Blade Runner 2049 [recenzja]

blade-runner-2049

Wielkie oczekiwanie na seqel kultowego Blade Runnera Ridleya Scotta przeszło gdzieś obok mnie. Może dlatego, że nie jestem wielką fanką oryginału (szanuję, ale nie oszukuję, że jest to film poruszający we mnie najgłębsze struny). Może z powodu małej niewiary w to, że twórcy sci-fi mają ambicję powiedzieć swoim filmem coś o kondycji współczesnego człowieka lub świata, a nie tylko oczarować pięknymi zdjęciami i krystalicznym dźwiękiem. Może wreszcie dlatego, że im lepszy pierwowzór i im większe nadzieje pokładamy w kontynuacji, tym częściej spotyka nas rozczarowanie. Jedyne, co naprawdę i szczerze ciągnęło mnie do filmu, było nazwisko jego reżysera. Denis Villeneuve, autor wstrząsającego Pogorzeliska, doskonałego Sicario, surrelistycznie pociągającego Wroga i hipnotyzującego, świeżego Nowego początku, to jeden z najbardziej świadomych, precyzyjnych i charakterystycznych współczesnych reżyserów. Blade Runner 2049 w zasadzie nie mógł mu się nie udać.

Czytaj dalej

Dunkierka [recenzja]

dunkirk

Czas. Ten bez wątpienia naczelny motyw twórczości Christophera Nolana jest w Dunkierce pełnoprawnym, być może jedynym głównym, bohaterem. Utkana z trzech perspektyw narracyjnych i temporalnych historia ewakuacji Brytyjczyków z oblężonej przez Niemców francuskiej Dunkierki to klaustrofobiczna, desperacka i zatrważająca walka nie tylko z żywym przeciwnikiem, ale i właśnie czasem. To on determinuje działania żołnierzy i przebieg ewakuacji, ale i odbiór filmu. Pomyślana jako oszczędny, chwilami wręcz kameralny thriller Dunkierka, którego siła rażenia tkwi w unoszącym się nad bohaterami od pierwszej do ostatniej minuty widmem upływającego czasu, wgniata w fotel tak, jakby ucieczka dotyczyła nas wszystkich.

Czytaj dalej

Batman v Superman: Świt sprawiedliwości

Batman-v-Superman-Fight-Scene-Preview

Kino superbohaterskie ma się dziś doskonale. Sprzyjają otwarte na nowe technologie i niezwykłość czasy, w których żyjemy, nasze potrzeby – jako widzów – skupione często wokół poszukiwania w kinie tego, czego jeszcze nikt do tej pory nie pokazywał, ale też nastawione nierzadko na czystą rozrywkę, ogromne pieniądze, które wytwórnie ładują w historie i postaci mające miliony fanów na całym świecie, stwarzające dodatkowo potencjał do niezliczonych kontynuacji. Warner Bros i Marvel Studios doskonale o tym wiedzą i prześcigają się w produkcji crossoverów z udziałem superbohaterów. Batman v Superman: Świt sprawiedliwości to dopiero zwiastun tej podróży. I chyba o jako takim najsensowniej o nim mówić. Czytaj dalej

Muzyka filmowa 2015

maxresdefault

Od trzech lat wraz z Szymalanem z Filmowe Konkret-Słowo zapraszamy Was do podróży przez filmowe ścieżki dźwiękowe minionego roku. Nasze rankingi, te dłuższe i te krótsze, były dowodem na to, że w muzyce filmowej dzieje się dużo i dobrze – przedstawiane utwory tworzyły przepiękną reprezentację tego, co w tej dziedzinie kinematografii najlepsze, najciekawsze i najoryginalniejsze. W roku 2015 w filmach również nie zabrakło ciekawych brzmień. Jakie tendencje tematyczne dominowały? Co zaproponowali nam znani i nagradzani kompozytorzy, kto pojawił się (i porządnie namieszał) na muzyczno-filmowej scenie, kto zaskoczył, kto rozczarował? I wreszcie – czego możemy spodziewać się w nowym roku i na które ścieżki dźwiękowe czekamy w szczególności? Szczegóły poniżej.

Czytaj dalej

Mały książę (2015)

petitprince3

Ekranizowanie klasyki literatury jest zawsze kłopotliwe. Oczekiwania widzów-czytelników, którzy w przypadku pozycji takiej rangi jak Mały książę siłą rzeczy stanowią pokaźną liczbę odbiorców, są ogromne i twórcy muszą się naprawdę porządnie namyślić, co i jak właściwie chcą przekazać. Wydawać by się mogło, że w takiej sytuacji wynik pracy może być jednoznacznie dobry lub zły. Tymczasem Mark Osborne, twórca najnowszej interpretacji baśni Antoine’a de Saint-Exupéry’ego, celuje w środek tej prostej zdawałoby się dychotomii, proponując konwencję opowieści w opowieści i w zaskakujący sposób łącząc klasykę z nowoczesnością.

Czytaj dalej

Złota dama

Jak bardzo trzeba być (nie)zdolnym, by z szalenie ciekawego, wręcz hipnotyzującego bohatera uczynić jedną z najnudniejszych postaci w historii kina? Zapytajcie Simona Curtisa – ma w tym wprawę. Po nieudolnej próbie przedstawienia złożonej i arcyinteresującej przecież osobowości Marilyn Monroe (Mój tydzień z Marilyn) postanowił opowiedzieć historię Marii Altmann, austriackiej imigrantki, która wypowiedziała wojnę rządowi Austrii, by odebrać swoją własność – ich narodową Mona Lisę, czyli obraz Gustava Klimta, portretujący ukochaną ciotkę Marii. Brzmi intrygująco? Brzmi. U Curtisa intrygujące jest wszystko… poza tym.

Czytaj dalej

Interstellar

Filmy, których nie mogę się doczekać, odmierzam tylko jednym zegarkiem. Jest zawsze tożsamy z planami reżyserskimi geniusza współczesnego kina – człowieka, który jak nikt w świecie filmu potrafi z najdrobniejszych zakamarków ludzkiego umysłu wyjąć stos ważnych pytań, rzucić swoich bohaterów i widzów w świat wielkich dylematów, opakować je w spektakularną formę, a przy tym pozostać pokornym wobec zagadki, jaką jest dla nas (wszech)świat, człowiek i życie samo w sobie. Christopher Nolan, najinteligentniejszy współczesny reżyser, nie rozpieszcza swoich fanów. Na jego filmy trzeba czekać latami, ale ten czas – który obok pamięci jest przecież leitmotivem jego twórczości – jest cenny, bo gwarantuje otrzymanie czegoś, czego w kinie jeszcze nie było, co wyznaczy kolejną w nim granicę. Interstellar jest właśnie takim filmem. Czy to oznacza, że jest doskonały?

Czytaj dalej

7. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie

KrakowFMF-620 (1)

Mija drugi dzień od zakończenia 7. edycji krakowskiego Festiwalu Muzyki Filmowej, a ja wciąż widzę przed oczami pochylonego nad fortepianem Hansa Zimmera, z namaszczeniem wygrywającego ostatnie nuty suity do Incepcji, a w moich uszach brzmi Licence To Kill wykonane pięknym jazzowym głosem Agi Zaryan z szelmowskim hiszpańskim chórkiem w postaci dwóch pięknych diw – Esther Ovejero i Loreny Garcii. Nie ma nic dziwnego w tym, że tak trudno otrząsnąć się z tych cudownych wrażeń. Tegoroczna odsłona FMF przerosła najodważniejsze wyobrażenia i największe oczekiwania, serwując menu tak apetyczne, że zaspokajając filmowo-muzyczny głód paradoksalnie tylko go powiększyła.

Czytaj dalej

The best of Hans Zimmer – cz. II

Druga część zestawienia najlepszych kompozycji Hansa Zimmera, który przygotowałam wspólnie z Szymalanem z Filmowe Konkret Słowo, to utwory, które doskonale znacie. Fantastyczne, rozpoznawalne nawet przez laików w dziedzinie muzyki filmowej tematy najlepiej charakteryzują styl Zimmera. Mocarne, patetyczne brzmienia ilustrujące działania Batmana, pełne życia i radości kompozycje do bajek (RangoKung-Fu Panda), szalone dźwięki rodem z pirackiego statku czy sherlockowego Londynu, a na deser niesamowiicie świeże propozycje z Frost/NixonIncepcji czy Wyścigu – oto Hans w najlepszej formie!
Czytaj dalej

The best of Hans Zimmer – cz. I

Muzyka filmowa towarzyszy mi każdego dnia. To z nią jadę autobusem do pracy, to przy jej brzmieniach wykonuję codzienne obowiązki i to jej przysłuchuję sie, gdy wieczorami udaję się do kina lub włączam film w domowym zaciszu. Jak każdy fan określonego gatunku muzycznego, mam swoich ulubieńców – kompozytorów, których uważam za geniuszy w tej dziedzinie i ludzi, bez których moje życie byłoby zwyczajnie uboższe. Hans Zimmer jest właśnie jednym z nich.
Czytaj dalej

Zniewolony. 12 Years a Slave

Zniewolony recenzja

Ciężko się ogląda takie filmy. Zdumienie, przerażenie, trochę może nawet obrzydzenie i ta ogromna litość, która zawisa w próżni, bo co my właściwie dziś możemy. A przecież mogliśmy. Przecież nie byliśmy lepsi. Większość świata nie była lepsza. Tyle że nie jest tak bardzo na świeczniku, jak oni, Amerykanie. I niekoniecznie tak chętnie się z tego rozlicza i sama siebie za to nagradza. Nowy film Steve’a McQueena, czarnoskórego [sic!] Brytyjczyka (!), to kolejna, wstrząsająca i dobra, choć już nie odkrywcza spowiedź Ameryki z grzechu, który wciąż popełnia.

 
Czytaj dalej

Wyścig

rush-movie

Kiedy tata i brat włączali w telewizji Formułę 1, wychodziłam z pokoju. Co może być ciekawego w oglądaniu ścigających się wariatów, których nie widać ani z twarzy (emocje), ani nawet z bolidu (identyfikacja)? I takie to głośne… Już skoki były lepsze, przynajmniej jak skakali nasi. A jednak dałam się namówić na film. Kosztowało mnie to sporo – była 3:30, po całonocnej zabawie i to na prochach (antybiotyk w sensie). Czy było warto? Jak na film, który o tej godzinie zamiast uśpić, wybudza – zdaje się, że tak.
 
Czytaj dalej

Thelma i Louise

thelma-louise-20th-anniversary-edition-20110214014218396

Zło uzależnia. Jeśli ujdzie ci na sucho, nie będziesz miał żadnych skrupułów, by nie popełnić go ponownie. I jeszcze raz, jeszcze. Aż zorientujesz się, że jest już za późno, że nie ma już odwrotu, że czeka cię śmierć – fizyczna, społeczna, moralna, jakkolwiek ją rozumiesz. Co wtedy zrobisz? Czytaj dalej

Człowiek ze stali

Man-Of-Steel-2013

Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna nie wiem zupełnie, co napisać o filmie. Przykre to podwójnie: po pierwsze, dlatego, że miałam okazję zobaczyć go już kilka dni temu i do dziś przetrawić na tyle, by – teoretycznie – napisać coś mądrego, a po drugie, to właściwie całkiem niezła rzecz jest. Tymczasem na dźwięk imienia tytułowego człowieka ze stali wzruszam ramionami i jestem pewna, że jedyne, co mi po filmie Snydera zostanie, to jak zwykle genialna muzyka Hansa Zimmera. Nie za mało, jak na tak głośny tytuł?
 
Czytaj dalej

Mroczny Rycerz powstaje

TDKR1_
Od nowego Batmana nie uciekniecie przez najbliższy tydzień. Prawdopodobnie na co drugim blogu filmowym pojawi się recenzja, a w wiadomościach będą pojawiać się najnowsze notowania box office’ów, wykazujące kolejne rekordy, jakie film bije (na zmianę z doniesieniami o sprawie tego cholernego freaka, któremu padło na mózg w Denver). Usłyszycie też dużo różnych komentarzy: że nowy film Nolana robi ogromne wrażenie, ale że fabuła ma parę niedociągnięć, że nowy Batman to film epicki, że poprzednia część była dużo lepsza, że nikt nie jest w stanie przebić Ledgera i że Bane to nie Joker (serio?) i dużo innych wypowiedzi ludzi, którzy znają Batmana od podszewki i marudzą, że ktoś nie stworzył filmu zgodnego z ich wyobrażeniami. Ale wiecie co? Nie uciekajcie. Po prostu nadróbcie poprzednie części (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście), by znać historię i idźcie do kina, by przekonać się, że Mroczny Rycerz powstaje to arcydzieło, a Christopher Nolan to w świecie kina Messi i Ronaldo w jednym. A może i więcej.
 
Czytaj dalej

Sherlock Holmes: Gra cieni

SHERLOCK HOLMES: A GAME OF SHADOWS
Nie, nic nie spiraciłam. Na premierach, fakt, nadal nie bywam, ale na pokazach przedpremierowych, jeśli jest okazja… czemu nie? Gdzieś po świętach znudzona przeglądałam repertuar naszej lubelskiej sieciówki, ucieszyłam się nawet, że w Nowy Rok czynne, bo może by na coś pójść zamiast uprawiać mierną wersję kac domi, i aż przetarłam oczy ze zdumienia, gdy zobaczyłam Sherlocka. No bo jak to, skoro premiera dopiero w czwartek? A tak to.  Czem prędzej się więc wybraliśmy i tym samym zaliczyliśmy pierwszy film w nowym, apokaliptycznym roku świetnie zapowiadających się produkcji. Choć pierwsza część przygód angielskiego detektywa w reżyserii Guya Ritchie nie powaliła mnie na kolana i nie pałałam zbytnim entuzjazmem na myśl o kolejnej, pomyślałam, że to świetny filmowy początek nowego roku. I na myśleniu się, szczęśliwie, nie skończyło.
 
Czytaj dalej

Rain Man

rain-man-2
I znów myślałam: zbyt daleko, zbyt klasycznie, po co właściwie? Ale gdy już tak chodzę z Rain Manem drugi czy trzeci nawet tydzień, a myśli wcale nie ulatują, czy można nie? Krótko więc choćby.
 
Czytaj dalej