Zwierzęta nocy

nocturnal-animals

Czy może być coś piękniejszego od filmu, który hipnotyzuje obrazem, czaruje dźwiękiem, zachwyca grą aktorską i jeszcze absorbuje swoją historią? Tom Ford po raz kolejny udowodnił, że sztuka nie kończy się dla niego na modzie, a projektowanie ubrań to doskonały punkt wyjścia do kreowania fikcyjnych światów, w których sceneria, kostiumy, charakteryzacja, rekwizyty i światło mają równorzędne prawo bytu co historia czy jej bohaterowie. Zwierzęta nocy to prawdziwa uczta dla zmysłów, choć przyjemność uczestniczenia w niej ma zdecydowanie mało wspólnego z psychicznym, a nawet fizycznym komfortem.

Czytaj dalej

Dziewczyna z pociągu

girl-on-the-train

Pamiętam szał na książkę Pauli Hawkins. Półki w księgarniach uginały się pod ciężarem domawianych w nieskończoność egzemplarzy, z reklam krzyczał nadany jej tytuł bestsellera, a większość znajomych albo już pozycję czytała, albo właśnie się za to zabierała. Sama zresztą nabyłam ze dwie sztuki na prezent, ślepo wierząc, że tyle pochwał nie bierze się z niczego. Wiarę zweryfikowała szybko lektura, która, owszem, przebiegła szybko i sprawnie, ale wielkich wrażeń nie zapewniła. Bolał szczególnie niski poziom artystyczny i przewidywalność historii, odkrywającej karty gdzieś na wysokości połowy narracji, co w przypadku thrillera czy kryminału jest, nomen omen, zabójstwem. Co mógł zmienić film? Mógł nadać tej opowieści tempa, wniknąć nieco głębiej w psychologię postaci, uporządkować nieznośną, potrójną narrację, dać się zapamiętać – obrazami, muzyką, aktorstwem. Niestety, nic takiego nie zrobił.

Czytaj dalej

Jestem mordercą

jestem-morderca

Jestem mordercą, nowy film Macieja Pieprzycy, spotkał się na festiwalu w Gdyni z bardzo ciepłym przyjęciem (o ile przymiotnik ten w ogóle odnajduje się w kontekście thrillera opowiadającego historię Wampira z Zagłębia), a o jego pozytywnym odbiorze najlepiej świadczy statuetka Srebrnego Lwa, jaka powędrowała do twórców. Ja, niestety, należę do mniejszości, której film nie uwiódł, a nawet więcej – trochę wynudził. I nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, bo wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że film Pieprzycy to film dobry, rzetelnie rozpisany i zrealizowany, świetnie zagrany i zmontowany. Co jest w nim więc takiego, co sprawia, że jego odbiór może być tak niepewny?

Czytaj dalej

Tajemnice Manhattanu

Manhattan-Nocturne-2016

Każdy, kto oglądał Wolnego strzelca z kapitalną rolą Jake’a Gyllenhaala, nabrał ogromnego apetytu na klimatyczne thrillery z dziennikarstwem śledczym w tle. Nic dziwnego, że Tajemnice Manhattanu – film reklamowany jako thriller o tabloidowym dziennikarzu, który tropi pewną mroczną tajemnicę – zwabiły do kin miłośników intryg i zagadek z morderstwem w tle. Co dostali w zamian za swoją uwagę?

Czytaj dalej

183 metry strachu

the-shallows-film

Film o walce młodej surferki z rekinem 183 m od brzegu? Ok, przyznaję, to nie jest opis, który każe rzucić wszystko i pobiec do kina. Coś mi jednak podpowiadało, że 183 metry strachu mogą być czymś, co latem w kinie łykamy bez popijania: fajną rozrywką, z całkiem wciągającą akcją i zapierającymi dech w piersi widokami (i wcale nie mam na myśli tylko Blake Lively!). I co, miałam rację.

Czytaj dalej

Homeland – czy warto oglądać?

homeland-4

Kino i telewizja jeszcze nigdy nie szły ze sobą w parze tak bardzo jak dziś. Twórcy filmowi przenoszą swoje pomysły na mały ekran, aktorzy znani nam z kina chętnie i tłumnie angażują się w projekty długofalowe, a same fabuły seriali i miniseriali mogą spokojnie stanąć w szranki z historiami filmowymi. Homeland, bo o nim tu dziś mowa, jest tego najlepszym przykładem. Przynajmniej dwa z pięciu dotychczasowych sezonów mogłyby być potraktowane jako pełnometrażowe filmy z kompletną historią i świetnie rozbudowanymi rolami. A przecież to tylko jedna z licznych zalet serialu.

Czytaj dalej

Czerwony pająk

the-red-spider_fot_df2f5bea2c

Filmy o seryjnych mordercach zawsze cieszyły się olbrzymią popularnością. Milczenie owiecSiedemKolekcjoner kościZodiakNieuchwytny – to tylko niektóre z kultowych tytułów podejmujących tematykę skrupulatnie zaplanowanych, wielokrotnych zabójstw, owianych tajemnicą i grozą, które hipnotyzowały i hipnotyzują do dziś widzów na całym świecie. Ich bohaterowie to szaleńcy, których motywy są dla „normalnych” widzów wielką zagadką – i to ją właśnie w kontakcie z obrazem próbują rozwikłać. Co jednak w sytuacji, gdy arcyciekawa postać jest przedstawiona w tak potwornie nudny i mdły sposób, że zupełnie nas nie obchodzi? Witajcie w świecie Marcina Koszałki.

Czytaj dalej

11 minut

11minutDormer

Jest w 11 minutach Jerzego Skolimowskiego coś, co każe oglądać kolejne, rozsypane w czasie i przestrzeni kadry z uwagą i rosnącym napięciem mimo iż generują więcej pytań niż odpowiedzi. Coś, co sprawia, że gdy te już przychodzą, konsternują – jednych swoją oczywistością, innych symboliką, którą, jak chciał sam reżyser, interpretują przez pryzmat własnej wrażliwości. Przede wszystkim zaś jest w tym przedziwnym, zamkniętym w kokonie metafor filmie akcji coś, co nie pozostawia obojętnym, nawet jeśli opinie o nim lokują się po przeciwnych stronach balustrady.

Czytaj dalej

Impersonalni (Person of Interest) – czy warto oglądać?

Nie podążam za aktualnymi serialowymi trendami. To już stare dzieje, gdy człowiek miał czas pilnować, by z tygodnia na tydzień oglądać kolejny odcinek ulubionej produkcji małego ekranu. U mnie skończyły się gdzieś na wysokości Gotowych na wszystko, Dr. House’aPlotkary, które faktycznie śledziłam na bieżąco. Dziś seriale oglądam na wstecznym, odgrzewając całe sezony, złoszcząc się sama na siebie, że dopiero teraz po nie sięgnęłam i jednocześnie ciesząc, że nie muszę wyglądać kolejnego odcinka tydzień, miesiąc czy nawet rok, bo już czeka sobie spokojnie w kolejce z kilkunastoma kolejnymi. Ale że do Impersonalnych dotarłam dopiero w tym roku to sobie chyba nigdy nie wybaczę.

Czytaj dalej

Sicario

s_d040_10409

Nowy film Denisa Villeneuve’a, twórcy intrygującego Labiryntu i bardzo niejednoznacznego Wroga, to gęste, ponure i wyraziste kino. Kanadyjski reżyser jest w opowiadaniu historii konsekwentny i precyzyjny – w Sicario można odnaleźć wiele elementów znanych z jego poprzednich projektów i cenionych zarówno przez widzów, jak i krytyków. Największą jednak zaletą jego stylu jest przekuwanie potencjalnych słabych punktów filmu w jego mocne strony. Tak mocne, że po seansie trudno uwolnić się od wrażenia, które po sobie zostawiły.

Czytaj dalej

Miasteczko Cut Bank

Głośne festiwalowe filmy – czyli takie, o których przed ogłoszeniem programu już słyszeliśmy, bo na przykład grają w nich znani aktorzy, reżyserują kojarzeni przez nas reżyserzy, czy po prostu płyną bliżej głównego niż niezależnego nurtu w kinie – są, mam wrażenie, moim najczęstszym festiwalowym rozczarowaniem. Miasteczko Cut Bank wypatrzyłam wcześniej, ucieszyłam się, widząc jego zwiastun w kinie, znak, że wkrótce będzie dostępny dla wszystkich, czekałam niecierpliwie na ten seans. Całkiem niepotrzebnie, bo film okazał się zupełnie niewart jakiegokolwiek zainteresowania.

Czytaj dalej

System (Child 44)

Aktorzy, których lubimy, są dobrą wskazówką w wyborze filmu z aktualnego repertuaru. Nie dotarłabym pewnie na System, gdyby nie Tom Hardy, choćby zachwalały film trzy Agnieszki Grochowskie. Oczywiście, że i tu zdarzają się pułapki – w końcu nasi ulubieni aktorzy mają na koncie także wpadki, filmy słabsze, o których nie lubimy mówić, ale w tym przypadku odetchnęłam z ulgą. System to naprawdę niezły film, w dodatku oferujący coś dużo więcej niż tylko kolejną świetną rolę Hardy’ego. Co takiego?

Czytaj dalej

Who Am I?

Nie będę chyba odosobniona w wyznaniu, że za niemieckim kinem nie przepadam. Drażni mnie ten język i unikam jak ognia konieczności wsłuchiwania się w niego dłużej niż wymaga tego potrzeba komunikacyjna. Także w kinie. Zdziwi więc Was, jak i zdziwiło mnie, że wśród największych filmowych zaskoczeń ostatniego roku znalazły się aż dwa filmy niemieckie (tym bardziej, że były to jedyne filmy z tego kraju, po które sięgnęłam). Who Am I jest właśnie jednym z nich.

Czytaj dalej

Rozgrywka

Zapowiedź tego filmu widziałam po raz pierwszy w kinie dobre pół roku temu (jak nie więcej). Zaintrygował mnie. Ciekawa intryga, ładne, jasne zdjęcia, nadmorski, grecki klimat połączony z odrobiną luksusu, atrakcyjne nazwiska w obsadzie… Długo nam przyszło czekać na polską premierę Rozgrywki. Tak jakby dystrybutor wahał się, czy w ogóle wypuścić film do kin. Chyba słusznie (się wahał), bo film, niestety, do najlepszych nie należy.

Czytaj dalej

Gość (2014)

W naśladowaniu innych reżyserów nie ma niczego złego. Pod jednym warunkiem – że robi się to dobrze. Niewielu to potrafi. Zazwyczaj biednemu, młodemu zwykle twórcy taka tania podróbka odbija się czkawką latami, podcinając skrzydła i spychając do rzędu trzecioligowych twórców kina. Adam Wingard nie musi się o to martwić – jego Gość to film czerpiący pełnymi garściami z dorobku jednego z nabardziej cenionych współczesnych reżyserów i… zachowujący przy tym twarz. W dodatku swoją własną.

Czytaj dalej

Zaginiona dziewczyna

gone-girl

Najpierw była wściekłość. Że jak to, Finch, zamiast kuć żelazo, póki gorące i zająć się kontynuacją genialnej Dziewczyny z tatuażem, ty bierzesz się za zupełnie nowy film? Potem – w toku odkrywania przez reżysera kart – złość cichła, a jej miejsce zajmowała ciekawość. Ben Affleck… porwanie… morderstwo… muzyka Trenta Reznora i Atticusa Rossa – wszystko to brzmiało tak dobrze! Fincher – to brzmi zawsze dobrze! Tym razem nie było dobrze. Było fenomenalnie.

Czytaj dalej

Zanim zasnę

Zdumiewający jest fakt, że podczas gdy w Hollywood pracuje tylu aktorów i aktorek, tak często dwójka z nich spotyka się na różnych planach zdjęciowych nawet trzykrotnie w ciągu tego samego roku. O ile grają role różnego kalibru, nie ma w tym nic dziwnego – reżyserzy mają swoje pomysły i nie zamierzają z nich rezygnować tylko dlatego, że ktoś myślał podobnie. Rzadko się jednak zdarza, że w jednym roku wychodzą dwa filmy z dwójką tych samych aktorów, wcielających się w role nie epizodyczne, a główne. I – pech – że są to akurat Nicole Kidman i Colin Firth, którzy na ekranie mnie ostatnio nadzwyczaj męczą. W takich przypadkach uratować film może tylko dobra fabuła. Niestety, w Zanim zasnę takowej nie uświadczy.

Czytaj dalej

Wróg (2013)

To był drugi po znakomitym Locke film, na który wybrałam się, wiedząc o nim tylko trzy rzeczy: jaki jest jego tytuł, ile trwa i kto gra w nim główną rolę. To nie był tak dobry film jak Locke, ale spotkanie z Wrogiem było bez wątpienia intrygujące i zapadające w pamięć, mimo że pozostawiające po sobie olbrzymi chaos. Chaos, ktory jednak – jak obiecywali na początku twórcy filmu – okazał się tylko nierozszyfrowanym porządkiem…
Czytaj dalej

Bardzo poszukiwany człowiek

Przedziwnie ogląda się film ze świadomością, że dla aktora wcielającego się w główną rolę był on ostatnim i że dla nas był on ostatnim z jego pełnym, świadomym udziałem. Trudno się od tej myśli podczas seansu Bardzo poszukiwanego człowieka odkleić. Tym bardziej, że Philip Seymour Hoffman nie próbuje nikogo oszukać, że był kiepskim aktorem i gra tak, że zapiera dech.

Czytaj dalej

American Psycho

Czytając mnie już jakiś czas, wiecie doskonale, że rzadko recenzuję filmy starsze niż te z aktualnego roku kalendarzowego. W kinach jest tyle wartych uwagi premier, że wydaje się sensowniejsze je rekomendować, byście mogli je od razu zobaczyć. A przecież z kinem minionym jest tak samo. Przypominacie mi o tym sami, zamawiając czasem starocie, zwykle trafiając dokładnie w to, czego nie widziałam, a od dawna chciałam. Jak American Psycho właśnie, o recenzję którego poprosiła Kasia.

Czytaj dalej