Cicha noc [recenzja]

cicha_noc_film

Cicha noc. Film, który zrobił furorę na festiwalu w Gdyni, zdobył jego najważniejszą nagrodę i przez wielu porównywany jest – w kontekście tak jednogłośnie pozytywnego odbioru – do ubiegłorocznej Ostatniej rodziny. Trudno się temu dziwić, bo film debiutującego na dużym ekranie (!) Piotra Domalewskiego faktycznie zachwyca swoją szczerością, bezpretensjonalnością i celnością w portretowaniu polskiej rodziny. To film, który ogląda się z rosnącą ciekawością i jednocześnie trudnym do opanowania uczuciem bliskości – z bohaterami, ich dramatami, rzeczywistością, w której żyją. Rzeczywistości tak bardzo polskiej, a jednocześnie wyjątkowo uniwersalnej.

Czytaj dalej

Ptaki śpiewają w Kigali [recenzja]

ptaki_spiewaja_w_kigali

Ptaki śpiewają w Kigali był jednym z najbardziej oczekiwanych filmów na festiwalu w Gdyni. Nic dziwnego. Nie dość, że film podejmuje niezwykle trudną tematykę, w dodatku wykraczającą poza nasze polskie granice (ludobójstwo w Rwandzie), to jeszcze jego powstanie naznaczyła śmierć dwóch ważnych dla niego osób: reżysera, Krzysztofa Krauzego, i autora zdjęć, Krzysztofa Ptaka. Pozostawionej niejako samej Joannie Kos-Krauze udało się nie tylko doprowadzić projekt do końca, ale i stworzyć film ważny, wyróżniający się na mapie polskiej kinematografii. Czy spełniający pokładane w nim nadzieje widzów? I tak, i nie.

Czytaj dalej

Jeziorak

Myślę i myślę, co by tu napisać o tym Jezioraku i mam w głowie pustkę. Taką samą, z jaką wyszłam z kina po seansie, podczas którego studiowanie z uwagą procesu rozwiązywania kryminalnej zagadki przeplatało się ze znużeniem. Dziś – po kilku dniach od tego momentu – wciąż zastanawiam się, czy ten stan ospałego odrętwienia nie był celowym zabiegiem reżysera, lokującego akcję swojej historii w miejscu, które swą mroczną, tajemniczą i przygnębiającą atmosferą odurza jak najlepszy narkotyk. Bo Jeziorak siedzi we mnie uparcie i świetnie broniąc się przed jakimikolwiek zarzutami, po prostu przekonuje.

Czytaj dalej

Papusza

papusza_kadr_fot_krzysztof_ptak_i_wojciech_staron_next_film_3_0

Plan był taki: idę na film, wracam i – wiedząc, że czekacie – ogólnie piszę, czy warto, czy nie warto, a kolejnego dnia piszę recenzję. Wszystko poszło nie tak. Seans był, oczywiście, ale od momentu wyjścia z kina, aż do zawieszenia dłoni nad klawiaturą, nie miałam pojęcia, co właściwie mogę o Papuszy powiedzieć. A właściwie wiem, ale bardzo mi przykro z tego powodu, więc wymyśliłam chytry plan, że nic nie napiszę, prześpię się i gdy wstanę, to na pewno będę już wszystko wiedziała. Oczywiście, nic takiego się nie stało i pisząc te słowa wiem niewiele więcej. O Papuszy nie można powiedzieć prawie nic złego. Ale dobrego prawie też nie.
 
Czytaj dalej

Bejbi blues

z13135108Q,Bejbi-blues
Nikt nie chciał ze mną na Bejbi blues iść. Nikt. Dobra, nie pytałam wszystkich, ale wiadomo, o co chodzi. Nic nie mam do chodzenia do kina w pojedynkę, ale coś musiało być na rzeczy, że nikt nie miał ochoty na nowy film Rosłaniec pójść, że nikogo nie zachęciły ani zwiastun, ani mocna kampania reklamowa. Każdemu coś by zaświtało, prawda? Ale nie mi, ja pójdę, tak, dowiem się, sprawdzę, ocenię, ogłoszę. Ta. No i wylądowałam w Arsie sama na – uwaga – polskim filmie, czym zgrzeszyłam ostatnio w lutym roku ubiegłego arcydziełem w postaci Big love… Tak to już jakoś się w moim życiu toczy, że polską kinematografię oglądam raczej na dvd niż w kinach, choć zdaję sobie sprawę, że kilka wartościowych tytułów mi tym sposobem umyka (nad czym boleję, ale jeszcze nie tak mocno, by coś z tym zrobić). I gdy już zdecyduję się zrobić wyjątek, to trafiam albo na szit, albo na zwyczajną średniawkę, bazującą na nośnym, kontrowersyjnym temacie, zrealizowanym bez polotu i niewnoszącym niemalże zupełnie nic ani do polskiego kina, ani do świadomości widzów. Jak Bejbi blues właśnie.
 
Czytaj dalej