Spotlight

Spotlight

Gdy mówi się w kinie o sprawach wielkiej wagi, natury moralnej, kontrowersjach, trudno w stosunku do tematyki, którą film porusza pozostać obojętnym, i to bez względu na stronę, po której się znajdujemy (ideologicznie i fizycznie – jako twórca bądź odbiorca). O ile jednak my, widzowie, jesteśmy w komfortowej sytuacji obserwatora, którego sądy nie wykraczają poza dyskusje w gronie znajomych, o tyle reżyser takiego filmu zawsze wystawia się na ostrzał, który rodzi wątpliwości, czy aby na pewno potraktował materię fabularną rzetelnie. Szczególnie gdy idzie o rzecz tak powszechnie bulwersującą, a jednocześnie zamiataną pod dywan jak pedofilia w Kościele katolickim, która jest tematem Spotlight.

Czytaj dalej

Hobbit: Bitwa Pięciu Armii

hobbit2

Wszyscy tak strasznie narzekamy na pierwsze i drugie części podzielonych fabuł, że niemal zupełnie zatracamy radość oczekiwania na ich finał. A gdy przygoda się kończy, żałujemy i cicho przyznajemy, że było warto, że w sumie to nic, że oni to wszysko tylko dla kasy, że przeżywać trzy lata pod rząd takie seanse, to jednak świetna sprawa. Dokładnie tak poczuje się większość z Was, gdy za tydzień ujrzy napisy końcowe Hobbita: Bitwy Pięciu Armii – ostatniej części drugiej trylogii Petera Jacksona, która wspaniale spaja wszystkie części wyprawy krasnoludów i łączy je z największym dziełem reżysera, Władcą Pierścieni.

Czytaj dalej

Mapy gwiazd

Zaczęło się od Pająka, którego nieopatrznie przywiozłam do domu i – co rzadko mi się zdarza z filmami, których nie znam i sama nie widziałam – poleciłam tacie. Siedliśmy nawet do tego filmu razem i razem też skonsternowani walczyliśmy przy nim ze snem. To nie było dobre pierwsze wrażenie, a i o dalsze Cronenberg nie dbał. Być może wszystko jeszcze przede mną, być może Cosmopolis (pisałam o tym nieporozumieniu tutaj) było tylko wpadką, a wczorajsze i jutrzejsze filmy tego 71-letniego (!) kanadyjskiego ekscentryka udowodnią mi, że warto z nim zawrzeć bliższą znajomość. Szczególnie, że jego najnowsze Mapy Gwiazd – mimo oczywistych dla reżysera udziwnień – to jednak zaskakująco niezła rzecz.

Czytaj dalej

Wilk z Wall Street

The-Wolf-of-Wall-Street-Trailer7a

Na każdy film z DiCaprio czekam jak na prezent. I tak też się nim cieszę – cokolwiek by to nie było, miły jest już sam gest, a jeśli przy okazji sam podarunek spełnia moje oczekiwania, to szczęścia mam pełnię. W przypadku Leo nigdy nie musiałam martwić się, że prezentem będę zawiedziona. To facet, który od 20 lat udowadnia, że może jeszcze więcej. I z każdą kolejną rolą to widać coraz mocniej. Jakkolwiek wydaje Wam się, że właśnie zobaczyliście jego najlepszy występ, jesteście w błędzie. Jego talent nie zna granic, a najlepsze dopiero przed nim.
 
Czytaj dalej

Hobbit: Pustkowie Smauga

unnamed

Mówi się, że środkowe części trylogii mają niełatwe życie. Obarczone ogromnymi, podrasowanymi przez dobre wrażenie, jakie pozostawił poprzednik, nadziejami, dźwigające spore wyzwanie, jakim jest spojenie początku i końca, usiłujące dać coś niemożliwego: zaspokoić apetyt i jednocześnie nie nasycić. Muszyński twierdzi, że to klątwa. Może. Jeśli jednak ktoś stawia jej czoła z takim wdziękiem, jak Jackson, to nie ma powodów do obaw. Śródziemie wciąż ma się wspaniale.

 

Czytaj dalej

Hobbit: Niezwykła podróż

9910258751517e39c2d306eb676fc129
Siedzę nad pustym edytorem już parę chwil i zastanawiam się poważnie, jak zacząć, jak pisać i jak mówić o czymś, co jest tworem tak kompletnym, tak pełnym, że właściwie nie wymaga komentarza, słów, rekomendacji. Hobbit broni się sam i bardziej niż o nim mówić, warto go zobaczyć – raz, dwa razy, pięć nawet – by zakosztować tej magii, którą stworzył Tolkien, a którą Jackson przełożył przez kalkę swojej niesamowitej wyobraźni, serwując widowisko nie z tej ziemi. I to dosłownie.
 
Czytaj dalej

Cosmopolis

cosmopolis-image03
Dobra, załatwmy to szybko. Chcę, żebyście wiedzieli, że ta recenzja to nie upust mojej energii i weny twórczej, a zwyczajna, podszyta empatią chęć uchronienia was przed zmarnowaniem dwóch godzin swojego cennego życia. Pisanie o Cosmopolis jest jak oglądanie go tuż po zorientowaniu się, że historia wabi tylko opakowaniem: nudne i podszyte niechęcią połączoną ze złością. I takim uczuciem, które znakomicie oddaje pewien angielski, dobrze nam wszystkim znany, skrót: wtf?!
 
Czytaj dalej

Hugo i jego wynalazek

HUGO
Hugo i jego wynalazek to bardzo ładny film. Jest tu trochę życiowej mądrości, trochę smutku, żalu i tragedii, trochę śmiechu i nieskomplikowanego komizmu; jest też całkiem sporo pięknych zdjęć i trójwymiarowych efektów, które świetnie się odnajdują w tej baśniowej konwencji. A mimo to czegoś mi w filmie Scorsese zabrakło.
 
Czytaj dalej