Śmietanka towarzyska

Cafe-Society-kristen-stewart-woody-allen-2

Ostatnimi laty podoba mi się mniej więcej co drugi lub trzeci film Woody’ego Allena. Gdy po świetnej Blue Jasmine w dorobku reżysera przytrafiły się dwa, nieciekawe filmy z Emmą Stone w roli głównej, z następującą po nich Śmietanką towarzyską wiązałam duże nadzieje. Choć z moim dużym dystansem do Allena nadzieje to może zbyt duże słowo – filmy reżysera nadal specjalnie mnie nie ekscytują i zdecydowanie ich nie wyczekuję. A, umówmy się, ten film miał akurat wyjątkowo niezachęcający zwiastun i obsadę (oprócz Blake Lively, oczywiście, bo, jakby to powiedzieć, zgadnijcie dla kogo właściwie poszłam do kina…).

Czytaj dalej

Nieracjonalny mężczyzna

16

Jeszcze kilka lat temu mój brak sympatii do kina Woody’ego Allena spotykał się z mieszanymi reakcjami. Fani reżysera, słysząc o mojej niskiej ocenie, potrafili wręcz się obrażać, z wyższością stwierdzając, że nie jestem wystarczająco dojrzała, by zrozumieć takie kino (serio). Dziś w dyskusjach o nowych filmach Allena nawet oni są bardziej powściągliwi, dostrzegając coraz mocniej brak pokory i silne parcie na szkło wytwórni filmowych współpracujących z reżyserem i jego samego twórcze lenistwo, każące mu co roku opowiadać widzowi tę samą historię, coraz częściej z tymi samymi bohaterami (i nawet aktorami). Nieracjonalny mężczyzna nie jest tu żadnym wyjątkiem.

Czytaj dalej

Reżyserzy i ich muzy – cz. I. Woody Allen i Pedro Almodóvar

Mia Farrow in The Great Gatsby 3
Duety reżysersko-aktorskie w kinie to żadna nowość. Od lat znakomici twórcy mają swoich ulubieńców, z którymi lubią współpracować, dogadują się i czują wzajemnie, dla których czasem nawet piszą role i tworzą filmy. O ile jednak niewiele trzeba, by skojarzyć Scorsese i DeNiro czy Burtona i Deppa, o tyle w przypadku duetów mieszanych sprawa się komplikuje. Może to dlatego, że związki damsko-męskie nawet w kinie przesiąknięte są emocjami, i to emocjami zbyt silnymi, by sprostać lojalnej współpracy? A może to przez typową dla wielu mężczyzn zmienność upodobań do płci pięknej, poszukiwania wciąż nowych, pięknych twarzy, które zajmą miejsce tych poprzednich, już lekko pobladłych, zużytych? Jakkolwiek by nie było, reżyserzy muz mają niewiele i nieczęsto, ale gdy już klękają u ich stóp, nie wstają przez długi, długi czas…

Czytaj dalej

Blue Jasmine

Blue_Jasmine_1372856279_1_2013
Wykwitła ta niebieska Jaśmina zupełnie nagle. A może wcale nie? Jako że za Allenem nigdy specjalnie nie przepadałam, nie interesowałam się jakoś szczególnie jego projektami, zastanawiając się tylko od czasu do czasu, która europejska stolica wygra przetarg na jedną z najlepszych promocji miasta ever. Tymczasem Allen cichutko zakotwiczył w rodzimych stronach i zajął się tym, co najprzyjemniejsze: kobietami. A właściwie kobietą – Jasmine, Jeanette czy jak ona tam się właściwie dzisiaj nazywa, parafrazując jednego z bohaterów filmu. Efekty tego zajęcia są gorzkie. Blue Jasmine to historia tak smutna, że aż dobra.
 
Czytaj dalej

KONKURS "Noc Woody’ego Allena"

allen-title

Lubicie Woody’ego Allena? Chcecie odświeżyć sobie kilka jego tytułów lub poznać go bliżej? Jeśli mieszkacie w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, Koszalinie lub Kielcach, to macie szansę spędzić ze słynnym reżyserem całą noc. Kolejny maraton w Multikinie i kolejne podwójne zaproszenia – specjalnie dla Was:)
 
Czytaj dalej

Zakochani w Rzymie

1342194244-22torome-span-articlelarge

Muszę Wam się z czegoś wytłumaczyć. To nie jest tak, że gdy nie lubię jakiegoś reżysera (czy innego twórcy kina), to wyżywam się na na nim przy byle okazji, bez powodu, dla zasady. Zresztą mało jest w ogóle reżyserów, których żaden z kilku(-nastu) filmów nie przypadł mi do gustu i których z tego powodu żywo nie znoszę (z ręką na sercu w tym aspekcie mogłabym wymienić tu chyba jedynie Cronenberga). Do większości ludzi kina mam stosunek bardzo letni -wielu dopiero poznaję, więc nie czuję się uprawniona do krytyki czy sypania pochwał, innym trafiają się filmy lepsze i gorsze, trudno więc sprawiedliwie ich szufladkować. Tylko kilku cenię, szanuję i kocham tak zabójczo, że kosztuje mnie naprawdę dużo zwrócić uwagę na jakiekolwiek wady, poślizgi, potknięcia i inne wypadki w tym, co robią. Allen nie należy do żadnej z tych grup.
 
Czytaj dalej

O północy w Paryżu

midnight_in_paris_018

Setny film w tym roku – okazja specjalna, specjalny powinien być więc wybór. Najlepiej coś może nie tyle gwarantującego dobrze spędzony wieczór, ale choćby dający nadzieję na coś przyjemnego. Padło na Allena, bo – choć naprawdę, wiecie przecież, nie za bardzo z Woody’m się jeszcze lubię – podejrzewałam, że tym razem może być inaczej. Intuicja okazała się dobra, bo mój wieczór (niezupełnie o północy) w Paryżu Allena okazał się niezwykle klimatyczny.
 
Czytaj dalej