Prometeusz

Prometheus-2-Earth
I jeszcze ja. Spóźniona, nastraszona i pozbawiona zupełnie entuzjazmu, który trwał do połowy lipca, do momentu, aż posypały się miażdżące „Prometeusza” recenzje. Nie wiem, co ja sobie właściwie myślałam, oglądając zwiastun filmu w pierwszej połowie tego roku, że film mi się spodoba i że warto na niego czekać. Nie mówię tego z dzisiejszej perspektywy osoby, która wiedziała, że nadzieje okazały się płonne. Ja po prostu nie lubię takich filmów. Planety? Sondy kosmiczne? Obcy? Hellou… No nie są to moje ulubione klimaty, nawet sci-fi unikam przecież jak ognia. Ale dobra, w końcu to głośny „Prometeusz”, przekonajmy się sami.
 
Czytaj dalej

Mildred Pierce (1945)

mildred-and-veda
Zanim Todd Haynes zaprosił do swojego nowego projektu Kate Winslet, nie wiedziałam o Mildred Pierce zupełnie nic. Ani że serial to ekranizacja powieści, ani o czym on właściwie jest, ani że Mildred Pierce to nie nazwa amerykańskiego miasteczka lub innego dziwnego miejsca, a po prostu imię i nazwisko głównej bohaterki. W 5-odcinkowej wersji Haynesa szybko się zakochałam, dlatego z obawą podchodziłam do pierwszej wersji filmowej powieści, spodziewając się zbytniej melodramatyczności. Obawy się, niestety, sprawdziły, ale nawet niedoskonałości oglądane w miłym towarzystwie i wyjątkowej – tylko raz zakłóconej przez niezadowolone faktem, że ta hołota siedzi tu i przeszkadza w oglądaniu wieczornego serialu sąsiadki (pozdrawiamy miłe panie z Pijarskiej:)) – atmosferze, na podwórku krakowskiego klubu F.A.I.T, można przebaczyć.
 
Czytaj dalej

Królestwo zwierząt

animal_kingdom_04
Przychodzi mi zacząć klapserską przygodę od filmu o tematyce, za którą specjalnie nie przepadam. Bo to świat, który wydaje się tak odległy od naszego, że aż nierealny. A jednak istnieje i skupia w sobie mnóstwo żyć – i wielkich mafiozów (jak filmowy Papież), i Bogu ducha winnych dzieciaków, których los wrzucił w to bagno przez głupi przypadek czy rodzinne koligacje (J). Świat zbrodni, oszustw, narkotyków, zemsty, w którym rodzina jest ważna tylko do momentu, gdy nie zagraża moim czterem literom.
 
Czytaj dalej