Ulubieni reżyserzy

Moi (ulubieni) reżyserzy

Im więcej filmów oglądam, tym bardziej rozumiem, że w kinie, jak w życiu, każdy popełnia błędy. Niewielu reżyserów może pochwalić się spójną filmografią, której elementy – filmy – mają wspólny mianownik. Czasem jest to gatunek, czasem temat lub motyw przewodni, czasem charakterystyczny styl, który pozwala rozpoznać danego twórcę po jednym kadrze. Takim sposobem wiemy, że idąc na nowy film Woody’ego Allena możemy spodziewać się słodko-gorzkiej komedii obyczajowej z plejadą gwiazd i dość ponurym wydźwiękiem mimo bardzo lekkiej formy podania; oglądając produkcje Christophera Nolana możemy spodziewać się eksplorowania ludzkiego umysłu, pamięci i rozważań na temat fenomenu czasu; a widząc na ekranie stos kiczu, krwi, przemocy, absurdu i dobrego humoru, możemy być pewni, że właśnie oglądamy film Quentina Tarantino.

 

Każdy z nas szuka w kinie czegoś innego, a znajdując tu często u jednego twórcy, trzyma się go, odkrywa i oczekuje jego najnowszych projektów. Ja też. Poniżej ci, bez których nie wyobrażałabym sobie współczesnego kina w takim kształcie, w jakim go widzę.

 

CHRISTOPHER NOLAN (m.in. Prestiż, Mroczny Rycerz, Incepcja, Interstellar)

PAOLO SORRENTINO (m.in. Boski, Wszystkie odloty Chayenne’a, Wielkie piękno, Młodość)

MIKE LEIGH (m.in. Życie jest słodkie, Sekrety i kłamstwa, Wszystko albo nic, Happy Go-Lucky, czyli co nas uszczęśliwia)

DENIS VILLENEUVE (m.in. Pogorzelisko, Labirynt, Wróg, Sicario)

JEAN-MARC VALLÉE (m.in. C.R.A.Z.Y., Café de flore, Witaj w klubie, Dzika droga)

NICOLAS WINDING REFN (m.in. Pusher, Bronson, Drive, Tylko Bóg wybacza)

DAVID FINCHER (m.in. Siedem, Podziemny krąg, The Social Network, Dziewczyna z tatuażem)