Żyć nie umierać

Wśród polskich widzów wciąż pokutuje przekonanie, że współczesna kinematografia rodzima do niczego się nie nadaje, a polskie kino to właściwie tylko filmy pokroju Kac Wawa Listy do M. Oczywiście, to okrutna bzdura, bo każdego roku mamy co najmniej kilka ambitnych i wartych uwagi projektów, ale gdy oglądam takie filmy jak Żyć nie umierać myślę sobie, że twórcy doskonale wyczuwają te nastroje i równie doskonale się do nich dopasowują, oferując filmy do bólu wtórne i wystudiowane. Niszcząc przy tym garść szczerego, świeżego dobra, którą próbują do tego odbioru wnieść ich zdolniejsi koledzy.

Czytaj dalej

Ziarno prawdy

ziarno prawdy

Odbiorca filmu nakręconego na podstawie powieści, który ową lekturę ma za sobą, jest trudnym widzem. Ma olbrzymie wymagania co do scenariusza, sposobu prowadzenia akcji, interpretacji bohaterów, obsady, a podczas seansu doszukuje się najmniejszych uchybień. Gdy w grę wchodzi kryminał, można już śmiało powiedzieć, że taki widz to utrapienie reżysera. Nie dość, że robi wszystko to, co wyżej, to jeszcze nie interesuje go zagadka, bo zna jej rozwiązanie i wie to, co w kryminale jest najlepsze: kim jest morderca. Przed Ziarnem prawdy byłam takim właśnie widzem.

Czytaj dalej