje na ich emocjach i podają dziesiątki powodów, dla których film jest stratą czasu. W przypadku nominowanego do Oscara filmu Jamesa Marsha ten schemat sprawdza się w stu procentach.

Czytaj dalej

Gra tajemnic

Niewiele widziałam ostatnio filmów, w których istniałby tak duży rozdźwięk między samym filmem i sposobem prowadzenia fabuły a głównym bohaterem – jego konstrukcją i interpretacją wcielającego się weń aktora. Na rzecz tego drugiego, jasna sprawa. Grę tajemnic ogląda się dobrze i z innym składem pewnie nadal byłaby ciekawym filmem, ale to Benedict Cumberbatch nadaje mu ikry, której tu ewidentnie brakuje. Co nie zmienia faktu, że to wciąż całkiem udany film.

Czytaj dalej

Foxcatcher

FOXCATCHER

No dobrze. Tak Was zdumiała (wszystkich) i oburzyła (niektórych) moja ocena Foxcatchera i tak bardzo wypytujecie, kiedy się z niej wytłumaczę, że niech Wam będzie. Tłumaczę. Nowy film Bennetta Millera to jeden z tych projektów, które mogłyby być szalenie dobre, a przez czyjeś widzimisie są szalenie niedobre. To nie tylko niewykorzystanie olbrzymiego potencjału, jakie stwarzała ta niewiarygodna, autentyczna historia, ale okrutne zniszczenie go. Bo gdybym ja reżyserowała ten film…

Czytaj dalej

Wielkie oczy

bgi

W zwiastunie Wielkie oczy wyglądały na niezwykłą, ładnie opowiedzianą i oprawioną, świetnie zagraną, ale mocno przewidywalną historię. W rzeczywistości okazały się… dokładnie tym samym. Ale – co ważne – nie ma w tym zupełnie nic złego. Mając w pamięci wszystkie te kłamliwe, nic niemówiące albo wręcz przeciwnie – mówiące zbyt wiele (i to niekoniecznie zgodnie z prawdą) filmowe zajawki, które nie mają dużo wspólnego z filmem i w przeważającej większości przypadków są o niebo lepsze od samych filmów, to nawet bardzo miło. Ktoś złożył obietnicę i ją spełnił, niesłychane.

Czytaj dalej

Bogowie

Wprowadziliście mnie w błąd. Wszyscy wprowadzili mnie w błąd – dystrybutor, krytycy, blogerzy, widzowie. Z waszych opisów, opinii, relacji, recenzji wynikało bardzo czytelnie, że Bogowie to film o Zbigniewie Relidze. Że Kot oddał świetnie nie tylko jego fizjonomię, ale także cechy charakteru i słabości. A przecież to nie jest film o Relidze. To historia polskiej transplantologii w pigułce, lekcja historii dla tych, którzy nie mieli szansy kibicować tej rewolucji na żywo i test wiedzy dla świadków medycznych przełomów. Religa – choć w filmie wysunięty przez Łukasza Polkowskiego na pierwszy plan – był może i najbardziej charyzmatycznym, ale nadal jednym z, jednym z wielu osób, bez których to by się po prostu nie udało.

Czytaj dalej

Droga do zapomnienia

the-railway-man10

Nicole Kidman i Colin Firth należą do tej grupy aktorów, którym nie potrafię niczego zarzucić, a traktuję jak powietrze. Dlaczego, napiszę za moment, tymczasem jasne jest, że nie pomogło mi to w odbiorze filmu. Filmu, który zresztą i tak okazał się dość średni, mimo wartości, jakie usiłował przekazać. Czytaj dalej

Ocalony

Ocalony (Lone Survivor)

Zazwyczaj wybierając się z mężem do kina na „jego” filmy, doskonale wiem, czego się spodziewać i bardzo często moje przewidywania się sprawdzają. Od ostatniej spowiedzi popełniłam dwa grzechy. Pierwszym było niesłuszne i przedwczesne ocenienie filmu o zombie (World War Z), który okazał się całkiem wciągającym kinem akcji. Drugim – bardzo świeżym – zapieranie się rękami i nogami przed seansem Ocalonego, no bo „serio, kolejny film o wojnie?”. Dałam się jednak przekonać i – wow – tego się nie spodziewałam…
Czytaj dalej

Witaj w klubie

Witaj w klubie

Ostatni film z oscarowego wyścigu, nagrodzony za dwie wspaniałe męskie kreacje aktorskie, zapukał do naszych kin zdecydowanie za późno. Emocje po oscarowej gali już opadły, o zwycięskich filmach coraz ciszej, nawet do bólu z powodu porażki Leo już się człowiek przyzwyczaił. A tu się okazuje, że czeka na nas jeszcze fantastyczny deser w postaci filmu o – dla kontrastu – bardzo mało smakowitym temacie, ugryzionym i zinterpretowanym przez aktorów na miarę wielkich nagród. Na przykład Oscarów właśnie. Czytaj dalej

Ratując pana Banksa

Ratując pana Banksa

Idealnym odbiorcą Ratując pana Banksa byłby wierny fan cyklu książek o Mary Poppins, zaznajomiony nie tylko z biografią jego autorki, P.L. Travers, ale także musicalem Disneya, obrazującym barwną postać niani Banksów. Ale jeśli nie utożsamiasz się z tym opisem, nic straconego. Film Hancocka spodoba Ci się mimo to. Dlaczego?
 
Czytaj dalej

Zniewolony. 12 Years a Slave

Zniewolony recenzja

Ciężko się ogląda takie filmy. Zdumienie, przerażenie, trochę może nawet obrzydzenie i ta ogromna litość, która zawisa w próżni, bo co my właściwie dziś możemy. A przecież mogliśmy. Przecież nie byliśmy lepsi. Większość świata nie była lepsza. Tyle że nie jest tak bardzo na świeczniku, jak oni, Amerykanie. I niekoniecznie tak chętnie się z tego rozlicza i sama siebie za to nagradza. Nowy film Steve’a McQueena, czarnoskórego [sic!] Brytyjczyka (!), to kolejna, wstrząsająca i dobra, choć już nie odkrywcza spowiedź Ameryki z grzechu, który wciąż popełnia.

 
Czytaj dalej

Wyścig

rush-movie

Kiedy tata i brat włączali w telewizji Formułę 1, wychodziłam z pokoju. Co może być ciekawego w oglądaniu ścigających się wariatów, których nie widać ani z twarzy (emocje), ani nawet z bolidu (identyfikacja)? I takie to głośne… Już skoki były lepsze, przynajmniej jak skakali nasi. A jednak dałam się namówić na film. Kosztowało mnie to sporo – była 3:30, po całonocnej zabawie i to na prochach (antybiotyk w sensie). Czy było warto? Jak na film, który o tej godzinie zamiast uśpić, wybudza – zdaje się, że tak.
 
Czytaj dalej