Gwiazdy [recenzja]

gwiazdy-film

Gdyby chcieć podsumować podejście twórców i wypływającą z niego jakość filmu Gwiazdy, świetnie nadawałaby się do tego wypowiedź ich reżysera. Jan Kidawa-Błoński, podczas jednej z rozmów na temat swojej najnowszej produkcji, przyznał bowiem, że szukając aktorki do roli Marleny, jednej z głównych bohaterek filmu, kierował się dwiema rzeczami. Miała mieć niebieskie oczy i duży biust. Co dobrego mogło wyjść z filmu, w których w taki sposób traktuje się bohaterów i aktorów? Zamiast sprawdzać, poczytajcie – zaoszczędzicie czas, pieniądze i trochę nerwów.

Czytaj dalej

Chemia

z18945721Ofot-kadr-z-filmu-Chemia-materialy-promocyjne

Gdy pierwszy raz usłyszałam o Chemii pomyślałam, że to kolejna tvn-owska, ckliwa produkcja inspirowana prawdziwą historią, która bazuje na poruszającej, ale mającej wywołać tanie emocje historii. Ale Chemia nią nie była. A szkoda, bo może wtedy – choć pozbawiona większej wartości artystycznej – poruszyłaby w widzach jakiekolwiek wrażliwe struny.

Czytaj dalej

Dziewczyna z szafy

Recenzja Dziewczyny z szafy

Kto widział film Bodo Koxa, ten wie, jaki ma klimat i jaki jest jego wydźwięk. Kto nie wie, temu powiem – Dziewczyna z szafy to okrutnie, ale to okrutnie smutna historia. A teraz wyobraźcie sobie najgorszy dzień w roku na obejrzenie jej. Tak, właśnie wtedy – zupełnie niechcący i nieświadomie – to zrobiłam. Urocza Wigilia, nie ma co.
 
Czytaj dalej

Dzień kobiet

dzien-kobiet
Uwielbiam takie niespodzianki. Po Dniu kobiet Sadowskiej nie spodziewałam się wiele dobrego. Nawet nie umiem powiedzieć, dlaczego. Może ten bluźnierczy opis rodem z Gali (ups, on jest z Gali), okrzykujący film polską wersją fantastycznej Erin Brockovich, tak mnie rozdrażnił, że nie uraczyłam tytułu nawet jednym spojrzeniem. Może doświadczyłam dysonansu wynikającego z obsadzenia w głównej roli aktorki kojarzonej z innymi niż kino pierwszoplanowe obszarami kultury i realizowania produkcji przez kobietę, która – podobnie – działała już chyba w każdej działce sztuki. A może po prostu miałam muchy w nosie. Cokolwiek się podziało, że do filmu dotarłam dopiero teraz, jest smutne, bo ominął mnie kawał całkiem niezłego kina kobiecego – przez kobietę popełnionego i o kobiecie mówiącego, sięgający jednak o wiele dalej niż pseudofeministyczny jazgot.
 
Czytaj dalej