Bling Ring

bling-ring
Nie przypominam sobie, żebym wiedziała o tym filmie wcześniej niż zobaczyłam jego zwiastun w kinie bodaj miesiąc temu. Ładne szmatki, trochę błyskotek, pełna szafa butów – której babie by się oczy nie zaświeciły? Mnie się zaświeciły jeszcze bardziej, gdy zobaczyłam Emmę Watson – jedyną czarodziejkę, której udało się strząsnąć z siebie łatkę uczennicy Hogwartu i stać się przy okazji jedną z najlepiej zapowiadających się aktorek młodego pokolenia. Był epizod w Moim tygodniu z Marilyn, była całkiem większa i całkiem niezła rola w Charlie’m, przyszedł czas na więcej. Problem w tym, że tego „więcej” ani w przypadku Emmy, ani w innych przypadkach nie ma. Bling Ring okazało się dokładnie tym, na co wyglądało. Na przekór wszystkim, którzy chcieli widzieć w nim więcej.
 
Czytaj dalej