Jason Bourne

jason-bourne-still-1

Bourne odkrywa swoją tożsamość, Bourne wyrusza na krucjatę, Bourne stawia ultimatum, Bourne… No właśnie, co właściwie Jason Bourne może jeszcze zrobić w kolejnej, czwartej już odsłonie swojej ucieczki przed bezlitosną CIA? Na przykład pogrzebać w swojej przeszłości, która skrywa wciąż mnóstwo tajemnic. Naciągane? Nie dla Paula Greengrassa, który na tej idei zbudował 120-minutową jazdę bez trzymanki. Pytanie tylko, czy przynajmniej w połowie tak satysfakcjonującą, jak poprzednie.

Czytaj dalej

Marsjanin

martian-gallery2-gallery-image_0

Marsjanin od samego początku miał być filmem mainstreamowym, z imponującą obsadą, spektakularną oprawą techniczną, dużym budżetem i jeszcze większymi zyskami. I jako taki film rozrywkowy sprawdza się doskonale. Jest w nim tyle humoru, by można było się odprężyć i mile spędzić w kinie czas, i tyle dramaturgii, by choćby przez chwilę przejąć się opowiadaną historią. A i bohaterowie skonstruowani są w taki sposób, że szybko zyskują sympatię i grono oddanych kibiców. Pytanie tylko, czy oprócz tej miłej rozrywki nowy film Ridleya Scotta wnosi do naszego życia, a przede wszystkim kina sci-fi coś nowego.

Czytaj dalej

Interstellar

Filmy, których nie mogę się doczekać, odmierzam tylko jednym zegarkiem. Jest zawsze tożsamy z planami reżyserskimi geniusza współczesnego kina – człowieka, który jak nikt w świecie filmu potrafi z najdrobniejszych zakamarków ludzkiego umysłu wyjąć stos ważnych pytań, rzucić swoich bohaterów i widzów w świat wielkich dylematów, opakować je w spektakularną formę, a przy tym pozostać pokornym wobec zagadki, jaką jest dla nas (wszech)świat, człowiek i życie samo w sobie. Christopher Nolan, najinteligentniejszy współczesny reżyser, nie rozpieszcza swoich fanów. Na jego filmy trzeba czekać latami, ale ten czas – który obok pamięci jest przecież leitmotivem jego twórczości – jest cenny, bo gwarantuje otrzymanie czegoś, czego w kinie jeszcze nie było, co wyznaczy kolejną w nim granicę. Interstellar jest właśnie takim filmem. Czy to oznacza, że jest doskonały?

Czytaj dalej

Margaret

margaret-6
Podobno tegorocznym sezonem ogórkowym w kinie był czerwiec – wiadomo: Euro i te sprawy, człowiek miał misję, modlitwy i posty, no było co robić. Jakie tam kino, człowieku. Ale w porównaniu z trwającym właśnie sierpniem, wtedy to się działo a działo, a przynajmniej się czekało na Batmana… A teraz? Chcesz iść do kina, to masz do dyspozycji albo spóźnione wycieczki na filmy, które już wszyscy blogerzy świata zdążyli dawno zrecenzować, albo film, który grają w jednym, słownie jednym, kinie w tak dużym mieście; mało tego – film nakręcony siedem lat temu, który wskutek jakiegoś durnego sporu między twórcami i producentami przeleżał w szufladzie aż do dziś (znaczy do zeszłego roku w cywilizowanym świecie, bo u nas… no dobrze, nie narzekajmy, fajnie, że w ogóle przybył). Warto było tyle czekać? Nie jestem taka pewna…
 
Czytaj dalej

Contagion – Epidemia strachu

contagion-movie
Winslet, Cottillard, Damon, Paltrow, Law. Gdy tylko zobaczyłam, kilka już miesięcy temu, te nazwiska, od razu wiedziałam, że muszę Contagion zobaczyć. Im dalej w las, tym bardziej byłam skonsternowana. Raz, bo temat wielkiej epidemii, wskutek której ginie jakaś część świata, a jego reszta jest poważnie zagrożona. trochę już przebrzmiał. Dwa, bo Soderbergh – o nim już było przy okazji wybitnie nieudanego Intryganta – gość, który raz wspina się na wyżyny swoich możliwości, żeby za drugim razem zaliczyć poważny upadek z tej wysokości. Nie wiedziałam więc, co tu się właściwie wydarzy.
 
Czytaj dalej

Intrygant

The Informant!
Nie będzie ani treściwie, ani ciekawie, ani… intrygująco. Bo i film żadnej z tych cech nie posiada. Ale ab ovo
 
Czytaj dalej

Medium

H1
Siadając przed telewizorem wiedziałam o filmie tylko tyle, że gra w nim Matt Damon. Wystarczyło.
 
Czytaj dalej